• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Każde dobro musimy pomnażać

Niedziela, 16 listopada 2014 (14:31)

Drodzy Bracia i Siostry!

Ewangelią tej niedzieli jest przypowieść o talentach zawarta w Ewangelii św. Mateusza (25,14-30). Opowiada ona o pewnym człowieku, który przed wyruszeniem w podróż przywołuje swoje sługi i powierza im swój majątek w talentach, starożytnych monetach ogromnej wartości.  Ów właściciel powierza pierwszemu słudze pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden. Podczas nieobecności właściciela trzej słudzy powinni pomnożyć powierzony im majątek. Pierwszy i drugi sługa podwajają początkowy kapitał; trzeci zaś, z obawy, by nie utracić wszystkiego, zakopuje w ziemi otrzymany talent.  Gdy właściciel powraca, dwaj pierwsi otrzymują pochwałę i wynagrodzenie, podczas gdy trzeci, który zwraca tylko otrzymaną monetę, zostaje upomniany i ukarany.

Oczywiste jest znaczenie tego opowiadania. Człowiek z przypowieści oznacza Jezusa, sługami jesteśmy my, a talenty są majątkiem, który Pan nam powierzył. Jaki to majątek? Jego Słowo, Eucharystia, wiara w Ojca niebieskiego, Jego przebaczenie... w sumie wiele rzeczy, Jego najcenniejsze dobra. To jest majątek, jaki On nam powierza. Nie tylko by go strzec, ale pomnożyć! Podczas gdy potocznie użycie określenia „talent” wskazuje na wyjątkowe uzdolnienie indywidualne – na przykład talent w dziedzinie muzyki, sportu itd. – w przypowieści talenty symbolizują dobra powierzone przez Pana, które On powierza, aby były przez nas pomnażane. Dół wykopany w ziemi przez „sługę złego i gnuśnego” (v. 26) wskazuje na lęk przed ryzykiem, który blokuje kreatywność i płodność miłości. Ponieważ lęk przed ryzykiem blokuje. Jezus nie oczekuje od nas przechowywania Jego łaski w kasie pancernej. Tego od nas nie oczekuje, ale chce, byśmy ją zużytkowali dla dobra innych. Wszystkie dobra, które otrzymaliśmy, są po to, aby je podarować innym i pomnożyć je. To tak, jakby nam powiedział: „Oto moje miłosierdzie, moja czułość, moje przebaczenie: weź je i zrób z nich dobry użytek”. A my co z nimi zrobiliśmy? Kogo „zaraziliśmy” naszą wiarą? Ilu osobom dodaliśmy odwagi naszą nadzieją? Ile miłości podzieliliśmy z naszym bliźnim? Są to pytania, które warto stawiać. Jakiekolwiek środowisko, nawet najbardziej obce i niepraktyczne, może stać się miejscem pomnażania talentów. Nie ma takich sytuacji i miejsc, w których nie można by dawać chrześcijańskiego świadectwa. Świadectwo, którego żąda od nas Jezus, nie jest zamknięte, jest otwarte, zależne od nas. Ta przypowieść pobudza nas, by nie kryć się z naszą wiarą i z naszą przynależnością do Chrystusa, by nie zakopywać Słowa Ewangelii, ale by ono krążyło w naszym życiu, w relacjach, w konkretnych sytuacjach jako siła, która oczyszcza i odnawia. Podobnie jest z przebaczeniem, którego Pan nam udziela w sakramencie pojednania. Nie zatrzymujmy go w zamknięciu dla siebie, ale pozwólmy, aby uwolniło swoją moc, która sprawi, że upadną mury, które postawił nasz egoizm; aby dał nam siłę do uczynienia pierwszego kroku w zablokowanych relacjach z innymi i podjęcia dialogu tam, gdzie nie ma już żadnej komunikacji. I tak dalej. Sprawić, aby te talenty, te podarunki, te dary, które otrzymaliśmy od Pana, zostały podarowane innym, aby zostały pomnożone, aby przyniosły owoce dzięki naszemu świadectwu.

Uważam, że byłoby czymś pięknym, gdyby dzisiaj każdy z was w domu wziął Ewangelię – Ewangelię św. Mateusza, rozdział 25, wersety od czternastego do trzydziestego – i to wszystko przeczytał i trochę przemedytował: talenty, bogactwa, to wszystko, co Bóg mi podarował natury duchowej, dobroć, Słowo Boże, co robię, aby ono owocowało w innych. Albo strzegę to wszystko w kasie pancernej. I nadto Bóg nie udziela wszystkim takich samych darów i w taki sam sposób. On zna nas osobiście i powierza nam to, co jest najbardziej odpowiednie dla nas, ale jest coś wspólnego u wszystkich, ta sama wielka ufność. Bóg ufa nam, Bóg w nas ma nadzieję! I to jest wspólne we wszystkich. Nie zawiedźmy Go. Nie pozwólmy, aby zwyciężył nas lęk, ale na zaufanie odpowiadajmy zaufaniem. Maryja Dziewica najpiękniej i najpełniej uosabia tę postawę. Ona otrzymała i przyjęła najpiękniejszy dar, Jezusa we własnej osobie; następnie sercem wielkodusznym podarowała Go całej ludzkości.