• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Budżetowa łata

Sobota, 29 września 2012 (06:38)

Rząd proponuje nałożenie na najbogatszych Francuzów 75-procentowego podatku dochodowego – zapłacą go osoby zarabiające więcej niż 1 mln euro rocznie. Ma to być jeden z głównych sposobów na zmniejszenie o 30 mld euro deficytu budżetowego w 2013 roku.

Prezydent Franςois Hollande zapewniał, prezentując wcześniej pomysł podatków dla najbogatszych, że zwykli obywatele nie odczują podwyżki. Te deklaracje podtrzymuje teraz rząd. – Przy stałych wpływach do budżetu dziewięciu na dziesięciu francuskich podatników nie zostanie poszkodowanych przez tę podwyżkę – stwierdził premier Jean-Marc Ayrault.

75 proc. podatku zapłacą wszyscy zarabiający ponad 1 milion euro rocznie.

– Takie rozwiązanie ma oszczędzić klasę średnią i pracującą – stwierdził Ayrault.

Projekt budżetu przewiduje też likwidację 12 tys. miejsc pracy w mniej istotnych ministerstwach, co ma umożliwić utworzenie nowych 11 tys. miejsc pracy w edukacji, wymiarze sprawiedliwości i policji. W ocenie premiera, dzięki tym zabiegom Francja będzie w stanie zrealizować cel, jakim jest obniżenie deficytu poniżej poziomu 3 proc. PKB z obecnych 4,5 procent. Jednocześnie rząd nie założył większych cięć w wydatkach publicznych.

Według wyliczeń Ayraulta w przyszłym roku więcej podatków zapłaci 4,1 mln gospodarstw domowych, w tym te najbogatsze, a 8,5 mln gospodarstw zapłaci mniej. Na koniec wystąpienia premier zaapelował do Francuzów o mobilizację we wspólnej walce o uzdrowienie finansów publicznych.

Ale Francuzi nie patrzą na projekt budżetu tak optymistycznie jak rząd. Część biznesmenów organizuje się, aby zaprotestować przeciwko nowym obciążeniom. Podatek w wysokości 75 proc. odczują bowiem przedstawiciele sektora prywatnego, głównie średni przedsiębiorcy.

Tymczasem wskaźniki dla tej sfery francuskiej gospodarki przedstawiają się w ostatnim czasie fatalnie: przychody sektora prywatnego spadły do najniższego poziomu od ponad 3,5 roku. Ponadto cały czas rośnie bezrobocie, które osiągnęło najwyższy poziom od czasu wstąpienia Francji do strefy euro. Zaś gospodarka nad Sekwaną jako całość już od trzech lat „rozwija się” w tempie zero procent. Eksperci ostrzegają, że część bogatych Francuzów może uciec przed wysokimi podatkami za granicę i budżet nic na nich nie zarobi.

Ekonomiści wytykają rządowi, że projekt budżetu został oparty na wyjątkowo optymistycznym, ale nierealnym założeniu, że w nadchodzącym roku gospodarka Francji wzrośnie o 0,8 proc. PKB. Premier Ayrault ocenił to jednak jako założenie „realistyczne” i „osiągalne”.

Zdaniem prezydenta Hollande'a, przedstawiony budżet jest jednym z najtrudniejszych, z jakimi przyszło się mierzyć Francji w ostatnich 30 latach, „jednak taki jego kształt jest konieczny”.

Łukasz Sianożęcki