• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Czy wybory zmienią oblicze Peru?

Niedziela, 9 listopada 2014 (22:18)

5 października br. ok. 21 mln Peruwiańczyków wybierało 13 tys. przedstawicieli swoich władz obejmujących stanowiska na cztery lata w administracji, prowincjach, regionach. Na ten dzień biskupi katoliccy Peru przygotowali list pasterski, w którym podkreślają, że społeczeństwo straciło zaufanie do polityki i polityków. Nie bierze się to znikąd. Polityczno-społeczny kontekst wskazuje na to, że wśród wielu kandydatów są ludzie, którzy mają kłopoty z prawem, są skorumpowani, związani z handlem narkotykami, szmuglem, handlem ludźmi, uprawiają nepotyzm. Zdarza się także eliminacja fizyczna konkurentów politycznych. „Tylko polityka oparta na etycznych zasadach jest wiarygodna”. Świadomy i odpowiedzialny udział w wyborach to cecha rozwiniętej demokracji, przypomnieli liderzy Kościoła katolickiego.

„Wielu polityków obiecuje niemożliwe, wykorzystując łatwowierność wyborców″. Zadaniem wszystkich Peruwiańczyków jest budowanie sprawiedliwości i pokoju. Wybory są dobrą okazją, aby wnieść wkład w tę budowę. Konferencja Episkopatu Peru (CEP) zwróciła się także do 3,5 mln obywateli, którzy wyjechali za granicę szukać lepszej przyszłości.

„Jesteście istotną częścią naszej nacji i nie możecie czuć się odseparowani od losów swojej ojczyzny i Kościoła”.

Z kolei już po wyborach, pod koniec ubiegłego miesiąca biskupi, nawiązując do obchodzonego święta narodowego, którego patronem jest Pan Cudów, przypomnieli w liście do wiernych o nowych formach biedy, w których można rozpoznać Ciało tego Pana, Chrystusa. Są nimi bezdomność, narkomania, bycie uchodźcą, starość i jej samotność, przemoc wobec kobiet, gwałt, wykluczenie.

„Wobec tych wszystkich sytuacji, które zaprzeczają Bożej Woli, żądamy jako biskupi skierowania wzroku wszystkich rządzących i wiernych na Pana Cudów″.

Tych patologii i przemocy w Peru jest rzeczywiście sporo. Podam dwa przypadki. Jednym z nich jest wykorzystywanie dzieci do pracy, ta patologia szerzy się w wielu krajach świata, o czym pisałem niedawno na łamach portalu NaszDziennik.pl. Także w Peru, ale samoświadomi katolicy próbują temu przeciwdziałać.

Organizacja pozarządowa „Tierra de Niños″ zaangażowała się w obszarze rodzinnym, wychowawczym i społecznym, realizując liczne kampanie i inicjatywy, które mają za zadanie: rozwijać w dzieciach i młodzieży z domów z różnymi problemami dobrą samoocenę, pozytywne cechy, talenty, ukazywanie ich możliwości, bycia samoświadomym swoich praw. Organizacja troszczy się o 2398 dzieci i młodzieży, o potencjalne ofiary zagrożone przymusową pracą. Współpracuje z 671 młodymi z Villa el Salvador, 1128 z Apurímac oraz 599 z Cajamarca. Organizacja dąży do wyrównywania szans dzieci i młodzieży w dostępie do edukacji, promuje ich talenty, a moderatorzy spędzają czas zarówno z dziećmi, jak i z ich rodzicami, aby rodziny lepiej się rozumiały i potrafiły rozmawiać i współpracować. Organizacja ma sporo sukcesów, które zachęcają do dalszej pracy na rzecz poprawy sytuacji najmłodszego pokolenia.

Inny przypadek, który podam, jest mniej optymistyczny, ale także wskazuje na istotne problemy Peru, które niepokoją liderów Kościoła. Ostatnio na granicy peruwiańsko-brazylijskiej został zamordowany charyzmatyczny lider grupy Indian Ashaninka, Edwin Chota. Razem ze swoimi członkami wspólnoty bronił praw Indian i sprzeciwiał się nielegalnemu wycinaniu lasów i handlu narkotykami. Mordercami byli najprawdopodobniej Brazylijczycy, którzy po morderstwie całego obozu Indian powrócili na drugą stronę granicy. Przez wiele lat ten aktywista bronił lasów i Indian. Chota rok temu zgłaszał rządowi problemy regionu i zwracał uwagę, że wobec niego wysyłane są pogróżki. Władze nie zrobiły nic, a teraz ten dzielny człowiek nie żyje. Chota także angażował się na rzecz dobra swojego państwa. Jego trud, mam nadzieję nie pójdzie na marne, a tragiczna śmierć nie zastraszy innych aktywistów do budowania lepszego Peru.

Dr Tomasz M. Korczyński