Wyślij list do chrześcijańskiego więźnia sumienia
Sobota, 15 listopada 2014 (20:21)W Egipcie, w odróżnieniu na przykład od Birmy, o której wspominałem ostatnio na łamach portalu NaszDziennik.pl (zob. TUTAJ), chrześcijanie i inni obywatele mogą odczuć realnie wiatr przemian. Nie jest to tania i żenująca fasada jak w innych krajach dyktatur. Egipt ma jednak swoje problemy i chrześcijanie nie mogą w pełni czuć się wolnymi i pełnoprawnymi obywatelami. Są jednak cierpliwi, w końcu są potomkami tych, którzy budowali piramidy. Jednym z chrześcijańskich więźniów sumienia, o którym przypomina chrześcijańska organizacja Głos Prześladowanych Chrześcijan, jest Bishoy Armia Bulus (właśc. Mohammed Hegazy).
Aresztowany w grudniu 2013 roku 31-letni Bishoy Armia Bulus, który wcześniej posługiwał się nazwiskiem Mohammed Hegazy, został skazany 18 czerwca 2014 roku na 5 lat więzienia za „zakłócanie spokoju poprzez rozpowszechnianie fałszywych informacji w telewizyjnym kanale ewangelizacyjnym”. Tak naprawdę powód aresztowania w grudniu 2013 roku był inny. Ośmielił się sfilmować starcia między muzułmanami a chrześcijanami w środkowym Egipcie. Został oskarżony o filmowanie demonstracji bez uzyskania zgody władz, za co grozi zazwyczaj maksymalna kara 6 miesięcy pozbawienia wolności.
Oskarżenie oraz surowy wyrok są tak naprawdę wynikiem przejścia Bishoya z islamu na chrześcijaństwo. Bishoy nawrócił się w 1999 roku w wieku 17 lat. Był wielokrotnie aresztowany i torturowany. W 2007 roku chciał legalnie zmienić swoją przynależność religijną w dowodzie tożsamości, co było całkowicie bezprecedensowym zachowaniem w społeczeństwie islamskim. Niemal natychmiast stał się rozpoznawalną postacią w całym kraju. Jego wizerunek został wydrukowany we wszystkich egipskich gazetach. Bishoy wraz z żoną oczekiwali narodzin dziecka, które zgodnie z prawem byłoby muzułmaninem, chyba że konwersja rodziców zostałaby oficjalnie uznana. Oboje chcieli, by ich dziecko miało imię chrześcijańskie, urodziło się w rodzinie chrześcijańskiej i mogło w przyszłości otrzymać chrześcijańską edukację i zawrzeć związek małżeński w kościele. Bishoy żywił nadzieję, że jego sprawa będzie precedensem i pomoże innym chrześcijanom nawróconym z islamu. Ten odważny krok wywołał falę śmiertelnych pogróżek, w wyniku których Bishoy wraz z rodziną musieli się ukrywać.
Po spędzeniu kilku lat w ukryciu żona Bishoya wraz z dwojgiem ich dzieci zdecydowała się opuścić kraj i starać się o azyl w Niemczech. Bishoy postanowił jednak pozostać w Egipcie, wiedząc, że jeśli wyjedzie, to już nigdy nie wolno mu będzie powrócić do ojczyzny. Lata spędzone w ukryciu oraz stałe nachodzenie policji sprawiły, że stał się oddanym obrońcą chrześcijan nawróconych z islamu.
Większość swoich dni spędzał, dokumentując nadużycia wobec egipskich chrześcijan oraz domagając się dla nich sprawiedliwego traktowania. Filmował zamieszki, do jakich doszło na południu Egiptu w lipcu 2013 roku po obaleniu prezydenta Mohammeda Mursiego. W tym czasie nasiliły się ataki na chrześcijan, dochodziło do porwań, tysiące budynków kościelnych i firm należących do chrześcijan w całym kraju zostało zniszczonych i splądrowanych. Nie jest jasne, dlaczego władze zarzuciły mu pracę na rzecz telewizji, gdyż nie ma na to żadnych dowodów. W rzeczywistości dokumentował on nadużycia wobec egipskich chrześcijan, którym władza zaprzeczała. Być może władze egipskie celowo wprowadziły w błąd opinię publiczną. Prawnik Bishoya w wywiadzie udzielonym World Watch Monitor powiedział, że Bishoy jest obecnie w dobrym stanie. Istnieją jednak obawy, że doświadcza on w więzieniu fizycznej przemocy i jest „traktowany w nieludzki sposób”. Obrońca Bishoya złożył odwołanie od wyroku skazującego.
My możemy zareagować. Nawet powinniśmy. Międzynarodowa organizacja chrześcijańska Głos Prześladowanych Chrześcijan zachęca do wysyłania listów do Mohammeda Hegazy’ego umieszczonego w więzieniu Al Menya, w okolicach Kairu.
W tym miejscu można pobrać wzór listu oraz adres (LIST DO MOHAMMEDA HEGAZY’EGO).
Dr Tomasz M. Korczyński