• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Łyżwiarze w Obihiro

Czwartek, 13 listopada 2014 (18:51)

Jutro w japońskim Obihiro rozpocznie się kolejny sezon Pucharu Świata w łyżwiarstwie szybkim. W pierwszych zawodach wystąpi dwunastoosobowa reprezentacja Polski, z pięcioma medalistami igrzysk olimpijskich w Soczi w składzie. Wśród nich nie zabraknie złotego, Zbigniewa Bródki

Poprzedni sezon był dla polskich panczenów najlepszym w historii. Biało-Czerwoni zdobyli w Soczi trzy medale olimpijskie – historyczny złoty Bródka, srebrny drużyna kobiet, a brązowy drużyna mężczyzn. Wszystko to spowodowało wielką euforię, szczególnie że Biało-Czerwoni byli widoczni także w innych prestiżowych zawodach. Jak będzie teraz, w nowym rozdaniu, które rozpocznie się jutro? Trudniej, to pewne, szczególnie w przypadku pań. Od igrzysk w Vancouver w 2010 roku trwała niesamowita seria drużyny kobiet, zdobywającej medale na praktycznie wszystkich wielkich imprezach. Teraz tej ekipy już nie ma, przynajmniej w dotychczasowym kształcie. Katarzyna Bachleda-Curuś boryka sie z poważnymi problemami zdrowotnymi, przez które wciąż musi pauzować i nie może realizować planu treningowego z pełnym obciążeniem. Do rywalizacji być może wróci po Nowym Roku. Jeszcze większy dramat przeżyła Natalia Czerwonka. Przygotowując się do mistrzostw Polski w... kolarstwie, odbywała trening na rowerze i wpadła pod traktor, doznając bardzo poważnych obrażeń. Początkowe rokowania brzmiały dramatycznie, na szczęście skończyło się na strachu i młoda, utalentowana zawodniczka nie musi rezygnować ze swych marzeń związanych ze sportem. Do panczenów wróci, ale kiedy, nie wiadomo. Ze składu, który zdobywał medale w Vancouver i Soczi, zostały zatem tylko Katarzyna Woźniak i Luiza Złotkowska, które będą miały do pomocy całkowite debiutantki w Pucharze Świata, Andżelikę Fudalej i Aleksandrę Goss. – W tej sytuacji musimy uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na dobre wyniki. Pozwólmy zawodniczkom piąć się w górę, a dotyczy to szczególnie drużyny, która ostatnio ustępowała tylko niewiarygodnie mocnym Holenderkom – przyznała Ewa Białkowska, szefowa wyszkolenia w Polskim Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.

W lepszej sytuacji są panowie. W Obihiro wystapią wszyscy medaliści z Soczi, czyli Bródka, Konrad Niedźwiedzki i Jan Szymański. Każdy z nadziejami na sukces. Największą uwagę będzie oczywiście zwracał Bródka, który w poprzednim sezonie dokonał niemożliwego, w olimpijskim wyścigu pokonując reprezentanta Holandii. Na całych igrzyskach udało się to tylko jemu, poza tym „Pomarańczowi” wygrywali z każdym i jak chcieli. Nowy sezon Bródka zamierza jednak potraktować nieco lżej, co nie znaczy, że go odpuści. – Wszedłem na pewien poziom i nie chcę z niego schodzić. Na pewno jednak daję sobie pewną taryfę ulgową, choć cały czas mam nadzieję utrzymać kontakt z czołówką – powiedział. W Japonii, prócz utytułowanych kolegów, pojawią się również debiutanci: Adrian Wielgat i Piotr Michalski, a skład kadry uzupełnią Urszula Włodarczyk, Roland Cieślak i Artur Nogal.

Łącznie w sezonie 2014/2015 na łyżwiarzy czeka siedem pucharowych imprez, w Obihiro, Seulu, Berlinie, Heerenveen, ponownie Heerenveen i finał w Erfurcie. Poza tym rozegrane zostaną mistrzostwa Europy (10-11 stycznia w Czelabińsku), mistrzostwa świata na dystansach (12-15 lutego w Heerenveen), w sprincie (28 lutego – 1 marca w Astanie) oraz wieloboju (7-8 marca w Calgary).

Panczeniści obiecują, że zrobią, co do nich należy, i oczekują, że ci, którzy obiecywali im budowę hali lodowej, też dotrzymają słowa. Sami zawodnicy apelowali, by takowa powstała w Zakopanem, gdzie panują idealne warunki umożliwiające uzyskiwanie wyników na światowym poziomie. Bardziej realny wydaje się jednak obiekt w Warszawie. PZŁS chce w 2017 roku zorganizować mistrzostwa Europy i w tym celu gruntownej modernizacji ma być poddany tor na Stegnach. Najpierw pojawi się zadaszenie, a następnie w istniejącą infrastrukturę zostanie wkomponowana nowoczesna hala. Łyżwiarskie środowisko jednak nie ukrywa, że Stegny problemu nie rozwiążą, a do opracowania spójnego systemu szkolenia potrzeba co najmniej trzech podobnych hal. – Wtedy można by powiedzieć, że mają one wpływ na rozwój dyscypliny – zauważył Wiesław Kmiecik, prowadzący męską kadrę.

Piotr Skrobisz