• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Porwany kapłan wciąż w niewoli

Wtorek, 18 listopada 2014 (13:27)

Porwany w połowie października w Republice Środkowoafrykańskiej ks. Mateusz Dziedzic czuje się dobrze. W weekend dostał paczkę od misji, w której pracował, i od rodziny - powiedział wikariusz generalny diecezji Bouar ks. Mirosław Gucwa.

– Jesteśmy z nim cały czas w kontakcie, chociaż już nie tak często jak kiedyś, ponieważ są problemy z połączeniem – mówił ks. Gucwa, który jako jedyny ma obecnie telefoniczny kontakt zarówno z uprowadzonym, jak i z porywaczami. – Ostatnio z nim rozmawiałem w sobotę, a dzisiaj (we wtorek) rano z jednym z porywaczy, który akurat nie mógł przekazać telefonu, bo był oddalony od ks. Mateusza – dodał.

Jak zaznaczył ks. Mirosław Gucwa, „cały czas w toku są negocjacje” w sprawie uwolnienia ks. Dziedzica i innych zakładników. Ich pierwszy etap odbył się tydzień temu. – W tym tygodniu mają też spotkać się w Kamerunie ci, którzy są w sprawę zaangażowani, razem z władzami Kamerunu – dodał ks. Gucwa. Wyraził przy tym nadzieję, że rozmowy te przyniosą skutek.

Podkreślił, że „w grę nie wchodzą żadne pieniądze, żaden okup; cały czas jest sprawa ich szefa, który znajduje się w więzieniu”. Porywacze chcą wymienić bowiem polskiego misjonarza na jednego ze swoich przywódców, który jest więziony w Kamerunie.

Ksiądz Gucwa powiedział, że w piątek rozmawiał z uprowadzonym dwukrotnie; przekazał on mu, że „czuje się dobrze”. – Potwierdził to również w sobotę. Od soboty nie mogłem się z nim połączyć, dlatego że najpierw nie było zasięgu u nas w Bouar przez dwa dni, a dzisiaj rano, kiedy dzwoniłem, osoba, która miała telefon, była oddalona od ks. Mateusza – tłumaczył wikariusz.

– W sobotę udało nam się przesłać mu rzeczy, o które prosił, w tym wino i hostię. Również otrzymał paczkę z Polski od swoich rodziców [...]. Potwierdził potem, że wszystko otrzymał – powiedział ks. Gucwa.

Podkreślił, że z relacji porwanego wynika, że „nie ma jakiegoś zagrożenia, jeśli chodzi o życie czy o bezpieczeństwo”. – Wiadomo jednak, że warunki, w jakich są przetrzymywani porwani, są takie, jakie są – podsumował wikariusz diecezjalny.

Ksiądz Mateusz Dziedzic został uprowadzony przez rebeliantów w nocy z 12 na 13 października z misji w Baboua w Republice Środkowoafrykańskiej, ok. 50 km od granicy z Kamerunem. Został następnie wywieziony w stronę granicy z Kamerunem. Rebelianci zamierzali uprowadzić także jego współpracownika ks. Leszka Zielińskiego, ale po dłuższych pertraktacjach zgodzili się, by jeden z duchownych został na misji.

Zaraz po porwaniu strona kościelna nawiązała kontakt z porywaczami i kapłanowi dostarczono lekarstwa i wodę pitną.

W Republice Środkowoafrykańskiej pracuje 32 polskich misjonarzy.

MM, PAP