Hiszpański dzień prawdy
Piątek, 28 września 2012 (06:12)Przy akompaniamencie protestów ulicznych rząd w Madrycie zaprezentuje dzisiaj kolejną serię cięć i reform oszczędnościowych, które mają uchronić kraj przed bankructwem i wprowadzeniem nadzoru zewnętrznych komisarzy. Dzisiaj także okaże się, jak dużego dokapitalizowania ze strony eurostrefy potrzebują hiszpańskie banki, które refinansują dług Hiszpanii.
Hiszpański rząd zaprezentuje dzisiaj projekt budżetu na 2013 rok. Przewidziane są w nim kolejne cięcia oszczędnościowe mające na celu redukcję nadmiernego deficytu, który pod koniec czerwca przekroczył już 4 proc. PKB, czyli grubo ponad połowę tego, co przewidziano na cały rok. W ramach oszczędności planowane są m.in.: podwyżka podatku VAT, obniżenie zasiłków dla bezrobotnych oraz obcięcie płac i premii świątecznych urzędników.
Centroprawicowy rząd Mariano Rajoya chce jeszcze w tym roku obniżyć deficyt do 6,3 proc. PKB, aby w przyszłym zejść do poziomu 4,5 proc. PKB. Projekt budżetu został przyjęty w czwartek na nadzwyczajnym posiedzeniu gabinetu.
Wraz z projektem ustawy budżetowej rząd przedstawi opinii publicznej plan reform strukturalnych uzgodnionych z Komisją Europejską, takich jak zamrożenie emerytur, przyspieszenie procesu podnoszenia wieku emerytalnego, oraz kalendarium ich wdrażania.
Rajoy tnie dalej
Zapowiedź dalszych kroków oszczędnościowych wywołała falę burzliwych protestów i demonstracji na ulicach Madrytu i innych miast. Mimo presji społecznej rząd Rajoya kontynuuje niepopularne cięcia oszczędnościowe, chcąc za wszelką cenę uniknąć technicznego bankructwa, które pociągnęłoby za sobą konieczność zwrócenia się do Komisji Europejskiej o natychmiastową pomoc z Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz faktyczne wprowadzenie w kraju rządów zewnętrznych komisarzy.
– Redukcja deficytu pozostanie naszym priorytetem. Hiszpania nie będzie się spieszyć z poszukiwaniem zewnętrznej pomocy na sfinansowanie swojego długu – zapowiedział 23 września hiszpański minister finansów Luis de Guindos.
Powodzenie tej strategii zależy jednak w dużej mierze od stanu tutejszego sektora bankowego, który gwałtownie potrzebuje dokapitalizowania, aby uchronić się przed zapaścią. Na szczycie w Brukseli pod koniec czerwca kraje euro obiecały Hiszpanii zastrzyk finansowy dla banków w kwocie do 100 mld euro.
Banki hiszpańskie skupiły w swoich portfelach ogromne ilości hiszpańskich obligacji rządowych, co sprawia, że kondycja finansów publicznych silnie uzależniona jest od kondycji sektora bankowego – i vice versa.
Według pierwszego, ogólnego audytu zleconego przez Madryt zewnętrznym firmom konsultingowym sektor bankowy będzie potrzebował dokapitalizowania kwotą od 25 mld euro do maksymalnie 62 mld euro.
Dzisiaj zostaną opublikowane wyniki drugiego, szczegółowego audytu hiszpańskich banków przeprowadzonego przez największe firmy audytorskie – KPMG, Deloitte, PWC i Ernst and Young. Madryt liczy na to, że potrzeby banków okażą się znacznie niższe niż przyobiecane przez eurostrefę 100 mld euro. Według niepotwierdzonych informacji miał zwrócić się do Komisji Europejskiej z zapytaniem, czy pozostałą część zatwierdzonej kwoty pomocy może obrócić na stabilizację rynku długu.
Rentowność hiszpańskich obligacji po chwilowym spadku znowu wzrosła do blisko 6 proc., zbliżając się niebezpiecznie do poziomu niewypłacalności, za jaki uznaje się 7 procent.
Hiszpania już kolejny rok z rzędu pogrążona jest w recesji. Bezrobocie w kraju przekracza 24 proc., a wśród młodych – 52 procent.
Małgorzata Goss