• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Okręty tylko z polskim akcentem

Sobota, 29 września 2012 (06:17)

Modernizacja floty Marynarki Wojennej powinna opierać się na maksymalnym uniezależnieniu od krajów zewnętrznych. Zarówno na etapie zakupów, jak i eksploatacji uzbrojenia.

W ocenie Instytutu Jagiellońskiego, resort obrony, planując modernizację Marynarki Wojennej RP, przede wszystkim musi mieć na uwadze bezpieczeństwo narodowe. A zakupy i eksploatacja nowego sprzętu i uzbrojenia powinny zostać tak zaplanowane, aby mógł je w maksymalnym stopniu realizować rodzimy przemysł.

- Unowocześniając flotę wojenną, należy uwzględnić interes narodowy. Zamówienia na nowe okręty powinny być w jak największym zakresie realizowane przez polski przemysł. Chodzi tu nie tylko o kwestie gospodarcze, ale przede wszystkim o sprawę bezpieczeństwa narodowego - podkreśla IJ w swoim stanowisku.

Założenie to jest realne, ale niezbędny jest tu rozwój Stoczni MW. Autorzy raportu wskazują, że polski przemysł stoczniowy nie posiada technicznych możliwości wyprodukowania skomplikowanych jednostek, jakimi są okręty podwodne. Oznacza to konieczność współpracy międzynarodowej.

W tym przypadku, co podkreślają eksperci, powinien zostać wybrany dostawca "takiej technologii, która będzie mogła potem zostać implementowana i wykorzystywana w Polsce". Oferent musi dać gwarancję, że nowe jednostki będą budowane i remontowane w Polsce, co musi pociągnąć za sobą rewitalizację Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni. W ocenie Instytutu, ofertę najbardziej zbliżoną do pożądanego stanu przedstawia francuski koncern DCNS.

Warto przypomnieć, że w tym zakresie swoje stanowisko tuż po objęciu resortu obrony przez Tomasza Siemoniaka wyrażał Radosław Sikorski, szef dyplomacji, który zaoferował nowemu szefowi MON pomoc w rozmowach z potencjalnymi partnerami z państw sojuszniczych, m.in. ze Szwedami, którzy wrócili do programu budowy łodzi podwodnych A-26 i złożyli Polsce propozycję uczestnictwa w projekcie.

Zdaniem ekspertów, rozwój Stoczni MW jest warunkiem niezbędnym do powstrzymania upadku polskiej floty i zachowania minimalnych akceptowalnych standardów operacyjnych Sił Zbrojnych.

Jej dobre funkcjonowanie jest konieczne, bo doświadczenie historyczne uczy, że w przypadku zagrożenia militarnego nie można polegać na sojusznikach. Szczególnie - co podkreśla Instytut - że Polska umiejscowiona jest pomiędzy dwoma potęgami europejskimi. A już to rodzi ryzyko powstania konfliktów na tle gospodarczym, kulturalnym, historycznym czy politycznym. Ponadto od kilku lat widoczne jest polityczne zbliżenie na linii Rosja - Europa Zachodnia.

- Jeśli dopuścimy do sytuacji, w której polskie okręty są budowane i remontowane w zagranicznych stoczniach, może dojść do tego, że z przyczyn politycznych nie będziemy mogli np. remontować naszej floty. To niedopuszczalne z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego. Instytut wytyka też podejmowane w przeszłości błędne decyzje polityczne, które doprowadziły do praktycznej likwidacji przemysłu stoczniowego w Polsce. Dlatego też z olbrzymią nadzieją przyjęliśmy plany modernizacji Marynarki Wojennej RP, dając szansę na ocalenie polskiego przemysłu okrętowego - twierdzą autorzy raportu.

Program rozwoju Marynarki Wojennej RP wiosną tego roku przedstawił Tomasz Siemoniak, minister obrony narodowej. Resort planuje do 2030 r. przeznaczać na rozwój MW ok. 900 mln zł rocznie. Program zakłada sukcesywną wymianę starej floty, jednakże faktyczna zmiana jej jakości będzie widoczna najmniej za 10 lat. Siemoniak deklarował także, że MON planuje, by nowy sprzęt - w miarę możliwości - wytwarzany był przy udziale polskiego przemysłu.

Marcin Austyn