• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Wierzyć w anioły z Nieba

Poniedziałek, 1 października 2012 (13:56)

Kazanie ku czci św. Michała Archanioła wygłoszone w parafii św. Michała Archanioła w Białej Podlaskiej 29 IX 2012 r.

 

 

Drodzy Bracia w kapłaństwie,

Szanowny Panie Prezydencie,

Szanowny Panie Przewodniczący Rady Miasta,

Szanowny Panie Starosto,

Dostojne Poczty Sztandarowe,

Ukochani Bialszczanie, w dniu Waszego święta!

 

1. W świetle wiary

Bądźcie pozdrowieni! Wielką bowiem radością ubogacamy się w dniu dzisiejszym, kierując nasze serca ku Temu, którego Stwórca świata powołał do wy­jątkowej misji wypełnienia. Tam bowiem, gdzie spotykamy się z wolnością, tam również mogą dziać się różne rzeczy. I tak się stało z pierwszymi istotami powo­łanymi do istnienia przed wiekami. Obraz zaś, z jakim spotykamy się w Księdze Apokalipsy, pisany stylem epoki, niesłychanie plastycznie ukazuje to pierwsze chyba w dziejach świata starcie dobra ze złem.

Dobru przewodzi św. Michał Archanioł, Patron miasta nad Krzną położonego, Białej Podlaskiej. A w nazwie naszego miasta tylko rzeczownik jest czymś trwałym, gdyż przymiotnik przyjmował różne brzmienia. Była więc Biała Radziwiłłowska i Książęca, ale na koniec polubiła przy­miotnik nawiązujący do jednej z najpiękniejszych tradycji, jakimi mogą się posz­czycić różne regiony Polski i liczne miasta. Podlasie brzmiało i brzmi dumnie. Podlasie oznaczało i oznacza wierność zasadom. Podlasie stale dotrzymywało więzi z całą Polską i z całym Kościołem!

Wygląda na to, że ten fakt w dużej mierze zawdzięczamy naszemu Patronowi. Co wydaje się być najpewniejsze chociażby i z tego względu, że za kilka dni z woli Benedykta XVI rozpoczniemy Rok Wiary. Wiara jest bowiem tym darem, który sprawia, że jest na czym budować i rozwijać własne człowieczeństwo. Jest na czym opierać życie społeczne także w tym wymiarze, z jakim się spotykamy pod pojęciem „Małej Ojczyzny”, małej geograficznie albo materialnie, ale wielkiej duchem i dziejami!

To światła wiary pozwalają nam poruszać się bezpiecznie w przestrze­niach różnych prądów cywilizacyjnych i różnych tendencji społecznych czy też eko­nomicznych. Wiara ta dotarła do nas w znaku Krzyża i z tym znakiem zrosła się już na zawsze. Ona to przypomina nam wciąż w tym znaku Jezusa Chrystusa. A dzięki temu, idąc za tekstem Apokalipsy, możemy zachęcać się nawzajem: „Dlatego radujcie się, niebiosa i ich mieszkańcy!”, Raduj się ziemio! Raduj się, Biała Podlasko!

 

2. Wiara i duch

Duchowa obecność św. Michała w naszej przeszłości i teraźniejszości kieruje nas ku tej płaszczyźnie, która bywa nierzadko zapominana. Prowadzi nas ku duchowej przestrzeni. Nie możemy bowiem zapominać, że św. Michał należy do chó­rów anielskich. Stąd też rozumiemy lepiej sens wezwań zawartych w psalmie 138 i 103:

Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów,

pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku,

albo w nawiązaniu do psalmu 103:

Błogosławcie Pana wszyscy Jego aniołowie,

wszyscy słudzy, pełniący Jego wolę.

Jest więc jakaś bliska łączność pomiędzy obecnością aniołów i ich świadectwami a naszą wiarą. Zresztą przekonujemy się o tym również w oparciu o współczesne dzieła kulturowe. Czyż nie to miał na myśli Jerzy Połomski, kiedy w latach sześćdziesiątych śpiewał przejmująco, jakby szukając ratunku:

Naucz mnie, córeczko,

wiary twych pięciu lat.

Wierzyć w anioły z nieba,

w dobry, przyjazny świat!

Tak mi czasem potrzeba

wiary twych pięciu lat!

Bardzo nam potrzeba takiej wiary. Widać to gołym okiem. Takiej wiary potrzebuje każdy człowiek, niezależnie czy chodzi nam o dzieci albo młodzież, względnie ludzi dorosłych. Taka wiara jest niezbędna w małżeństwie i ży­ciu rodzinnym, jeśli nie chcemy dopuścić, aby dotychczasowe domy rodzinne zamienia­ły się w domy starców, poczynając od dnia ślubu. Nie można o tej wierze zapominać w życiu publicznym, bo inaczej kłamstwo i korupcja permanentnie będą prowadziły nas ku różnorakim kryzysom. Wiara jest wszędzie potrzebna, jak tlen dla zdrowia naszego organizmu, jak każde świeże powietrze!

 

3. Wiara i historia

Tak to widziano od wieków. Mówi o tym nasz wielki kaznodzieja, ks. Piotr Skarga. Z woli Senatu Rzeczypospolitej obchodzimy Rok Skargi, który dokładnie czterysta lat temu odszedł z tego świata. Wybitny nauczyciel Narodu. Założyciel Banku Poboż­nych, z myślą o obronie biednych przed lichwą. Dał początek Uniwersytetowi Wileńskiemu. To dużo jak na jednego człowieka.

A jego "Kazania sejmowe" powinny być nadal lekturą obowiązkową, jak było do lat sześćdziesiątych minionego wieku. Nauczając w Sejmie, Skarga przypominał: „Was Pan Bóg podniósł na wysokie urzędy: nie dla was, abyście sami swoich pożytków pilnowali, ale dla ludu, który wam Pan Bóg powierzył, abyście nam sprawiedliwość i pokój, który od Pana Boga bierzecie, spuszczali. Miłujcie Oj­czyznę tę swoją (...), to jest Koronę tę i Rzeczpospolitą, a mówcie tak z serca z Dawidem: «Jeśli cię zapomnię, ojczyzno moja miła (...), niech zapomnię prawice ręki swojej. Niech język mój przyschnie do ust moich, jeśli pomnieć na cię nie będę, a jeśli cię na czele wszytkich pociech moich nie położę”. „O jakie zaklinanie, którym się wiązać macie, abyście nic sobie tak miłego, tak wesołego nie mieli jako dobro (...) Rzeczypospolitej i ojczyzny swojej, życząc sobie onego w psalmie błogosławieńs­twa: «Błogosław ci Bóg (...). Jako najmilejszej matki swej miłować i onej czcić nie macie, która was urodziła i wychowała, nadała, wyniosła? Bóg matkę czcić roz­kazał. Przeklęty, kto zasmuca matkę swoją! A która jest pierwsza i zasłużeńsza matka, jako ojczyzna, od której imię macie i wszytko, co macie, od niej jest? Która gniazdem jest matek wszytkich i powinowactw wszytkich i komorą dóbr waszych wszytkich. (...) matka nasza - mówi Apostoł - nad wszytki matki czci i szanowania godna. Rozmyślcie, jakie od tej matki, od Korony i Rzeczypospolitej tej, dobro­dziejstwa i upominki macie. Ona wam wiary świętej katolickiej, przez którą do wiecznej ojczyzny przychodzicie, dochowała i Chrystusa, zbawienie wasze, i Jego Ewangelię przyniosła” (Ks. Piotr Skarga, Kazania sejmowe, Kraków 1925, s. 36-37).

I pomyśleć. Te słowa pochodzą sprzed czterystu lat! Jak była miłowana Polska? Jak ją kochał Skarga? Czy dziwi nas, że to do tego kaznodziei odwoływał się tak często bł. Jan Paweł II? Dobrze robił i dobry nam przykład zostawił. Wspaniała to bowiem szkoła, jakże potrzebna na te czasy, kiedy cynizm i nihilizm, kłamstwo i oszustwo opanowały prawie w całości media i rujnują niemal od dziecięcych lat to, co w człowieku jest najpiękniejsze?

Nic też dziwnego, że niemal dwieście lat temu, już w czasie rozbiorowej nie­woli Cyprian Kamil Norwid tłumaczył: Oto dlatego (potrzebna jest duchowa walka), że ażeby z ducha się odrodzić, to trzeba się na nowo uduchownić i wyróżnić tymi znamionami, po których ducha poznajemy, to jest zwycięstwem - świata. Oto dlatego, że tylko przez całość wyższą od tej, której się zaparło, powrócić wprawdzie można do niej - to jest przez Ludzkość do Ojczyzny. Oto dlatego, że naród, co przestał wierzyć w siebie, coraz więcej tej wiary odzyskuje w miarę, jak mu Ludzkość cała mówi: Oto i tu, i owdzie, na równi ze mną zwyciężyłeś - żyjesz - wstawaj - bierz łoże twoje, a chodź!... („Zmartwychwstanie historyczne” 5; PW VI s. 615).

Jakże przenikliwy był Norwid. Ludzkość dla niego to człowieczeństwo. To człowieczeństwo musi się odrodzić, odnowić w każdej i każdym z nas, a tylko wtedy będziemy w stanie przyjąć za swoje słowa Jezusa, do których się poeta odwołuje, a które zostały wypowiedziane do paralityka: „Wstań, weź łoże twoje i idź...”.

 

4. Wiara i patriotyzm

I tu spotykamy się z wyjątkową wiarą. Wiarą w Boga. Z niej wyrasta patriotyzm, autentyczny patriotyzm wszystkich pokoleń. Wedle Norwida patriotyzm to nierozłączna jedność miłości ojczystej ziemi i miłości narodu jako ogółu ludzi, mających własny kraj, historię, wspólną tradycję i kulturę, wnoszącą w życie świata całego organi­czną część dorobku kultury z myślą o całej ludzkości.

Miał więc prawo ten Wędrowiec świata oburzać się:

Niechże nie uczą mię, gdzie ma ojczyzna,

Bo pola, sioła, okopy

I krew, i ciało, i ta jego blizna

To ślad - lub stopy.

Dziadowie moi nie znali też innej;

Ja nóg jej ręką tykałem;

Sandału rzemień nieraz na niej gminny

Ucałowałem („Moja Ojczyzna”).

Przedziwna jest ta nasza poezja. I przedziwni byli poeci. Ale to ich utwory od wieków rozpalają serca, budzą sumienia, mobilizując do czynu, wołają o ludzi honoru i wiary. Ci autorzy sami płoną na ołtarzu Ojczyzny, gotowi poświęcić się całkowicie, bez reszty. Dopiero co przemawiał do nas Norwid, a oto "Psalmy Przyszłości", a wśród nich "Psalm Miłości" pióra Krasińskiego:

Wszędzie, wszędzie na planecie

Braci moich ryty ślad!

Wy go słówmi nie zmożecie,

Bo tchnie w dziejach Boży ład!

Ich za Polskę - ścigał świat,

Ich za Polskę - męczył kat –

Nie od wczoraj - od lat wiela

Pierś im palił skwarny brzeg –

Lub krył oczy wygnań śnieg

i więziła cytadela!

Przypomnijmy sobie apokaliptyczny opis z pierwszego dzisiejszego czytania. Ta straszliwa walka smoka i jego nienawiść! Jakie to nam bliskie! Piękne słowa i miliony bezrobotnych. Pogarda człowieka, któremu oferuje się wolność, ale tylko do złego! Coś potwornego! Ale czy to nie świadczy o zatruciu współczesności jakimś diabelskim metanolem, sprzedawanym taniej, proponowanym bezmyślnym; zagłu­szaniem jakiegokolwiek głosu wołającego o ratunek. Czy temu nie służą współczesne media? Powtarzam to pytanie? W tym samym "Psalmie" pisze Krasiński:

Powiedz, orle! orle mój! (...)

Skąd tych czarnych myśli rój?

One rosną, gdzie kajdany! (...)

Niczym Sybir - niczym knuty

I cielesnych tortur król!

Lecz narodu duch otruty –

To dopiero bólów ból!.

 

5. Wiara i nadzieja

Dopóki jednak odczuwamy ten ból, dopóki jakoś postrzegamy zło, dopóki wszakże ze wstydu płonie nam twarz, gdy spotykamy się ze złem, dopóty jest nadzieja, na­dzieja, że powstaniemy. I tę nadzieję ukazuje nam Chrystus.

Przypomnijmy sobie dzisiaj odczytany fragment z Ewangelii św. Jana. Oto Pan Jezus spotyka po raz pierwszy Natanaela, późniejszego apostoła Bartłomieja i tłumaczy, że widział go wcześniej z bardzo daleka, oczywiście nie cielesnymi oczyma. Zaskoczony tym młody człowiek z radością wyznaje swój szacunek dla Jezusa. A Chrystus jakby tłu­maczy, że nie o to jedynie chodzi. Z pewnością nie zależy Mu na jakimś emocjo­nalnym tylko zachwycie. Rzecz polega na czymś większym. Zwracając się do Natanaela i innych stojących przy Nim osób, mówi Chrystus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.

Ukochani, od poranka Zmartwychwstania niebo jest wciąż otwarte dla tych, którzy idą za Zbawicielem, dla tych, którzy są w stanie dostrzec oczyma wiary aniołów, obecnych wciąż pomiędzy niebem i ziemią. Zwycięstwo jest niemal w zasięgu nie tyle ręki, ile sumienia albo serca. Święty Michał, wszyscy aniołowie przypominają nam, abyśmy nie zapomnieli o własnej duszy, o świecie ducha, o bogatej rzeczywis­tości duchowej, którą zatruwają współczesne ideologie. Nie dopuszczajmy do tego w życiu osobistym, rodzinnym i publicznym. Nie dopuszczajmy w wychowaniu dzieci i młodzieży. Gdyż pozbawienie człowieka przestrzeni duchowej jest równoznaczne z jego zniewoleniem. To właśnie jest ten duch zatruty, straszliwy, ponury.

Dlatego nie patrząc na nasz wiek, mówmy za Jerzym Połomskim; z myślą o każdym dziecku:

Naucz mnie, córeczko,

wiary twych pięciu lat.

Wierzyć w anioły z nieba,

w dobry, przyjazny świat!

Tak mi dzisiaj potrzeba

wiary twych pięciu lat!

Tak nam bardzo potrzeba wiary dziecięcych lat. Tak nam bardzo potrzeba wiary i dzieci; dzieci i wiary! Amen.