Kontrola do kontroli
Wtorek, 2 października 2012 (05:59)Nie było nieprawidłowości przy współpracy Portu Lotniczego w Gdańsku z przewoźnikami grupy OLT Express. Zgodnie z prawem zatrudniono też na lotnisku Michała Tuska - tak twierdzi przynajmniej rada nadzorcza Portu Lotniczego Gdańsk. Posłowie PiS twierdzą, że rada źle nadzoruje władze spółki i powinna to wyjaśnić prokuratura.
Informacje na temat kontroli w porcie lotniczym przekazano radnym pomorskiego sejmiku wojewódzkiego - samorząd jest jednym z udziałowców tej spółki. Radny Marian Szajna (PiS) wyjaśnił, że chodziło o zbadanie przez marszałka Mieczysława Struka (PO) m.in. przypadków kumoterstwa, nie tylko przy zatrudnianiu Michała Tuska, i relacji lotniska z OLT Express.
Wiceprzewodniczący rady nadzorczej Portu Lotniczego Gdańsk Maciej Dobrzyniecki poinformował wczoraj, że żadnych nieprawidłowości nie było. Zarząd portu został jednak zobowiązany do opracowania jasnych zasad zatrudniania pracowników i współpracowników. Zarząd ma też zadbać o prowadzenie działań mających na celu poprawę wizerunku medialnego lotniska.
Ustalenia rady zbytnio nie zaskakują. Ich zapowiedź wybrzmiała niedawno w deklaracjach Jacka Karnowskiego, członka rady nadzorczej lotniska, który stwierdził, że wstępne wyniki kontroli pokazują, że spółka jest w dobrej kondycji.
- Widać wyraźnie, że nikt nie był zainteresowany, by dogłębnie całą sprawę przeanalizować. Skoro padła już taka informacja, to dlaczego port lotniczy nie oskarżył, nie wytoczył procesów osobom, które mówiły o tym, że przez mariaż Michała Tuska z OLT Express, port poniósł konkretne straty finansowe, że syn premiera sprzedawał informacje na temat spółki? - dywaguje Szajna. Argumentację tę podtrzymują inni politycy PiS i chcą, aby prokuratura wyjaśniła te kwestie.
Śledztwo w sprawie afery wokół Amber Gold prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Śledczy wszczęli postępowanie po zawiadomieniu Stowarzyszenia "Stop Korupcji", które uważa, że syn premiera Michał Tusk mógł działać na szkodę gdańskiego lotniska, pracując równocześnie dla OLT Express. Prokuratura zbada działalność portu w związku ze świadczeniem usług spółce OLT Express.
Zdaniem Tomasza Kwiatka, szefa Stowarzyszenia, w przypadku syna szefa rządu, który pracował jednocześnie dla gdańskiego lotniska i OLT Express, przewoźnika, w którym głównym inwestorem była firma Amber Gold, mogło dojść do konfliktu interesów, na którym stracić mogła spółka Port Lotniczy Gdańsk.
Pod koniec sierpnia br. gdańscy śledczy postawili prezesowi Amber Gold Marcinowi P. zarzut oszustwa znacznej wartości, wcześniej mężczyzna usłyszał sześć innych zarzutów, w tym prowadzenia bez zezwolenia działalności bankowej. Ale prokuratura czeka na opinie biegłych. Nie wiadomo jednak, kiedy powstaną, bo na razie prokuratura ich nie wybrała - czeka na oferty cenowe od ekspertów.
- Na razie wpłynęła jedna odpowiedź z Warszawy, wyceniająca tę usługę na ponad dwa miliony złotych. To wysoka kwota i nie będzie brana pod uwagę. Czekamy, aż dotrą kolejne odpowiedzi - informuje Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy gdańskiej prokuratury. Choć przyznaje, że na pewno "ekspertyza nie będzie tania".
Anna Ambroziak