Dramat uchodźców
Czwartek, 13 listopada 2014 (11:50)Na alarm bije ONZ oraz przedstawiciele organizacji pomocowych pracujących w tych dwóch krajach. Przypominają, że zima zbliża się wielkimi krokami, a dla wielu ludzi nie ma nawet namiotów i wciąż uchodźcy muszą koczować pod gołym niebem, co najwyżej chroniąc się pod drzewami – informuje Radio Watykańskie.
Coraz większym zagrożeniem jest też wybuch epidemii. Stąd Lekarze bez Granic nie tylko niosą pomoc medyczną, ale zabiegają o ustawianie w obozowiskach latryn, pryszniców czy chociażby kranów z bieżącą wodą. Wsparcie napływa także z Polski, m.in. dzięki Papieskiemu Stowarzyszeniu Pomoc Kościołowi w Potrzebie.
– Tylko w tym roku na pomoc uchodźcom syryjskim przeznaczyliśmy ponad 5 mln złotych. Najpilniejsze projekty to m.in. przygotowanie 15 tys. paczek świątecznych dla dzieci uchodźców. Ponieważ zbliża się zima i namioty, w których przebywają uchodźcy, nie będą wystarczające, z pomocą Konferencji Episkopatu Polski przygotowaliśmy projekt postawienia kontenerów dla Irakijczyków. Jeden kosztuje 4 tys. dolarów i jest to dom dla całej rodziny. Obecnie chcemy sfinansować powstanie osiedla, na którym znajdzie się 214 kontenerów. Staną one w Irbilu – mówi ks. Waldemar Cisło, dyrektor polskiej sekcji stowarzyszenia.
Konflikt się przedłuża, rośnie liczba ofiar i uchodźców. Wspólnota międzynarodowa musi robić więcej. Wskazuje na to ks. Raymond Moussalli z Ammanu, gdzie schronienie znalazły całe rodziny irackich uchodźców. Kapłan podkreśla, że Jordania otworzyła gościnnie granice przed uchodźcami i wspiera ich w miarę swoich możliwości. Jest to wyjątkowy kraj na Bliskim Wschodzie; podczas gdy wszędzie trwają napięcia i konflikty, Jordańczycy żyją w pokoju i niosą pomoc potrzebującym.
– Ludzie przybywają do nas, tak jak stali, gdy wyrzucano ich z domów: bez jakichkolwiek rzeczy pierwszej potrzeby, środków do życia, pieniędzy. Opiekujemy się ponad 100 tys. uchodźców w takiej sytuacji. Jeśli nie zostanie im zapewniona odpowiednia ochrona ze strony irackich władz, ci ludzie nigdy nie powrócą do swoich domów. Muszą zostać zaakceptowani jako Irakijczycy, a nie można w nich widzieć obcych, jak to się dzieje obecnie. Trzeba tu bardziej zdecydowanych działań wspólnoty międzynarodowej; ci ludzie mają prawo do życia w pokoju i bezpieczeństwie. Niestety muszę przyznać, że odwiedzało nas wielu ważnych przedstawicieli różnych organizacji i zasadniczo na tym się kończyło. Realnie głos w obronie prześladowanych zabiera jedynie Papież Franciszek – mówi ks. Moussalli.
MPA