Grecy wyszli na ulice
Środa, 26 września 2012 (14:30)Trwa 24-godzinny strajk generalny w Grecji wszczęty przez pracowników rozgoryczonych ciągle narastającymi oszczędnościami wprowadzanymi przez rząd Antonisa Samarasa. Podczas strajku doszło do starć z policją.
Urzędnicy państwowi, nauczyciele, prawnicy i pracownicy żeglugi morskiej stawili się na wezwanie związków zawodowych, by wziąć udział w 24-godzinnym strajku. Do strajku generalnego wezwały dwie największe centrale związkowe – ADEDY (sektor publiczny) i GSEE (sektor prywatny).
Protestujący zapowiadają wstrzymanie transportu publicznego i lotów. Pierwsi przerwali pracę na trzy godziny kierowcy autobusów w Atenach, a następnie do strajku przystąpiły załogi promów w Pireusie. Wstrzymana została też komunikacja lotnicza, zamknięte są szkoły, sklepy, placówki celne, urzędy podatkowe. Strajkują także pracownicy banków oraz poczty. Zamknięte są ministerstwa.
Udział w strajku, przez część dnia, zapowiadają również dziennikarze. „Wynagrodzenia, emerytury i świadczenia socjalne są cięte przez 2,5 roku, zaś dług państwa i deficyt pozostaje na tym samym poziomie” – zauważają związki zawodowe.
Władze skierowały silne oddziały policji do ochrony parlamentu w stolicy kraju. Protesty przeciwko polityce oszczędności mają się też odbyć w innych greckich miastach.
Rząd zadłużonej Grecji przygotowuje obecnie plan zmniejszenia wydatków budżetowych o 11,5 mld euro w latach 2013-2014. Pracownicy obawiają się obniżenia wynagrodzeń nawet o jedną piątą. Od przyjęcia tego planu UE i MFW uzależniają wypłacenie kolejnej transzy pakietu ratunkowego, wynoszącej 31,5 mld euro. W przypadku decyzji odmownej Grecja musiałaby ogłosić niewypłacalność.
W Atenach przeciwko oszczędnościom demonstruje około 20 tys. ludzi. To najpoważniejsza akcja protestacyjna od lutego.
MM