Jaki majątek, taka wycena
Niedziela, 16 listopada 2014 (17:02)Rolnicy i pracownicy chcą kupić od Skarbu Państwa akcje Krajowej Spółki Cukrowej. Jednak przeszkodą w prywatyzacji KSC może być zbyt duży majątek spółki, którego uprawnienia nie będą w stanie wykupić.
Ministerstwo skarbu już po raz trzeci próbuje przeprowadzić prywatyzację „Polskiego Cukru” według modelu plantatorsko-pracowniczego. 780 mln akcji KSC, które posiada rząd, mają wykupić rolnicy dostarczający buraki cukrowe do siedmiu cukrowni spółki oraz zatrudnieni w nich pracownicy. Przy czym zdecydowana większość udziałów trafiłaby do uprawiających buraki – Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego proponuje, aby prawie 15,5 tys. rolników mogło kupić około 700 mln akcji KSC (przeciętnie jeden rolnik otrzymałby prawie 46 tys. akcji), natomiast ponad 70 mln akcji kupiliby pracownicy cukrowni – jest ich ponad 1,5 tys. (na jednego zatrudnionego przypadałoby około 45 tys. akcji).
Ten podział nie wzbudza sporów, tak samo jak wprowadzenie ograniczeń w zbywaniu akcji, żeby w przyszłości nikt spoza grona pracowników i plantatorów nie mógł przejąć kontroli nad firmą. Ale strona społeczna musi się jeszcze porozumieć z ministerstwem skarbu w kwestii sposobu zapłaty za akcje. Pracownicy i rolnicy chcieliby, aby uprawnieni, którzy nie mają gotówki, mogli kupić akcje na raty rozłożone na siedem lat. Z tym że pierwsza rata wynosiłaby 20 proc. wartości transakcji. Do tej pory ministerstwo było przeciwne temu, żeby „Polski Cukier” mógł pożyczyć te 20 proc. pieniędzy rolnikom i pracownikom, aby ułatwić przeprowadzenie prywatyzacji, ale teraz resort jest gotów na wznowienie negocjacji w tej kwestii. Minister skarbu Włodzimierz Karpiński deklaruje bowiem, że jest „zdeterminowany, aby plantatorzy i pracownicy zostali właścicielami Krajowej Spółki Cukrowej”. Strona społeczna przyjmuje te deklaracje jako wyraz dobrej woli resortu, ale czeka przede wszystkim na wycenę KSC, bo od niej zależy powodzenie prywatyzacji. A wartość „Polskiego Cukru” ma być podana około 20 grudnia. Zasady zakupu akcji ma ustalić specjalny mieszany zespół złożony z przedstawicieli ministerstwa, rolników i zatrudnionych w KSC.
KZPBC uważa, że – tak jak na Zachodzie – wartość Krajowej Spółki Cukrowej powinna być uzależniona od wielkości rocznego skupu buraków. Ponieważ „Polski Cukier” kupuje co roku buraki za około 800 mln zł, to tyle powinno państwo zażądać za swoje akcje. To by oznaczało, że jedna akcja kosztowałaby mniej więcej 1 zł, a to już kwota do zaakceptowania przez rolników i pracowników. Spadek cen cukru w ostatnich kilkunastu miesiącach powinien też wpłynąć na niezbyt wysoką wycenę KSC, jednak część ekonomistów wskazuje, że wartość przedsiębiorstwa może być jednak znacznie wyższa, niż tego oczekuje strona społeczna. Pracownicy cukrowni takie obawy podzielają. – Krajowa Spółka Cukrowa jest właścicielem kilku spółek zależnych, np. zakładów zbożowych „Stoisław” i tłuszczowych w Trzemesznie. To może spowodować znaczny wzrost wyceny KSC i może się okazać, że cena akcji będzie dla nas zaporowa – mówi Stanisław Lubaś, przewodniczący sekcji krajowej przemysłu cukrowniczego NSZZ „Solidarność”. – Wszystko będzie zależało od tego, jaką metodologię wyceny „Polskiego Cukru” przyjmie doradca prywatyzacyjny ministerstwa skarbu. I na dziś trudno przewidzieć, jaka cena akcji zostanie nam podana – dodaje Lubaś. Konkurencyjną wycenę przygotowują też eksperci KZPBC i ma ona być przedstawiona podczas negocjacji z rządem.
Minister Karpiński też bierze pod uwagę, że i trzecia próba prywatyzacji KSC może zakończyć się fiaskiem, jeśli pracowników i rolników nie będzie stać na kupno akcji. Wtedy na pewno – podkreśli minister – nie dojdzie do zmiany planów prywatyzacyjnych i sprzedaży przedsiębiorstwa zagranicznemu inwestorowi branżowemu. Wokół „Polskiego Cukru” będzie bowiem budowany państwowy koncern spożywczy. – Jeśli nie uda się prywatyzacja, to prawdopodobnie będziemy budowali koncern rolno-spożywczy w oparciu o KSC z dominującym akcjonariuszem Skarbem Państwa – wyjaśnia Włodzimierz Karpiński.
Krzysztof Losz