Przełomowa operacja
Wtorek, 18 listopada 2014 (16:35)Przełomową operację wszczepienia zastawki u 5-letniej dziewczynki przeprowadzono w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu. Była to pierwsza na świecie operacja u tak małego dziecka - poinformowano dziennikarzy podczas konferencji prasowej w szpitalu.
- Zabieg był trudny technicznie. Nikt wcześniej nie odważył się na przeprowadzenie tak karkołomnej operacji w podobnie trudnej sytuacji i u tak małego dziecka - powiedział kierownik Kliniki Kardiochirurgii w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym (USD) prof. Janusz Skalski.
Zabiegu dokonali kardiochirurdzy z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie wraz z prof. Tomaszem Moszurą z Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi i prof. Marcinem Demkowem z Instytutu Kardiologii w Warszawie.
Jak poinformował kardiochirurg dr Tomasz Mroczek, zabiegi wszczepiania biologicznej zastawki płucnej wykonywane są u osób dorosłych, wyjątkowo u młodocianych. Najmniejszy pacjent na świecie, któremu wszczepiono zastawkę, ważył powyżej 16 kg. Tymczasem zoperowana w krakowskiej klinice 5-letnia pacjentka ważyła 12 kg.
Dziewczynka urodziła się ze złożoną wadą rozwojową serca (wspólnym pniem tętniczym) i pomimo bardzo wcześnie przeprowadzonej korekcji tej wady rozwinęło się u niej ciężkie tętnicze nadciśnienie płucne. Ostatnio była leczona operacyjnie nowatorską metodą zespolenia sposobem Pottsa, ale jej życie nadal było zagrożone z powodu zaawansowanej niedomykalności wszytej poprzednio protezy tętnicy płucnej.
Konwencjonalna metoda operacyjna wszczepienia zastawki była w tej sytuacji całkowicie wykluczona ze względu na skrajnie wysokie ryzyko - uznali lekarze. Nie było także możliwe wprowadzenie zastawki przez naczynia krwionośne z powodu zbyt małych rozmiarów tych naczyń.
Dlatego podjęto decyzję o operacji hybrydowej, tj. otwarcia klatki piersiowej i następnie implantacji zastawki z przebicia wolnej ściany prawej komory serca. Wymagało to niewiarygodnej precyzji i ogromnego doświadczenia lekarzy.
- W tej chwili pacjentka czuje się zupełnie dobrze i z każdym dniem cieszymy się jej postępami. Zachowuje się jak zdrowe dziecko w tym wieku. Mamy nadzieję, że będzie mogła opuścić szpital w ciągu najbliższego miesiąca. Jej serce pracuje zupełnie przyzwoicie, mamy nadzieję, że w przyszłości będzie pracowało zupełnie normalnie - powiedział prof. Skalski.
Jak wyjaśnił, problemem będzie nadal nadciśnienie tętnicze w płucach. Jest jednak szansa, że po obu zabiegach oraz leczeniu farmakologicznym stan dziewczynki się poprawi. Być może kiedyś będzie potrzebny przeszczep płuc, a być może pojawią się nowe metody leczenia. - Każdy rok przynosi tak rewelacyjne metody leczenia, że my nawet nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć - podkreślił prof. Skalski.
IK, PAP