• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Legia zatrzymana w Szczecinie

Niedziela, 9 listopada 2014 (22:42)

Legia Warszawa sensacyjnie przegrała z Pogonią w Szczecinie, ale zachowała prowadzenie w tabeli piłkarskiej ekstraklasy. Czołówka po 15 kolejkach jest jednak szalenie wyrównana, piatą Wisłę od Legii dzielą zaledwie cztery punkty.

Podopieczni Henninga Berga byli faworytami pojedynku w Szczecinie, ale szczególnie w pierwszej połowie zagrali w nim słabo. Nie przypominali zespołu, który tak imponuje w Lidze Europejskiej, a Pogoń dla odmiany się ich nie przelękła. Gospodarze atakowali ambitnie i ich starania przyniosły efekt, przy wydatnej pomocy rywali. Najpierw Dusan Kuciak chyba mógł zachować się lepiej przy strzale Rafała Murawskiego, a potem Inaki Astiz interweniował tak fatalnie, że wyłożył piłkę Adamowi Frączczakowi, który szansy nie zmarnował. Do przerwy było zatem 2:0 dla „Portowców”, co zapowiadało sensację. I faktycznie – do niej doszło.

W drugiej połowie mistrzowie Polski ruszyli oczywiście do ofensywy, uzyskali ogromną przewagę, stworzyli sobie mnóstwo okazji, ale wykorzystali tylko jedną. Poza tym znakomicie bronił Radosław Janukiewicz.

W koncówce doszło na boisku do gigantycznej afery, pilkarze się ze sobą starli, Tomasz Jodłowiec po uderzeniu rywala ujrzał czerwoną kartkę, sześciu innych zawodników zobaczyło kartoniki żółte. Tylko wynik się nie zmienił, czyli Pogoń zaiknasowała komplet punktów, a Legia zero.

Za szlagier 15. kolejki uchodziło spotkanie Wisły ze Śląskiem. Może nie zachwyciło, ale emocji w nim było sporo. Początek należał do gości, a konkretnkie Flavio Paixão, który robił z obrońcami gospodarzy, co chciał. W końcu wywalczył rzut karny, zamienił go na bramkę i przygasł. Wisła ruszyła do odrabiania strat, jednak do przerwy była anemiczna. Obudziła się w drugiej połowie, a jej poczynania ożywił Mariusz Stępiński. Co prawda sam nie wykorzystał kilku okazji, ale po ładnej indywidualnej akcji idealnie wyłożył piłkę Pawłowi Brożkowi, który doprowadził do wyrównania. Był to 111. gol „Brozia” w ekstraklasie, w tej chwili nie ma w niej skuteczniejszego piłkarza.

Ciekawie było też po meczu, a to z racji wypowiedzi Franciszka Smudy. Otóż były selekcjoner zasugerował, że sędzia Krzysztof Jakubik... uwziął się na Dariusza Dudkę. Miał poczuć się obrażony za słowa wypowiedziane przez wiślaka i zagroził mu, że „od tej pory będzie mu wszystko gwizdał”. Gdyby to była prawda, mielibyśmy do czynienie za skandalem, ale sam piłkarz zagadywany o tę sprawę nie chciał jej rozdmuchiwać, a arbiter do niczego się nie przyznał. 

Pretensji do sędziów było zresztą więcej, a największe miała druga ekipa z Krakowa, Cracovia. „Pasom” nie spodobało się wiele decyzji Bartosza Frankowskiego, a już najmniej ta z końcówki, po której odesłał Mateusza Żytkę do szatni i podyktował karnego dla Bełchatowa. Adam Mójta go wykorzystał, ale goście i tak zdobyli punkt, bo w ostatnich sekundach wyrównał Bartosz Kapustka.

Po raz kolejny totalnie zawiodła Lechia. Przed sezonem do Gdańska dotarły zastępy piłkarzy, którzy mieli uczynić z „Biało-Zielonych” potęgę, przynajmniej na na miarę pucharów. Dziś bliżej im do spadku, a styl, w jakim przegrali z Koroną był wręcz tragiczny. Winę na siebie wziął trener Tomasz Unton, który powiedział, że w pierwszej połowie tak ustawił piłkarzy, że ci poruszali się jak dzieci we mgle. Czemu zatem prowadzi Lechię? Bo działaczom nie udało się znaleźć odpowiedniego chętnego na jego stanowisko.

Rozczarował również Lech, który tylko zremisował z Podbeskidziem. Mógł i powinien wygrać i to zdecydowanie, a jeden ogromny błąd w defensywie w samej końcówce kosztował go stratę dwóch punktów. Trener Maciej Skorża pocieszał się tylko faktem, że zyskał sporo informacji na temat przydatności (a może raczej jej braku) kilku graczy do zespołu.

Grad bramek padł w Chorzowie. Przedziwny był to zresztą spektakl. Przez pół godziny przeważała Jagiellonia, która strzeliła jedną bramkę, mogła więcej. Kwadrans przed przerwą wstrząsnął jednak gośćmi, bo oto Ruch zabrał się do pracy i dostał takich skrzydeł..., że zdobył trzy gole. W drugiej części nadal atakowała „Jaga”, a trafiali chorzowianie. Ostatecznie wygrali aż 5:2, pierwszy raz w sezonie przed własną publicznością. – Taki wynik był nam potrzebny do uwierzenia w słuszność obranej drogi – przyznał trener Waldemar Fornalik.

Po raz dwunasty w obecnych rozgrywkach przegrał Zawisza, tym razem z Górnikiem. Zabrzanie błyskawicznie zdobyli bramkę, gospodarze ambitnie zaatakowali, doprowadzając do wyrównania, jednak ostatnie słowo i tak należało do gości. Gole nie padły tylko w Gliwicach, a wynik 0:0 oddaje to, co działo się w meczu Piasta z Górnikiem z Łęcznej. Miejscowi, tak ostatnio chwaleni, oddali jeden celny strzał...

W tabeli prowadzi Legia. Ma 29 punktów, a tuż za nią plasuje się Śląsk (28), Jagiellonia i Bełchatów (po 26) oraz Wisła (25) i Górnik (po 25). Ostatni jest Zawisza (7). 

 

Wyniki 15 kolejki: Piast Gliwice – Górnik Łęczna 0:0; Lech Poznań – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (1:0). Dawid Kownacki (6.) – Bartosz Śpiączka (89); Lechia Gdańsk – Korona Kielce 1:2 (0:2). Antonio Colak (90.+3) – Olivier Kapo (25.), Vlastimir Jovanovic (42.-głową); PGE GKS Bełchatów – Cracovia Kraków 1:1 (0:0). Adam Mójta (86.-karny) – Bartosz Kapustka (90.+2); Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 1:1 (0:1). Paweł Brożek (68.) – Flavio Paixão (17-karny); Ruch Chorzów – Jagiellonia Białystok 5:2 (3:1). Filip Starzyński (31.-karny), Jakub Kowalski (41.), Grzegorz Kuświk (45+2-głową, 79.), Michał Efir (77.-głową) – Taras Romanczuk (18.-głową), Patryk Tuszyński (81.); Zawisza Bydgoszcz – Górnik Zabrze 1:2 (1:1). Kamil Drygas (24.) – Bartosz Iwan (6.), Roman Gergel (75.); Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 2:1 (2:0). Rafał Murawski (13.-głową), Adam Frączczak (38.) – Jakub Rzeźniczak (72.).

Piotr Skrobisz

 

 

 

 

 

 

Piotr Skrobisz