• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Islamiści grożą Indiom

Piątek, 7 listopada 2014 (20:55)

Na początku października br. w samobójczym ataku w Wagah, w mieście położonym na granicy pakistańsko-indyjskiej, zginęło 60 osób, a dwieście zostało rannych. Większość ofiar to Pakistańczycy. Atak miał miejsce po stronie pakistańskiej. Sytuacja jest poważna i można mieć obawy, że wybuchnie nowa wojna, jeśli konflikt będzie się zaostrzać.

Po ataku w Wagah islamiści zapowiedzieli bowiem, że są gotowi na prowadzenie ofensywy w Indiach. Przedstawiciele ugrupowania Tehereek-e-Taliban Pakistan Janaat Ahrar (TTP-Ja), którego członek wysadził się w powietrze, ogłosili, że bez żadnych problemów mogą przeprowadzić samobójcze ataki po drugiej stronie.

Rzecznik islamskiej milicji Ehsanullah Ehsan powiedział: „Skoro możemy atakować z tej strony granicy, możemy także atakować z drugiej strony”. Potem zwrócił się do premiera Indii Narendry Modiego: „Jesteś zabójcą setek muzułmanów. Zemścimy się za niewinnych ludzi Kaszmiru i Gudżarat”.

Talibowie założyli TTP-Ja we wrześniu 2013 roku, dziś są sojusznikami Państwa Islamskiego (IS) i różnią się od pakistańskich talibów tym, że atakują cywilów, gdy tamci skupiają się głównie na wojnie z siłami zbrojnymi Pakistanu prowadzonej na północno-zachodnich terenach kraju.

Od prawie 70 lat trwa spór między Pakistanem a Indiami (i odwrotnie) o region położony w Himalajach – Kaszmir, podzielony po pierwszej wojnie indyjsko-pakistańskiej (1947-1948) na dwa regiony: New Delhi otrzymało Dżammu i Kaszmir, stan o specjalnym statusie, a Islamabad Azad Dżammu i Kaszmir. Nie rozwiązało to problemów i region, w którym mieszka większość muzułmańska, jest przyczyną ciągłych konfliktów pomiędzy dwoma państwami. Jest to właściwie stała wojna nerwów, tym bardziej że oba kraje posiadają broń nuklearną. Od października w Kaszmirze jest znów gorąco. Dochodzi do wymiany ognia między żołnierzami indyjskimi a pakistańskimi, zginęło wielu cywilów, a tysiące mieszkańców ratowało się ucieczką ze swoich domów. Indie zapowiedziały, że nie będą bierne, gdy giną obywatele. A w tym kryzysie giną wszyscy, cywile i żołnierze, policjanci, urzędnicy.

Pod koniec września br. co najmniej siedem osób, pięciu policjantów i dwóch cywilów zostało zastrzelonych w indyjskiej części Kaszmiru przez napastników, którzy przebrani w mundury wojskowe armii indyjskiej wtargnęli na posterunek w Hiranagarze. Byli to prawdopodobnie islamiści. W tym gorącym regionie od 1989 roku trwa bowiem powstanie separatystów muzułmańskich, w którym według władz życie straciło ponad 47 tys. osób, a według obrońców praw człowieka 70 tys.

Co ma do tego wszystkiego nowy premier Indii, którego islamiści personalnie zaatakowali? Od lat jest on oskarżany o bycie odpowiedzialnym za przemoc między hinduistami a muzułmanami, która wybuchła w 2002 roku w stanie Gudżarat, gdy był premierem tego stanu. Ofiary masakr dokonane wówczas przez fanatyków hinduistycznych na muzułmanach były liczone w tysiącach.

Zapowiedzi islamistów nie można zatem ignorować, nasilania się konfliktu także, ponieważ Indie od dawna oskarżają Pakistan, że wspiera muzułmańskich separatystów w Kaszmirze. Nie można także zapominać, że po Indonezji i Pakistanie to w Indiach żyje trzecia co do wielkości populacja muzułmańska, szacowna na blisko 130 mln osób i ona też może przemówić.

Dr Tomasz M. Korczyński