Dramat Kajetanowicza
Piątek, 7 listopada 2014 (21:05)Kajetan Kajetanowicz (ford fiesta r5) z powodu awarii samochodu już na pierwszym odcinku specjalnym zakończył piątkowe zmagania w Rajdzie Korsyki, ostatniej eliminacji mistrzostw Europy. Stracił przez to praktycznie szanse na podium klasyfikacji generalnej tego cyklu.
Przed zawodami Kajetanowicz, czterokrotny mistrz Polski, miał realne szanse na miejsce w czołowej trójce. Zajmował czwarte miejsce, głównie przez to, że z powodu awarii... nie ukończył poprzedniej eliminacji, Rajdu du Valais. W Szwajcarii plasował się na trzeciej pozycji, gdy w jego fieście doszło do wycieku oleju i pożaru w komorze silnika. Na Korsykę przyjechał w bojowym nastroju i zaczął rewelacyjnie. W czwartek wygrał odcinek kwalifikacyjny, wyprzedzając wielu kierowców znających tę imprezę od podszewki. Niestety już na pierwszym dzisiejszym oesie musiał odłożyć na później marzenia o dobrym wyniku.
W fordzie została uszkodzona jedna z półosi, mimo awarii załoga (pilotem Kajetanowicza był tradycyjnie Jarosław Baran) dojechała do mety, a za nią podjęła próbę naprawy usterki. Niestety okazało się to niemożliwe w polowych warunkach. – Nie będę ukrywał, że to są chwile, w których trudno cokolwiek powiedzieć. Przygotowaliśmy się do tego rajdu bardzo skrupulatnie i sumiennie. Wiedzieliśmy, że jesteśmy gotowi na twardą walkę i pokazanie dobrego tempa. Rajdy są fantastycznym, ale czasami także i bardzo okrutnym sportem, nie osłabia to jednak mojej miłości do nich. Tak jak my z Jarkiem w naszą jazdę, tak chłopcy w serwisie, w swoją pracę i w samochód wkładają dużo serca. Za metą odcinka staraliśmy się z Jarkiem naprawić auto, by za wszelką cenę kontynuować rywalizację. W przypadku tej awarii okazało się, że nawet nasz hart ducha czasami nie wystarcza – powiedział Kajetanowicz, dodając: – Pociesza mnie tylko fakt, że w rajdach, w których braliśmy udział pokazaliśmy wysokie tempo.
Jutro polska załoga może wrócić do rywalizacji, ale już bez szans na dobry wynik i praktycznie bez szans na podium mistrzostw. Tytuł już wcześniej zapewnił sobie Fin Esapekka Lappi (skoda fabia s2000). Teoretycznie mógł go jeszcze wyprzedzić Niemiec Sepp Wiegand, lecz jego fabia... spłonęła podczas treningów.
Piotr Skrobisz