• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Dworak działał na telefon?

Wtorek, 2 października 2012 (20:45)

Poseł Prawa i Sprawiedliwości (PiS) Marcin Mastalerek zadał publicznie pytanie: Czy decyzje Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w sprawie Telewizji Trwam zapadły po telefonie z Kancelarii Prezydenta lub premiera.

Pytanie to zamieścił na swoim blogu, zaś jego kontekst dotyczył prowokacji dziennikarskiej z udziałem byłego już prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku. Mastalerek zauważył, iż wydarzenia te ukazały „niebezpieczny dla praworządnego funkcjonowania państwa proceder”. Parlamentarzysta pyta także, czy przypadek sędziego Milewskiego jest odosobniony.

Jednocześnie przypomniał inną sytuację, w którą zamieszany był minister Tomasz Arabski. "Pan Arabski dzwonił do prezesa PAP, aby ten wymusił na dziennikarzu redakcji, żeby nie zadawał niewygodnego pytania premierowi Tuskowi na konferencji prasowej w Izraelu. Interwencja odniosła skutek, dziennikarz przymuszony przez kierownictwo pytania nie zadał” – czytamy we wpisie.

Mastalerek wyjaśnia, że zarówno prowokacja, jak i ujawnione fakty o interwencji ministra  świadczą o „funkcjonowaniu parapaństwa pod rządami parapremiera Donalda Tuska”. Parlamentarzysta zastanawia się, z iloma podobnymi przypadkami, których nikt nie ujawnia, mamy do czynienia. „Wobec powyższych faktów na usta ciśnie się pytanie, czy decyzje Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wykluczające Telewizję Trwam z obecności na cyfrowym multipleksie były samodzielnymi decyzjami członków Rady? Czy może były efektem telefonicznych interwencji kancelarii prezydenta czy premiera?” – pyta parlamentarzysta.

Poseł PiS zwrócił uwagę w Radiu Maryja, że nie można mieć także pewności do niezawisłości wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego (WSA) w sprawie zbadania nieprzydzielenia przez KRRiT miejsca na cyfrowym multipleksie Telewizji Trwam.

- Przecież wojewódzki sąd administracyjny zajmował się sprawą przyznania Telewizji Trwam koncesji. Tym bardziej trzeba się przyjrzeć tej decyzji, że widzieliśmy, jak osoba podająca się za asystenta szefa Kancelarii Premiera rozmawiała z prezesem Sądu  Okręgowego w Gdańsku. Trzeba zadawać pytania, czy to były jednostkowe przypadki, czy sędzia Milewski jest niechlubnym wyjątkiem. Uważam, że takich praktyk jest więcej – skomentował Mastalerek.

IK