Teraz droga cywilna
Środa, 26 września 2012 (06:05)Będziemy dalej dążyć do wykazania przed sądem zaniedbań władz samorządowych Kędzierzyna-Koźla podczas powodzi w maju 2010 roku - zapowiadają powodzianie. Decyzja o umorzeniu śledztwa karnego właśnie stała się prawomocna, ale poszkodowani chcą dochodzić swoich racji w postępowaniu cywilnym.
- Nie dyskutując z samym postanowieniem sądu, chciałbym zwrócić uwagę, że sąd oparł swoją decyzję na przygotowanej przez biegłego opinii, która w wielu punktach pozostawia wiele do życzenia i jest mocno kontrowersyjna - stwierdza Grzegorz Fuławka, przedstawiciel poszkodowanych powodzian.
To reakcja na decyzję Sądu Rejonowego w Opolu sprzed kilku dni o utrzymaniu w mocy postanowienia Prokuratury Okręgowej w Opolu o umorzeniu śledztwa w sprawie nieumyślnego niedopełnienia obowiązków przez samorząd miasta i powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego. Decyzja ta jest już ostateczna i nie podlega zaskarżeniu.
- To, że przygotowując swoją opinię, pan biegły posługiwał się błędną mapą z błędnie naniesionym obwałowaniem Kędzierzyna-Koźla, daje wiele do myślenia o jakości tego dokumentu. Jeżeli do tego dodamy jeszcze błędy w określeniu rzędnych przy szandorach o jeden metr, to komentarz nasuwa się sam - podkreśla Fuławka.
Powodzianie wskazują, że na tej mapie zostało błędnie naniesione obwałowanie miasta, co w oczywisty sposób rzutuje na ustalenia ekspertyzy.
- Ta mapa posłużyła biegłemu do poparcia decyzji władz i stwierdzenia, że "przepusty wałowe i zastawki na Gołce (...) musiały być zamknięte" - wskazują poszkodowani. Tymczasem w rzeczywistości "rzeczka Gołka wypływa poza obwałowanie miasta i jej przepusty od początku powodzi powinny być otwarte, aby spiętrzająca się woda mogła wypływać do niżej płynącej Odry".
Powodzianie krytykują też założenia nieznacznego podniesienia się poziomu wody w Kobylicach, które zostały zalane w 2010 roku. Wskazują również na zastosowanie błędnych parametrów.
- Przedmiotem naszego zgłoszenia do prokuratury był wysoki - blisko 2,7 metra wyższy niż na Odrze - poziom wody na naszym terenie w następstwie błędnych, naszym zdaniem, decyzji władz - zaznacza Fuławka.
Powodzianie zapowiadają dalszą walkę w ramach toczącego się procesu cywilnego.
- Jeżeli pan biegły w swej ekspertyzie posługiwał się błędną mapą i błędnymi parametrami, to według nas podobną wartość ma całość jego opinii. Udowodnimy to bezspornie podczas procesu cywilnego w pozwie zbiorowym, który to proces daje nam większe możliwości wykazania błędów władz odpowiedzialnych za zarządzanie kryzysem powodzi, i udowodnimy słuszność naszych racji - podkreśla reprezentant powodzian.
Proces cywilny grupy 133 powodzian z Kędzierzyna-Koźla przeciwko gminie i powiatowi rozpoczął się w lipcu. Reprezentujący grupę powodzian radca prawny Paweł Gawor informuje, że osoby te domagają się ustalenia odpowiedzialności gminy i powiatu za szkody, jakie poniosły w wyniku powodzi w 2010 roku.
- Gdy zostanie ustalona odpowiedzialność, wystąpimy o odszkodowanie, które wtedy będzie już tylko formalnością - ocenił radca.
Zenon Baranowski