• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Nowe mogiły we Włodzimierzu

Piątek, 28 września 2012 (06:34)

Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa weźmie udział w nowym etapie prac we Włodzimierzu Wołyńskim. Mogą tam spoczywać szczątki ofiar z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej. Jedną ze wskazówek jest orzełek z munduru polskiego policjanta.

- Archeolodzy z Łucka rozpoczną trzeci etap badań we Włodzimierzu Wołyńskim. Uczestniczyć w nich będą polscy badacze - informuje Maciej Dancewicz, naczelnik wydziału zagranicznego ROPWiM.

Włodzimierz Wołyński to znane polskim badaczom miejsce kaźni ofiar obu totalitaryzmów: sowieckiego i hitlerowskiego. Tutaj więziono około 400 Polaków z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej, którzy najprawdopodobniej zostali wywiezieni do Kijowa, Charkowa lub Chersonia.

Niewykluczone, że polskim badaczom uda się natknąć na szczątki osób zamordowanych przez NKWD w latach 1939-1941 na Ukrainie Zachodniej.

- Włodzimierz Wołyński był miejscem sprzyjającym popełnianiu mordów, ponieważ znajdowało się tu więzienie. Prawdopodobnie tam właśnie NKWD mordowało, a następnie zwłoki zakopywano - mówi Dancewicz.

Do tej pory polscy badacze we współpracy ze stroną ukraińską ekshumowali i pochowali na miejskim cmentarzu komunalnym m.in. 97 ofiar NKWD z lat 1939-1941. Ukraińcy natknęli się na szkielety podczas prac budowlanych w 1997 roku. Odkryte w grobach przedmioty polskiej proweniencji, m.in. wojskowe i policyjne buty oficerskie, wskazywały, że byli to głównie Polacy.

W 2010 r. podczas ukraińskich wykopalisk archeologicznych na terenie średniowiecznego grodziska ponownie natrafiono na mogiły z okresu II wojny światowej.

Tym razem okazało się, że spoczywały tam żydowskie ofiary zbrodni hitlerowskich. Badaczy początkowo zmyliły odkryte elementy mundurów polskich. Polsko-ukraińska ekspedycja z 2011 r. wyjaśniła jednak, że pochowano tu osoby cywilne - rozstrzelanych Żydów włodzimierskich.

Nad nimi znajdowało się natomiast śmietnisko, gdzie Niemcy porzucili znalezione w magazynach polskie umundurowanie. Szczątki tych ofiar zostały również pochowane na miejskim cmentarzu.

- Natomiast w tym roku Ukraińcy prowadzili prace sondażowe i ponownie wykryto pewne "współczesne" szkielety. Zwrócili się do nas z prośbą o dofinansowanie badań, ponieważ ten grób może być również polski. W każdym razie znaleźli orzełka polskiego policyjnego - zauważa Dancewicz.

Polacy częściowo sfinansują ekspedycję ukraińską. - W takim stopniu, w jakim potrzebne będą pieniądze, by prowadzić dalsze prace. Przyjedzie również polska ekspedycja składająca się z kilku archeologów z Torunia. Będą prowadzić nadzór, ale także wezmą udział w pracach - podkreśla naczelnik.

Badania potrwają około miesiąca. - Spodziewamy się odkrycia całego grobu, który może mieć kilkanaście metrów długości. W tamtym roku badana przez nas poprzednia mogiła ofiar zbrodni hitlerowskich miała wymiary 18 x 4 m. Było tam zamordowanych ponad 150 osób. W obecnym przypadku też na pewno mamy do czynienia z mogiłą zbiorową. Mogą to być Polacy zamordowani przez Sowietów lub Ukraińcy albo jedni i drudzy - ocenia nasz rozmówca.

Dancewicz nie wyklucza, że poza odkrytymi do tej pory grobami we Włodzimierzu Wołyńskim "może się znaleźć jeszcze kilka mogił". - Jeżeli zajdzie taka okoliczność, będziemy kontynuować prace, żeby cały ten teren został przebadany, a szczątki odpowiednio i godnie pochowane - kwituje.

Jacek Dytkowski