• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Pożegnaliśmy Matkę "Solidarności"

Piątek, 28 września 2012 (21:52)

Rodzina, bliscy, przyjaciele oraz setki Polaków pożegnały śp. Annę Walentynowicz, która zginęła w katastrofie rządowego samolotu w Smoleńsku.

Były to drugie uroczystości pogrzebowe legendarnej działaczki „Solidarności”. Pierwszy pogrzeb śp. Anny Walentynowicz odbył się 11 dni po katastrofie - 21 kwietnia 2010 roku. Dopiero po ponad dwóch latach dokonano ekshumacji ciała znajdującego się dotychczas w jej grobie w Gdańsku oraz ciała z warszawskich Powązek. W wyniku badań okazało się, że obie ofiary z niewyjaśnionych przyczyn zostały zamienione.

W samo południe w kościele Najświętszego Serca Jezusowego w Gdańsku odprawiona została Msza św. pogrzebowa w intencji legendy „Solidarności”.

- Pani Anna Walentynowicz wpisała się na stałe w historię Gdańska, w historię prawdy. Życie pani Anny było życiem pełnym zaangażowania, oddania sprawie wolności i godności człowieka, człowieka pracy. Zwłaszcza wtedy, gdy był poniżany, zapomniany, kiedy usiłowano odebrać mu jego godność. Dawała temu wyraz wielokrotnie, praktycznie od początku swojej pracy - powiedział w homilii ks. Andrzej Dańczak, opiekun Duszpasterstwa Akademickiego.

Przypomniał o niezłomności działań i decyzji śp. Anny Walentynowicz. - W czasach trudnych dla całej Ojczyzny stanowiła jeden z filarów odrodzenia i wolności. Była źródłem siły i podniesienia oraz oparcia dla wielu – podkreślił.

W czasie homilii kapłan wielokrotnie zaznaczał cechy legendy „Solidarności”, szczególnie ogromną pokorę, a także zaangażowanie i oddanie dla sprawy Polski.

Po zakończeniu Eucharystii trumnę z ciałem Anny Walentynowicz przewieziono na cmentarz Srebrzysko w Gdańsku-Wrzeszczu, gdzie została wystawiona w tamtejszej kaplicy. Po modlitwie kondukt żałobny, któremu towarzyszyła kompania honorowa Marynarki Wojennej oraz kilkadziesiąt pocztów sztandarowych, udał się w kierunku rodzinnego grobowca, gdzie spoczywa jej mąż. Wśród obecnych na uroczystościach byli także polscy parlamentarzyści, związkowcy oraz córka tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Wielka postać naszych czasów

Przed złożeniem ciała legendarnej działaczki „Solidarności” do grobu słowo pożegnalne skierowali Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, Andrzej Gwiazda, współtwórca Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i NSZZ „Solidarność”, Antoni Macierewicz, poseł PiS, Andrzej Melak, prezes Polskiego Komitetu Katyńskiego, oraz Janusz Śniadek, były szef „Solidarności”.

Jarosław Kaczyński, żegnając śp. Annę Walentynowicz, przypomniał, że należała ona do wielkich postaci naszych czasów, a jej wielkość miała wiele wymiarów.

- Miała ten wymiar najbardziej bezpośredni, który zwykle z wielkością jest związany. Odegrała bardzo znaczącą rolę w polskiej historii, w wydarzeniach, które dla jej biegu miały decydujące znaczenie – powiedział prezes PiS.

Przypomniał, iż jednym z twórców NSZZ „Solidarność” była żegnana dziś, tragicznie zmarła w katastrofie smoleńskiej, Anna Walentynowicz.

- Była w tym ruchu, wielkim i skomplikowanym, przywódcą najczystszego nurtu. Tego, który nie chciał nigdy iść na żadne kompromisy, dla którego wskazania moralne, wskazania wynikające z nauki Chrystusa były zawsze najważniejsze i były rozumiane w sposób najbardziej bezpośredni – podkreślił Kaczyński.

Zaznaczył, że legendarna działaczka „Solidarności” ze względu na prezentowaną postawę i jej ogromne poświęcenie płaciła ogromną cenę.

- Ona tą drogą szła w sposób bardzo odważny, można powiedzieć heroiczny i konsekwentny. To jest pierwszy wymiar jej wielkości – powiedział prezes PiS.

Drugim wymiarem świadczącym o jej wielkości – zdaniem Kaczyńskiego – jest fakt, że pomimo wielu trudności potrafiła „zdobyć autorytet i stać się osobą ważną, szanowaną i nienawidzoną przez komunistyczną władzę, pełniąc rolę prostego robotnika”.

Trzecim wymiarem wielkości Anny Walentynowicz jest fakt, że wytrwała przy wartościach i głoszonych ideach, nie zgadzała się na żadne kompromisy.

- Anna Walentynowicz nigdy tą drogą nie poszła. Była znakiem, sztandarem tych wszystkich, którzy tej drogi nie wybrali – podkreślił.

Jednocześnie zauważył, iż legendarna działaczka „Solidarności” miała wszelkie przesłanki, by na różne sposoby korzystać z tego, co uczyniła w poprzednich dziesięcioleciach.

– Walczyła dalej. Bardzo często osamotniona, w niewielkim gronie swoich przyjaciół. (…) To była walka trudna, bardzo często niezrozumiana, odrzucana - zaznaczył prezes PiS. Wyraził nadzieję, że w przyszłości Walentynowicz będzie w Polsce dostatecznie uczczona.

– Jej życiorys był, można powiedzieć, życiorysem granitowym, życiorysem ze stali. Była w całym swoim życiu jak jedna bryła. Szła przez cały czas tą samą drogą. (...) Służyła ludziom i nigdy z tej służby nie rezygnowała. Nigdy nie szukała osobistych korzyści. Nigdy nie sprzeniewierzyła się tej najprostszej idei – idei służenia innemu człowiekowi – podkreślił na zakończenie Kaczyński.

Symbol drogi do prawdy

Andrzej Gwiazda, wieloletni przyjaciel żegnanej dziś Anny Walentynowicz, w niezwykle wzruszającym, choć krótkim przemówieniu zwrócił uwagę, że zmarła przez „całe swoje życie walczyła o sprawiedliwość i o prawdę”.

- Dziś, mimo śmierci, staje w pierwszym szeregu tej walki, wytrącając kłamcom ich atrybuty. Ania jest w niebie i do dalszej walki potrzebuje naszych rąk, naszych ust i naszej odwagi. I to jej musimy przyrzec – podkreślił Gwiazda.

W imieniu twórców Komitetu Obrony Robotników (KOR) przemawiał Antoni Macierewicz.

– Cała Polska pamięta, że Ty współtworzyłaś wolne związki zawodowe, że ty byłaś rzeczywiście naszą, polską Joanną d'Arc. (…) Rzeczywiście byłaś tą czystą, przezroczystą iskrą, która mówiła zawsze, gdzie jest prawda, gdzie jest kłamstwo, która rozdzielała fałsz od prawdy, która prowadziła nas do niepodległości i która sprawiała, iż byliśmy pewni, że bez względu na to, co nam pokazują, do czego nas namawiają, jak nas przekonują, Polska powstanie i zwycięży. Ty tą Polską – najpiękniejszą – byłaś przez cały czas – podkreślił przewodniczący Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku.

Zaznaczył, że Anna Walentynowicz „stała się po śmierci dla nas wszystkich symbolem drogi do prawdy o tych, którzy polegli pod Smoleńskiem”. Drogi do prawdy, której nie zabiją prześmiewcy. Ani ci, którzy chcą zrzucić odpowiedzialność na rodzinę. Ani ci, którzy chcą zrzucić odpowiedzialność na ciebie, prezydenta. Na tych, którzy godność i wielkość Polski podtrzymywali i nam ten obowiązek przekazali”.

„Solidarność” żegna swoją Matkę

W imieniu NSZZ „Solidarność” głos zabrał Janusz Śniadek, jej były przewodniczący.

– Pani Anno, Matko „Solidarności”, spotykamy się już po raz drugi, żeby Cię pożegnać. Tym razem naprawdę Ciebie. Okrutny los, który doświadczał Cię w życiu, nie oszczędzał Cię po śmierci – powiedział Śniadek.

Podkreślił, że „każdy dzień od tragedii smoleńskiej utwierdzał nas w przekonaniu, że śp. Walentynowicz miała rację”.

– Utwierdzał nas w przekonaniu, że nie można iść na kompromisy z własnym sumieniem, ideałami i zasadami, które się wyznaje; że prowadzi to do wielkiej gangreny, która dzisiaj toczy Polskę – gangreny relatywizmu, która dotyka dziś elity władzy. Dotyka także wielu dawnych liderów, ludzi „Solidarności” – mówił były przewodniczący związku.

– Pani Anno, Matko „Solidarności” – tymi słowami rozpoczął swoje pożegnanie zmarłej Andrzej Melak, prezes Polskiego Komitetu Katyńskiego, którego brat Stefan także tragicznie zginął w drodze do Katynia 10 kwietnia 2010 roku. Przypomniał, w jakim okresie legendarna działaczka urodziła się, dojrzewała i wzrastała.

– Całym swym życiem doprowadziłaś do tego, że w chwilach dla Polski najważniejszych potrafiłaś zabrać głos i postawić na swoim, zmobilizować Polaków do czynu, który doprowadził do zwycięstwa „Solidarności”. Twoją wielką zasługą jest to, że wychowałaś syna, wnuków w kulcie miłości Polski i prawdy. To dzięki ich postawie położono kres kłamstwu smoleńskiemu. Położono kres temu, co nazywano zabobonem – powiedział.

Podkreślił, że żegnana dziś wielka patriotka zwyciężyła po raz wtóry. - Myślę, że to zwycięstwo będzie początkiem odmienienia serc Polaków zatwardziałych, zagubionych i dotrze do nich. A tym, którzy prowadzą polityką antypolską, zadrżą kolana i usłyszą Twój głos. Dziękujemy Ci, Anno, i żegnamy Cię – zaznaczył Melak.

 

Izabela Kozłowska