• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Nie ustawajmy w modlitwie

Środa, 12 listopada 2014 (09:08)

Minął miesiąc od porwania ks. Mateusza Dziedzica, polskiego misjonarza, który pracował w Republice Środkowoafrykańskiej. Ostatnio poinformował, że jego stan jest bez zmian i poprosił o dalszą wytrwałą modlitwę za siebie i pozostałych 20 zakładników.

Tymczasem w stolicy Kamerunu Jaunde rozpoczyna się druga faza negocjacji. – Porywacze powtarzają niezmiennie, że podstawowym warunkiem uwolnienia zakładników jest wypuszczenie na wolność ich przywódcy, przetrzymywanego w jednym z kameruńskich więzień – mówi ks. Mirosław Gucwa, wikariusz generalny diecezji Bouar, którego cytuje Radio Watykańskie.

– Cały czas w rozmowach pojawia się kwestia uwolnienia szefa rebelii. W negocjacje włączyła się rzymska Wspólnota św. Idziego i zaangażują się także kameruńskie władze. Miejmy nadzieję, że przyniesie to pozytywny efekt. Po tygodniowej przerwie w poniedziałek rozmawiałem z ks. Mateuszem. Mówił, że czuje się w miarę dobrze, nie było jakiejś wielkiej zmiany w jego głosie. Mówił, że czeka na uwolnienie, i prosił, aby starać się uwolnić wszystkich przetrzymywanych z nim zakładników. [...]  Najważniejsze jest to, by ludzie nadal się modlili, nie ustawali w swojej modlitwie i nie tracili nadziei – powiedział ks. Gucwa.

Ks. Mateusz Dziedzic został uprowadzony z misji Baboua 12 października. Wywieziono go w stronę granicy z Kamerunem, gdzie więziony jest w buszu. Wraz z nim przetrzymywanych jest 20 zakładników z Kamerunu i RŚA.

Porywacze należą do rebelianckiego ugrupowania Zgromadzenie Demokratyczne Ludu Środkowej Afryki i domagają się wypuszczenia na wolność swego przywódcy generała Martina Kountamandji alias Abdoulaye Miskiny.

MPA