Optymizm w kadrze skoczków narciarskich
Poniedziałek, 10 listopada 2014 (13:19)Trener Łukasz Kruczek mówi o medalach mistrzostw świata, a Kamil Stoch deklaruje, że mimo życiowych sukcesów wciąż jest głodny sukcesów i walki o najwyższe cele. Na kilkanaście dni przed inauguracją kolejnego sezonu w kadrze polskich skoczków narciarskich panują doskonałe humory i oby tak pozostało do marca.
Pierwsze konkursy Pucharu Świara odbędą się w niemieckim Klingenthal w dniach 21-23 listopada. Wystąpi w nich siedmiu reprezentantów Polski, Kruczek już mniej więcej (a raczej więcej) wie kto, choć jeszcze nie chce tego podać do publicznej wiadomości. Woli poczekać, przyjrzeć się formie podopiecznych, być może zastanawiając się jeszcze nad jakąś drobną korektą. A jaka ta forma jest teraz?
- Przygotowania tak naprawdę rozpoczęły się kilka lat temu, bo nie rozdzielamy od siebie sezonów. Każdy kolejny jest kontynuacją poprzedniego, wnosząc jednocześnie pewne nowinki. Cały czas staramy się ulepszać kwestie sportowe, jak i pozasportowe – powiedział szkoleniowiec.
O celach wypowiadał się wprost: – Są jasne: to zdobycie jak najwięcej punktów w klasyfikacji indywidualnej Pucharu Świata oraz walka o medale na mistrzostwach świata w Falun – podkreślił.
Kruczek zawsze zwracał uwagę na łączną sumę zdobywaną przez jego podopiecznych w pucharowych zawodach, na jej podstawie wyciągając wnioski o postępie. Z roku na rok ta suma rosła, podnosząc poprzeczkę coraz wyżej. Teraz jest ona zawieszona na naprawdę niebotycznej wysokości, jednak trener wierzy, że można ją jeszcze przesunąć. Znacznie. – Pamiętamy, że nie przystąpimy do rywalizacji jako mistrzowie, którym z góry wszystko się należy. Każdy sukces okupiony jest ciężką pracą – przypomniał Kruczek.
Kadra A na sezon 2014/15 liczyć będzie sześciu zawodników. Znajdują się w niej Kamil Stoch, Piotr Żyła, Maciej Kot, Dawid Kubacki, Klemens Murańka i Jan Ziobro. W Klingenthal Polska będzie mogła wystawić siedmiu zawodników i Kruczek z tego przywileju skorzysta. – Nie powiem jednak, czy to oznacza, że do tej szóstki dołączę kogoś jednego z kadry B. Może być tak, że do Niemiec pojedzie piątka z kadry A i dwójka z B – powiedział. Liderem grupy będzie oczywiście Stoch, choc on sam nigdy w podobnym tonie się nie wypowiadał.
- Wiem, że osiągnąłem w skokach już bardzo dużo, ale nadal są rzeczy, których nie zdołałem zrealizować i nadal mam w sobie głód sukcesów i głód skakania. Chęci do pracy mi nie brakuje, stąd z uśmiechem przyjmuję pytania, czy po zdobyciu dwóch złotych medali olimpijskich i Kryształowej Kuli nie zabraknie mi motywacji. Nie, nie ma takich obaw – podkreślił, wymieniając konkretne zadania, z którymi zmierzy się w najbliszych miesiącach.
- W nowym sezonie co prawda nie będzie igrzysk, ale będą mistrzostwa świata, Turniej Czterech Skoczni, Puchar Świata klasyczny i w lotach. Sporo można zatem ugrać – dodał.
Przygotowując się do sezonu Biało-Czerwoni odbyli sporo zajęć na skoczniach wyposażonych w lodowe najazdy. Teraz zwracają uwagę na konieczność wyposażenia w takowe obiektów w naszym kraju.
– Chcielibyśmy się ich doczekać, bo moglibyśmy je doskonale wykorzystać w przygotowaniach – zaznaczył Kruczek.
Apoloniusz Tajner, prezes PZN, złożył w tej materii pewną obietnicę. – W związku z coraz cieplejszymi zimami jasno widzimy, że przyszłość skoków to sztuczne tory lodowe. Mamy trzy dobre skocznie w Polsce i dobrze byłoby na wszystkich założyć taki system. Na początek chcielibyśmy, aby takie tory zostały zamontowane w Zakopanem, gdzie najazd znajduje się w cieniu i łatwiej będzie o uzyskanie niższej temperatury. Nie ma odwrotu, musimy do tego dążyć – powiedział.
W nowym sezonie wciąż będzie także rozwijana kadra kobiet. Na razie raczkuje, ale jest. Miesiąc temu w Szczyrku odbyły się pierwsze letnie mistrzostwa Polski. Złoty medal wywalczyła Magdalena Pałasz, srebrny Joanna Szwab, a brązowy 14-letnia Kinga Rajda. Na starcie pojawiło się trzynaście zawodniczek.
– Głównym celem tej zimy będą mistrzostwa świata juniorów, ale chcemy także podjąć wyzwanie i zdobyć kwalifikację na mistrzostwa świata seniorów. Byłoby świetnie, gdyby to nam się udało, bo dziewczyny cały czas się rozwijają, ale wiemy, że do osiągnięcia wysokiego, światowego poziomu prowadzi długa i ciężka droga. Myślę, że będzie coraz lepiej – przyznał trener Sławomir Hankus. A prezes Tajner zaznaczył, że celem długofalowym jest wystawienie drużyny mieszanej na zimowych igrzyskach w 2018 roku.
Puchar Świata wystartuje 21 listopada, panie rozpoczną walkę o pucharowe punkty dwa tygodnie później w norweskim Lillehammer (5-7 grudnia). Najważniejszymi imprezami sezonu będą mistrzostwa świata w Falun, mistrzostwa świata juniorów w Ałmatach, uniwersjada w Szczyrbskim Plesie oraz Turniej Czterech Skoczni. Kryształowej Kuli w Pucharze Świata mężczyzn bronić będzie Stoch, podobnie jak tytułu mistrzowskiego na dużej skoczni. Stoch wraz z Kotem, Żyłą i Kubackim są również aktualnymi brązowymi medalistami mistrzostw globu. Z kolei Jakub Wolny jest mistrzem świata juniorów indywidualnie i w drużynie (wraz z Krzysztofem Biegunem, Klemensem Murańką i Aleksandrem Zniszczołem).
Polacy będą mieli zatem o co walczyć, a przede wszystkim czego bronić.
Piotr Skrobisz