Z Warszawy do Poznania
Wtorek, 2 października 2012 (06:00)Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu zajmie się doniesieniem mec. Piotra Pszczółkowskiego, pełnomocnika Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie smoleńskim. Dotyczy ono możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na nieuczestniczeniu polskich funkcjonariuszy publicznych w sekcjach zwłok ofiar katastrofy.
Doniesienie zostało skierowane do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi główne śledztwo w sprawie katastrofy. Jednak Naczelna Prokuratura Wojskowa podjęła decyzję o skierowaniu sprawy do Poznania, aby uniknąć zarzutów o brak obiektywizmu. Jak stwierdził rzecznik NPW płk Zbigniew Rzepa, z tego samego powodu wystąpiono do prokuratora generalnego, by oddelegował do prowadzenia tej sprawy prokuratora z prokuratury powszechnej, a nie wojskowej.
We wniosku mec. Piotr Pszczółkowski zarzucił funkcjonariuszom publicznym, że nie wnioskowali o dopuszczenie do udziału i nie uczestniczyli w sekcjach zwłok 95 ofiar katastrofy. W zawiadomieniu nie padają nazwiska, ale wiadomo, że chodzi tu o dwóch prokuratorów wojskowych: szefa WPO płk. Ireneusza Szeląga oraz gen. Krzysztofa Parulskiego, ówczesnego naczelnego prokuratora wojskowego. W ocenie prawnika, mieli oni możliwość uczestniczenia w czynnościach procesowych na terenie Rosji dzięki porozumieniu zawartemu pomiędzy polskimi i rosyjskimi prokuratorami w nocy z 10 na 11 kwietnia 2010 roku.
Polscy prokuratorzy uzyskali zgodę strony rosyjskiej na wnioskowanie o przeprowadzenie i udział w czynnościach procesowych związanych z katastrofą. Tymczasem jak zauważa adwokat, nie wzięli udziału w tych czynnościach na terenie FR - poza sekcją Lecha Kaczyńskiego, w której uczestniczył gen. Parulski. Pszczółkowski podnosi, że dodatkowo na terenie Polski zaniechano wykonania oględzin zwłok i badań sekcyjnych.
Mecenas dwukrotnie wnioskował w prokuraturze wojskowej o przesłuchanie obu prokuratorów. Za każdym razem bez rezultatu. - Chciałem, aby na tę okoliczność prokuratorzy wojskowi zostali przesłuchani. Trzeba ustalić, dlaczego nie uczestniczyli w tych czynnościach w Moskwie. Z ustaleń, jakie zapadły podczas wspólnego polsko-rosyjskiego posiedzenia w nocy z 10 na 11 kwietnia 2010 r., na którym był obecny gen. Krzysztof Parulski, wynika, że polscy prokuratorzy mieli zgodę strony rosyjskiej na wnioskowanie o przeprowadzenie i udział w tych czynnościach.
Jednak w nich nie uczestniczyli. Jeżeli teraz panowie prokuratorzy będą twierdzili, że nie było takiej możliwości, to warto ustalić, dlaczego nie przekazali takiej informacji do Polski. I dlaczego te oględziny i sekcje w Polsce nie zostały wykonane. Być może problem tkwi w braku reakcji z ich strony na miejscu. Ale jeżeli była taka możliwość, to ci funkcjonariusze wiedzieli o tym, w przeciwieństwie do rodzin - konstatuje Pszczółkowski.
Po rozpatrzeniu zawiadomienia poznańska prokuratura zdecyduje albo o wszczęciu śledztwa w tej sprawie, albo tego odmówi.
Anna Ambroziak