Spaleni za wiarę
Wtorek, 18 listopada 2014 (18:35)Na łamach portalu NaszDziennik.pl informowałem Czytelników o szokującej zbrodni na chrześcijańskim małżeństwie w Pakistanie. Międzynarodowe Dzieło chrześcijańskie Open Doors informuje o szczegółach tego islamskiego bestialstwa.
Shahzad Masih i jego żona Shama Bibi, będąca w piątym miesiącu ciąży, pracowali razem w cegielni w pobliżu swojego rodzinnego miasta Clarkabad, 60 km od Lahaur. Para miała czworo dzieci w wieku od 18 miesięcy do 8 lat. 2 listopada br. Shama spaliła na publicznym wysypisku śmieci kilka rzeczy, które otrzymała w spadku po niedawno zmarłym wuju. Świadek tego zdarzenia znalazł w popiele resztki spalonych kartek, po czym oskarżył parę o spalenie stron Koranu. Shama i jej mąż musieli uciekać.
Właściciel cegielni kazał im jednak wrócić, obiecując pełną ochronę. Chodziło mu w każdym razie o wyegzekwowanie spłaty pożyczki, którą pracodawca przyznał im jako zaliczkę w ramach ich wynagrodzenia.
Ten rozpowszechniony w Pakistanie i Indiach proceder uchodzi - według oceny ONZ - za formę „nowoczesnego niewolnictwa”, ponieważ pracownicy w większości przypadków nie są w stanie spłacić kredytu z nieproporcjonalnie wysoką stopą procentową i stają się zakładnikami pracodawcy.
4 listopada br. muzułmanie zaatakowali Shamę i Shahbaza, którzy ukrywali się w biurze cegielni. Liczba atakujących była z początku niewielka, ale po apelach duchownych meczetów do wioski przybyły setki uzbrojonych muzułmanów. Tłum liczący ok. pół tysiąca osób wtargnął do budynku i wyciągnął przerażonych chrześcijan na zewnątrz. Tam zostali pobici, a potem przywiązano ich do ciągnika i tak wleczono po żwirowej drodze, która jest jeszcze w trakcie budowy.
Yasmeen, siostra zamordowanego, była naocznym świadkiem linczu. „Polali ich ciała benzyną i wrzucili do pieca. Wtedy straciłam całą nadzieję i uciekłam stamtąd z moimi dziećmi”. Kobieta przypuszcza, że oboje byli wtedy nieprzytomni, ale nadal żyli.
Według zeznań Yasmeen, podczas zdarzenia przybyło na miejsce kilku policjantów, którzy jednak z uwagi na przewagę wzburzonego tłumu prawie nic nie zrobili, zarówno przed tragedią, jak i w czasie całego dramatu.
Mukhtar Masih, ojciec zabitego, poskarżył się, że jego córka Yasmeen nie została wymieniona przez policję w raporcie dochodzeniowym jako naoczny świadek wydarzenia. Masih w rozmowie z Open Doors powiedział: „Kiedy wczoraj wieczorem opuszczałem wioskę, pogrzeb był zaplanowany na kolejny dzień. Jednak w rzeczywistości ich szczątki zostały pochowane o północy w pośpiechu, jakby nasze dzieci były złodziejami!”.
Ponieważ tragedia odbiła się szerokim echem w świecie, władze Pakistanu zapowiedziały wszczęcie śledztwa w tej sprawie. Ponadto zapowiedziały powołanie komisji, która ma się zająć stale powracającym tematem linczów.
Już przewiduję, jakie owoce przyniesie obradowanie pakistańskich władz, żeby polepszyć dobre samopoczucie Zachodu. Żadnych. Na pewno nie dla chrześcijan. Czworo dzieci zostało właśnie sierotami, młode małżeństwo bestialsko zamordowane, dziecko w łonie matki także bezkarnie zabito, a przestępcy są na wolności i śmieją się w twarz rozpaczającym krewnym Shahzada Masiha i Shamy Bibi. Muzułmanie zabili w pełni świadomie, w imię swojej religii, dlatego nic im nie grozi. W końcu zamordowani to tylko niewierni...
Dr Tomasz M. Korczyński