• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Obecność na marszu to patriotyczny obowiązek

Sobota, 29 września 2012 (14:26)

Tysiące rodaków zarówno z kraju, jak i zagranicy przybyło do Warszawy, by zamanifestować swój sprzeciw wobec dyskryminacji Telewizji Trwam i destrukcyjnej polityki rządu Donalda Tuska.

Wśród nich spotkaliśmy przedstawicieli ziemi kłodzkiej i Podbeskidzia.

Justyna Pachla z ziemi kłodzkiej:

Tu, w Warszawie, biorę udział po raz drugi w Marszu w obronie Telewizji Trwam. Jestem tu, bo jestem patriotką i z potrzeby serca przyjeżdżam kilkaset kilometrów, by dać świadectwo swoją obecnością fizyczną, że jestem za Panem Bogiem, za Polską. Chcę pokazać, że zależy mi na naszej kochanej Ojczyźnie, by każdy w niej czuł się swobodnie i miał zapewnione swoje prawa i wolności. Przede wszystkim, by nikomu nie ograniczano wolności, szczególnie słowa i wyznania, które są realizowane także poprzez wolność mediów. Widzimy, w jaki sposób dyskryminowane są nasze media, jak my jesteśmy pomijani przez tych, którzy decydują o losie i wolności naszego społeczeństwa.

Uczucia, które towarzyszą nam przy każdym marszu, także tym dzisiejszym, są niezwykłe, a zarazem całkiem różne. Z jednej strony jest to ogromna radość i wdzięczność Panu Bogu za to, że możemy osobiście uczestniczyć w marszu  i solidaryzować się z tymi milionami rodaków. Z drugiej zaś pojawia się uczucie lęku, że ponownie żyjemy w czasach, kiedy musimy wychodzić na ulice Polski, by domagać się swoich praw, upominać o to, co się nam należy. Ze smutkiem wspominam lata 80., choć byłam wówczas dzieckiem i znam je raczej z opowieści rodziców, z książek historycznych, jednak wiem, jak bardzo trudne były to czasy. Trzeba jednak wierzyć i ufać Panu Bogu, że to wszystko minie i wolność każdego Polaka będzie zagwarantowana.

Jerzy Motyka z ziemi kłodzkiej:

Zdecydowałem się na wzięcie udziału w marszu i nie jest to mój pierwszy marsz. Biorę udział we wszystkich marszach, gdzie tylko mogę. Dlaczego? Ponieważ pragnę prawdziwej Polski – Ojczyzny, bo to jest moja rodzina. Pragnę też tego, aby prawda jak światło jaśniała w naszej ukochanej Polsce. Dziś jest ona przytłumiona i wygaszana. Wierzę, że dzięki tym manifestacjom, a przede wszystkim gorącej modlitwie wyprosimy wreszcie cud dla Polski. I ten cud sprawi, że to zło, które tak się panoszy, wreszcie zniknie, a dzięki naszej modlitwie nawrócą się Ci, którzy krzywdzą swoich bliźnich.

Pan Tadeusz z Czańca:

Tylko media katolickie dziś mówią prawdę, to, co naprawdę dzieje się w Polsce. Inne media, które rzekomo nas informują, w rzeczywistości bardziej cenzurują swój przekaz, niż było to za czasów komuny. Tamta epoka mogłaby się uczyć od współczesnych propagandzistów, jak okłamywać Naród Polski. Dlatego przyjechaliśmy z Podbeskidzia, by bronić wolnych mediów i Telewizji Trwam. Przyjechaliśmy z Czańca, gdzie żyli pradziadowie Jana Pawła II, i jesteśmy z tego bardzo dumni. Nasza obecnośc tutaj jest patriotycznym obowiązkiem. Trzeba bronić prawdy, trzeba bronić Telewizji Trwam, trzeba bronić Polski!

IK, MM