Oskarżenia pod adresem OBWE
Wtorek, 11 listopada 2014 (18:38)Ukraińskie media i pragnący zachować anonimowość przedstawiciele armii obwiniają specjalną misję monitoringową Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) w Donbasie o działalność na korzyść Rosji. Organizacja odrzuciła oskarżenia, a w jej obronie stanowczo stanęło MSZ w Kijowie.
Część obserwatorów OBWE może pracować dla rosyjskich służb specjalnych, a nawet być agentami tych służb – zaalarmowano na Ukrainie.
Znany kijowski tygodnik „Dzerkało Tyżnia” podał na swych stronach internetowych, że członkowie misji OBWE przekazali Rosjanom informacje na temat miejsc stacjonowania ukraińskich wojsk w obwodzie donieckim, gdzie trwają walki ze wspieranymi przez Moskwę separatystami.
Według tygodnika wiadomości te przedstawiciele OBWE ujawnili w poniedziałek, podczas spotkania z wojskowymi wysłannikami Ukrainy i Rosji w ramach tzw. Wspólnego Centrum Kontroli i Koordynacji działań na wschodniej Ukrainie. „W ten sposób rosyjscy wojskowi uzyskali szczegółowe dane o miejscach dyslokacji artylerii i czołgów sił ukraińskich w rejonie wsi Karliwka w obwodzie donieckim” – czytamy w „Dzerkale Tyżnia”.
Na temat rzekomej obecności rosyjskich agentów w szeregach obserwatorów OBWE wypowiedział się w gazecie internetowej „Ukrainska Prawda” doradca ministra obrony Wasyl Budnyk. Oświadczył on, że 80 proc. obserwatorów, którzy znajdują się w Mariupolu na południowym wschodzie obwodu donieckiego, to Rosjanie.
– Co robią przedstawiciele Rosji na naszych pozycjach? Przecież mamy do czynienia z wojną, w której Rosja aktywnie uczestniczy. Jestem przeciwnikiem obecności Rosjan w misji OBWE, należy ich zastąpić kimś innym. Przecież oni nie zajmują się tym, czym powinni – powiedział Budnyk.
W sprawie przekazania Rosjanom informacji o pozycjach ukraińskich w Donbasie wypowiedział się we wtorek w godzinach popołudniowych rzecznik misji OBWE na Ukrainie Michael Bociurkiw.
– Nie ujawniamy pozycji ukraińskich wojsk. Nasi przedstawiciele złożyli jedynie raport na temat wyników swej pracy przed wspólnym komitetem (Centrum Kontroli i Koordynacji), w którym uczestniczy strona rosyjska i ukraińska – oświadczył.
Działalności misji monitoringowej OBWE bronił także rzecznik ukraińskiej dyplomacji Jewhen Perebyjnis.
– Misja obserwacyjna OBWE jest dziś jedynym niezależnym źródłem informacji o tym, co dzieje się na terytorium okupowanym, dlatego nie mamy żadnych podstaw, by nie ufać jej przedstawicielom – powiedział.
Perebyjnis sprostował też doniesienia, jakoby w misji OBWE przeważali przedstawiciele Rosji. Rzecznik poinformował, że misja składa się obecnie z 268 obserwatorów z 39 krajów. Tylko 18 z nich to obywatele Rosji.
MPA, PAP