Klapa Zielińskiego
Piątek, 14 listopada 2014 (22:32)Miał być medal, było wielkie rozczarowanie. Tak w największym skrócie można ocenić start w mistrzostwach świata naszego najlepszego sztangisty Adriana Zielińskiego.
Zawodnik Tarpana Mroczy w ciężarach zdobył już wszystko. Był na szczycie, był mistrzem olimpijskim, zapewniając sobie miejsce w historii po wsze czasy. Po Londynie postanowił zmienić kategorię, z 85 kg przechodząc do 94. Tłumaczył, że w niższej bardzo się już męczył, że nowa da mu nowe szanse i nowe perspektywy na sukces. Kiedy w tym roku zdobył złoto mistrzostw Europy, wydawało się, że wszystko układa się po jego myśli. Mierzył w medal mistrzostw świata, ale tuż porzed wyjazdem do Ałmatów atmosfera wokół polskich ciężarów popsuła się diametralnie. Kilku zawodników zostało oskarżonych o stosowanie niedozwolonych specyfików, wśród nich znalazły się głośne nazwiska. Zielińskiego w tym gronie oczywiście zabrakło, ale i wokół niego zaczęły pojawiać się niedomówienia i kontrowersje związane z rzekomym (i nieudowodnionym) unikaniem kontroli. Tak czy inaczej zamiast w spokoju szykować się do walki, sztangista z Mroczy musiał spokoju poszukiwać.
Mimo to dziś liczyliśmy na jego sukces, tak naprawdę był naszą jedyną nadzieją na medal mistrzostw globu. Niestety, wypadł fatalnie. Rwanie zaczął od 175 kg i pierwsze podejście spalił. Wydawało się, że to tylko wypadek przy pracy, bo z takim ciężarem nie powinien mieć najmniejszych problemów. Podczas mistrzostw Polski spokojnie zaliczył ciężar większy o dwa kilogramy. Ale w Ałmatach zawalił i drugie podejście, po czym znalazł się pod ścianą. Nie mógł pozwolić sobie na najdrobiejszy błąd, dodał... kilogram i trzecią próbą również zawalił. To był koniec marzeń o medalu i koniec zawodów dla Zielińskiego, bo ze startu w podrzucie zrezygnował. Przeciętnie wypadł również brat Adriana, Tomasz. W rwaniu uzyskał 172 kg, w podrzucie 211 i z wynikiem w dwuboju 383 kg uplasował się na siódmej pozycji.
Złoto i srebro wywalczyli reprezentanci gospodarzy. Wygrał Żassułan Kudyrbajew, choć po rwaniu tracił dziewięć kilogramów do Władimira Siedowa (ten wynikiem 188 kg wyrównał rekord świata). W podrzucie był jednak lepszy od rodaka o dziesięć kilogramów i sięgnął po złoto z rezultatem 408. Trzecie miejsce zajął Litwin Aurimas Didzbalis (399).
Piotr Skrobisz