Mniej krów, więcej mleka
Czwartek, 27 września 2012 (06:37)Mimo spadku pogłowia krów rosną dostawy mleka do zakładów przetwórczych. To skutek pogłębiającej się koncentracji produkcji
Główny Urząd Statystyczny podał, że pogłowie krów mlecznych spadło w tym roku w porównaniu z ubiegłym o 32 tys. sztuk - do 2 mln 441 tys. (dane z czerwca 2012 roku). Statystycy tłumaczą to pogorszeniem koniunktury na rynku mleka w latach 2008-2009: spadła opłacalność hodowli bydła mlecznego, więc część rolników rezygnowała z produkcji mleka i sprzedawała krowy lub wybijała stada. Co prawda lata 2010-2011 przyniosły powrót wzrostów cen skupu mleka, ale ten rok znowu - zdaniem rolników - jest gorszy i spodziewane jest przez GUS dalsze zmniejszenie pogłowia krów mlecznych. Bo choć w pierwszym półroczu ceny skupu mleka wynosiły średnio około 1,21 zł, to jednak były o ledwie 2,5 proc. wyższe niż w 2011 roku. Tymczasem rolnicy skarżą się na to, że koszty hodowli bydła wzrosły o wiele więcej, więc jej opłacalność jest niższa. Choć część ekspertów jest zdania, że pod koniec roku ceny mleka poszybują w górę.
Co ciekawe, są regiony, w których stada krów rosną, tak jak na Podlasiu czy w Lubuskiem, a to dlatego, że tam zwiększa się liczba specjalistycznych dużych gospodarstw mlecznych. Podlaskie to zresztą nasze mleczne zagłębie, rolnicy hodują tam ponad 460 tys. krów. - Mamy do czynienia z postępującą koncentracją produkcji mleka - uważa Andrzej Rostocki, doradca rolny. - Dochody z hodowli krów można osiągnąć tylko w przypadku posiadania dużych stad. Dlatego rolnicy z Podlasia czy Mazur będą dalej rozwijać swoje gospodarstwa, a ci z południa Polski, mający po kilka krów, będą z tej produkcji dalej rezygnować - wyjaśnia.
Koncentracja przynosi efekty
Właśnie koncentracja produkcji i wprowadzanie do hodowli krów o wyższej mleczności powoduje, że mimo iż mamy coraz mniej bydła, rolnicy dostarczają do zakładów przetwórczych więcej surowca.
Agencja Rynku Rolnego podała, że w okresie od 1 kwietnia do 31 lipca, czyli przez pierwsze cztery miesiące roku kwotowego 2012/2013, podmioty skupujące odebrały od rolników około 3,47 mln ton mleka.
To prawie 36,5 proc. krajowej kwoty mlecznej. Jeśli tendencja w skupie mleka utrzymałaby się do końca marca przyszłego roku, wtedy rolnicy dostarczą do mleczarni około 10,4 mln ton surowca, co oznaczałoby przekroczenie kwoty mlecznej o ponad 9 procent.
Co prawda w roku kwotowym 2011/2012 krajową kwotę mleczną wykorzystaliśmy w niespełna 98 proc., ale jeśli produkcja mleka nie spadnie, nasi rolnicy nie unikną płacenia kar za nadprodukcję. Zapłacą je oczywiście tylko ci producenci, którzy przekroczą swoje indywidualne kwoty mleczne. Według unijnych przepisów taka kara wynosi równowartość 27,83 euro za każde 100 kg mleka ponad limit.
Część ekspertów uspokaja, że dynamika wzrostu produkcji mleka w ostatnim czasie wyhamowała (w lipcu br. do mleczarni rolnicy dostarczyli prawie 868 tys. ton mleka, a to o ponad 1 proc. mniej niż w czerwcu i "tylko" o prawie 6 proc. więcej niż w lipcu 2011 r.), więc do końca roku kwotowego dostawy surowca spadną na tyle, że Polska zmieści się w krajowym limicie lub przekroczy go tylko minimalnie. Na razie ministerstwo rolnictwa zapowiada, że będzie "monitorować wielkość skupu w kolejnych miesiącach bieżącego roku kwotowego i informować o stopniu wykorzystania krajowej kwoty mlecznej".
Rośnie eksport
Możemy być za to zadowoleni z tego, że w I połowie tego roku wzrósł eksport prawie wszystkich gatunków przetworów mleczarskich. Dzięki temu od stycznia do czerwca wartość eksportu produktów mlecznych - w porównaniu z tym samym okresem 2011 roku - zwiększyła się o prawie 4 proc. i osiągnęła wartość ponad 2,8 mld euro.
Gdyby w drugim półroczu udało się utrzymać tę tendencję, wtedy wartość zagranicznej sprzedaży przekroczy 5 mld euro - dla porównania cały eksport produktów rolno-spożywczych ma w tym roku sięgnąć prawie 15 mld euro.
Nasze eksportowe hity to przede wszystkim sery, twarogi, jogurty, maślanka, mleko w proszku, serwatka. Najwięksi kupcy to Niemcy (20 proc. eksportu), Algieria (14 proc.) i Rosja (11 proc.). Tak duży udział Algierii wynika z tego, że jest to główny odbiorca naszego mleka w proszku.
Atutem produktów z polskim znaczkiem jest przede wszystkim ich wysoka jakość, którą uzyskujemy nie tylko dzięki znakomitemu surowcowi, ale też wysokiemu poziomowi technologicznemu zakładów mleczarskich, co pozwala np. na produkowanie wyrobów o wydłużonym terminie ważności. To stwarza duże możliwości eksportu na tak odległe rynki jak Chiny.
Krzysztof Losz