Helikopter w cieniu wątpliwości
Czwartek, 13 listopada 2014 (21:50)Z Romanem Jakim, przewodniczącym Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Panie Przewodniczący, jakie są efekty dzisiejszej debaty „Przetarg na dostawę śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii. Szanse i zagrożenia dla Podkarpacia”, która odbyła się w Rzeszowie?
– W spotkaniu uczestniczył marszałek woj. podkarpackiego Władysław Ortyl, starosta pow. mieleckiego Andrzej Chrabąszcz, wiceprezydent Mielca Bogdan Bieniek, prezes PZL Mielec Janusz Zakręcki, a ze strony związkowej szef Zarządu Regionu Rzeszowskiego NSZZ „S” Wojciech Buczak, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ „S” w PZL Mielec Marian Kokoszka i ja. Widać z uwagi na trwającą kampanię wyborczą mimo zaproszenia na spotkaniu niestety nie pojawili się parlamentarzyści, nie było też europosłów, którzy mają dziś posiedzenie Parlamentu Europejskiego. Przyjęliśmy deklarację, w której wszyscy obecni wyrażają zaniepokojenie tym, co dzieje się wokół przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii. Deklaracja na razie będzie krążyć, bo chcemy, aby podpisali się pod nią także posłowie i europosłowie, o ile wyrażą na to zgodę. Tak czy inaczej w najbliższy wtorek deklaracja ta zostanie przekazana ministrowi Siemoniakowi, trafi też do Kancelarii Prezydenta RP.
Czego po tym piśmie Państwo oczekują?
– Naszym zdaniem, co zresztą nakazuje logika, wszyscy uczestnicy przetargu PZL Mielec, PZL Świdnik czy Airbus Military powinny mieć zagwarantowane równe warunki przetargowe, które nie będą faworyzowały żadnego z nich. Stoimy na stanowisku, że przy tak złożonym i na tak dużą skalę postępowaniu powinny być wzięte, obok oczywiście potrzeb naszej armii, także potrzeby i interes polskiego przemysłu, z uwzględnieniem miejsc pracy. W żadnym wypadku nie może być pominięty potencjał polskiego przemysłu zbrojeniowego, który powinien się rozwijać, a także interes naszego regionu i zamieszkującej tu ludności. Stoimy na stanowisku, że spełnienie tych warunków jest zadaniem i powinnością organów państwa, w tym Ministerstwa Obrony Narodowej. Zwracamy się także do prezydenta Bronisława Komorowskiego o objęcie szczególnym nadzorem przebiegu i realizacji przetargu. Oczekujemy też pilnego zwołania wspólnego posiedzenia sejmowej Komisji Obrony Narodowej i Komisji Gospodarki w celu przeanalizowania dotychczasowego przebiegu postępowania i bieżącej kontroli procesu zakupu sprzętu wojskowego ze środków publicznych. Myślę, że przebieg i rozstrzygnięcia przetargu na sprzęt wojskowy muszą uwzględniać interesy polskich producentów i pracowników. Polski potencjał obronny wypracowywany przez dziesięciolecia powinien być chroniony i nikt – tym bardziej przedstawiciele rządu – nie powinni stawać na drodze jego rozwoju.
Coraz więcej osób podkreśla potrzebę pozytywnego dla polskich firm rozstrzygnięcia przetargu śmigłowcowego…
– Wczoraj spotkaliśmy się z goszczącym na Podkarpaciu prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim, któremu przedstawiliśmy problemy, z którymi boryka się nasza sekcja. Usłyszeliśmy zapewnienie, że na tyle, na ile opozycja może mieć wpływ na prawidłowo, rzetelnie i uczciwie przeprowadzony przetarg, możemy liczyć na jego wsparcie i wsparcie PiS.
Co budzi Państwa największy niepokój?
– W maju tego roku na wniosek wojska zostały zmienione warunki techniczne zamawianego sprzętu. Co ciekawe, zostały poszerzone w momencie, kiedy firma Sikorsky Aircraft Corporation i PZL Mielec oraz WSK PZL Świdnik złożyły już swoje oferty. Po zmianie tych warunków technicznych tylko oferta trzeciego oferenta, Airbus Military, pasuje do oczekiwań czy warunków, jakie stawia wojsko. W naszej ocenie, przetarg powinien być albo powtórzony, albo pozostali oferenci powinni mieć na tyle czasu, żeby złożyć nową ofertę. Nowe warunki techniczne odbiegają bowiem od tych, na podstawie których swoje oferty złożyli Sikorsky Aircraft Corporation i PZL Mielec oraz WSK PZL Świdnik.
Te zawirowania sprawiły, że prezes firmy Sikorsky zagroził, że jeśli MON nie zmieni wymagań, to jego firma wycofa się z przetargu…
– W mojej ocenie, jeżeli PZL Mielec otrzyma możliwość złożenia nowej oferty, która będzie odpowiedzią na aktualne zapotrzebowanie MON, to taka oferta na pewno zostanie złożona. Wiceminister Czesław Mroczek, który wczoraj był w Jarosławiu, zapowiedział, jakby wychodząc krok naprzód, że ma deklarację, iż PZL Mielec złoży ofertę. Jednak przygotowanie takiego dokumentu nie odbywa się z dnia na dzień, to musi potrwać. Wiem też, że firma Sikorsky chce złożyć ofertę, ale musi otrzymać na to szansę. Również jako związki zawodowe oczekujemy, żeby nowe warunki techniczne, które stawia wojsko sprzętowi, który ma służyć naszemu bezpieczeństwu, były jasne, precyzyjne i transparentnie przedstawione wszystkim oferentom, którzy w oparciu o te warunki będą mogli złożyć nową ofertę. Wtedy, kiedy warunki będą równe dla wszystkich, niech wygra najlepszy.
Tyle tylko, że MON na razie nie ma zamiaru powtarzać przetargu.
– Trudno powiedzieć, jakie stanowisko ostatecznie zajmie MON, ale fakty pokazują dobitnie, że z tym przetargiem jest coś nie tak. Ogłoszony w 2012 r. przetarg obejmował zakup 26 śmigłowców, ustalono też warunki taktyczne. Maj 2014 r. zmienione zostają warunki techniczne z jednoczesnym wydłużeniem terminu składania ofert do końca listopada. Dzisiaj mamy połowę listopada i kolejne przesunięcie tego terminu do końca lutego 2015 r. Powstaje pytanie, czy MON przedstawiło jasne i czytelne kryteria wszystkim oferentom, czy też nie…? Skoro do resortu obrony wpłynęło grubo ponad 400 zapytań od zakładów, które składały oferty, to świadczy najlepiej, że sprawa jest co najmniej wątpliwa. Oczywiście nie znamy szczegółów, ale na podstawie doniesień prasowych i zachowania MON można stwierdzić, że coś tu nie gra. W mojej ocenie, gdyby wszystko było transparentne i czytelne, to przetarg na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii już dawno mielibyśmy za sobą. Tymczasem jak jest, każdy widzi.
Chce Pan powiedzieć, że ktoś „majstruje” przy tym przetargu?
– Jako związki zawodowe, jeżeli będziemy mieli przekonanie i pewność, że wszystkie działania przy tym przetargu zostały przeprowadzone uczciwie, to nie będziemy protestować i podważać niczyich decyzji. Dzisiaj na podstawie doniesień prasy i opinii ludzi, którzy są ekspertami w dziedzinie lotnictwa, oraz ciągle zmienianych decyzji MON oddalających termin rozstrzygnięcia tego przetargu o kolejne miesiące, mamy prawo sądzić, że coś złego dzieje się wokół tego postępowania. Nie mamy ani wiedzy fachowej, ani też wglądu w szczegóły, dlatego zwracamy się do sejmowej Komisji Obrony Narodowej i Komisji Gospodarki i parlamentarzystów, którzy mogą zażądać szczegółów dotyczących przetargu i sprawdzić, czy wszystko przebiega prawidłowo, jasno i transparentnie. Apelujemy też do prezydenta Komorowskiego, aby jako zwierzchnik Sił Zbrojnych objął nadzór nad tym postępowaniem.
Liczy Pan, że Bronisław Komorowski należycie przypilnuje tego przetargu?
– Liczymy, że prezydent, do którego jako Krajowa Sekcja Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” zwróciliśmy się niedawno z uchwałą i czekamy na odpowiedź i do którego kierujemy także dzisiejszą deklarację posłów, samorządowców, przedstawicieli zakładu i działaczy związkowych, bardzo poważnie potraktuje ten problem. Zapewniam, że jeżeli prezydent Komorowski zlekceważy całą sprawę i nie będzie gwarantem uczciwego przebiegu przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla naszej armii, to podejmiemy akcję protestacyjną.