Praca - dzieci - podatki
Wtorek, 25 września 2012 (06:11)Prawo regulujące wyliczanie i zbieranie podatków w naszym kraju jest przestarzałe i należy je zmienić - zwracali uwagę ekonomiści przybyli na debatę zorganizowaną przez Prawo i Sprawiedliwość.
Do największych wyzwań naukowcy i przedsiębiorcy zaliczyli poradzenie sobie z sytuacją demograficzną w naszym kraju i rosnącym bezrobociem. Na zaproszenie Prawa i Sprawiedliwości ekonomiści dyskutowali wczoraj o propozycjach tej partii dotyczących przede wszystkim podatków, polityki prorodzinnej i rynku pracy.
Takiej debaty dawno w Polsce nie było. Spotkanie ekspertów znanych z pierwszych stron gazet to efekt zaproszenia wystosowanego przez Jarosława Kaczyńskiego do oceny pomysłów PiS dotyczących głównych sfer życia społecznego i gospodarczego i mających być alternatywą dla programu realizowanego przez obecnie rządzącą koalicję. Najwięcej miejsca w zaprezentowanych przez PiS propozycjach zajmują regulacje dotyczące systemu podatkowego. Przedstawiając na początku września inicjatywy swojej partii, prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński podkreślał, że "żeby w ogóle cokolwiek w Polsce zrobić, trzeba na nowo zorganizować finanse publiczne".
PiS proponuje m.in. nową ustawę o podatku dochodowym - w jednym akcie prawnym miałyby się znaleźć funkcjonujące obecnie w odrębnych ustawach przepisy dotyczące podatku dochodowego od osób fizycznych oraz od osób prawnych (przedsiębiorstw). Na nowo Prawo i Sprawiedliwość chce też uregulować podatek VAT. Nie proponuje jednak żadnych zmian stawek podatkowych. Ideą zmian miałoby być m.in. zwiększenie pewności podatników, że stosując się do przepisów, prawa nie łamią. Obecnie, ze względu na różne interpretacje podatkowe, wcale nie jest to takie pewne.
PiS obiecało m.in. jasne zdefiniowanie tego, "co i jak będzie opodatkowane". Wśród konkretnych propozycji tej partii w dziedzinie podatków znalazła się inicjatywa prowadzenia polityki proinwestycyjnej. PiS postuluje m.in., aby dochody przedsiębiorstw, które będą inwestowane, nie były opodatkowane. Dodatkowe dochody do budżetu zapewnić miałoby np. wprowadzenie podatku obrotowego płaconego przez duże sieci marketów i banki. Miałoby to na celu np. uniemożliwienie tym firmom unikania płacenia podatków w Polsce wskutek niewykazywania w naszym kraju zysków.
Prawo i Sprawiedliwość chce również m.in. urealnienia ulgi prorodzinnej, tak aby rodziny mogły z niej korzystać w większym zakresie. Obecnie bowiem rodziny z niższymi dochodami nie są w stanie odliczyć - ze względu na zbyt niski dochód - całości przysługującej im ulgi. Wśród propozycji padła także inicjatywa zwrotu zapłaconego podatku dochodowego emerytom pobierającym najniższe świadczenia - do 1 tys. złotych. Zwracając się do zaproszonych gości, Jarosław Kaczyński stwierdził, że "zgłoszone przez nich uwagi zostaną wysłuchane z pełną pokorą", a w ramach możliwości uwzględnione w propozycjach PiS.
Dyskusja wyraźnie jednak wykroczyła poza ocenę inicjatyw zgłoszonych przez największą partię opozycyjną. Mieliśmy zarówno próbę zdiagnozowania stanu polskiej gospodarki, jej największych problemów, przewidywań na przyszłość, jak i próbę wykładu różnych sposobów podejścia do systemu podatkowego. Poruszono też problem szczegółowych przepisów - co i jak opodatkować.
Stanisław Gomułka z Business Centre Club, który uprzedzając swój udział w debacie, w liście otwartym zapowiedział, że będzie chciał odwieść Jarosława Kaczyńskiego od realizacji części "niebezpiecznych i szkodliwych" propozycji zgłoszonych przez PiS. Oceniał, iż mamy problem z wysokim zadłużeniem czy zbyt małym tempem wzrostu gospodarczego, jednak uczyniliśmy postęp w zmniejszaniu dystansu, jaki dzieli nas od państw Europy Zachodniej. Gomułka pozytywnie ocenił zmniejszanie przez obecny rząd deficytu. Stwierdził, że na pogorszenie sytuacji w ciągu ostatnich lat wpłynęły decyzje rządu PiS - zmniejszenie składki rentowej, wprowadzenie podwójnego becikowego oraz likwidacja jednego progu podatkowego, przyczyniając się do zmniejszenia dochodów budżetowych.
Z kolei prof. Grażyna Ancyparowicz oceniała m.in., że mamy zbyt niski wzrost gospodarczy, aby zapewnić dostateczną liczbę miejsc pracy. Jako błędne oceniła uznanie, by z naszej gospodarki eliminować państwo - w rezultacie zamiast społecznej gospodarki rynkowej mamy gospodarkę "wyłącznie neoliberalną".
Łatwiej debatującym ekonomistom było się zgodzić w kwestii podatków, jednak najwyżej co do tego, że system podatkowy jest nieefektywny i należy go zmienić. Za uchwaleniem ustaw podatkowych "całkiem od nowa" opowiedział się prof. Witold Modzelewski. Tylko wtedy - oceniał - jest możliwość zwiększenia efektywności zbierania podatków i ochrony dochodów podatkowych budżetu państwa. Profesor Andrzej Kaźmierczak z Rady Polityki Pieniężnej pozytywnie odniósł się do propozycji PiS o wprowadzeniu podatku dochodowego, który miałyby płacić banki i sieci hipermarketów. Krytycznie ocenił tę inicjatywę Marek Zuber, mówiąc o wysokim ryzyku przerzucenia kosztów nowych podatków na klientów. Kaźmierczak zaznaczył jednak, że to ryzyko jest ograniczane m.in. przez konkurencję na rynku czy spowolnienie gospodarcze i jeśli jest możliwość zapewnienia dodatkowych dochodów do budżetu, to należy sięgać - jak zakłada ta propozycja - do opodatkowania ponadprzeciętnych dochodów.
Odkupmy banki
Profesor Ryszard Bugaj bardziej filozoficznie rozważał, gdzie należy położyć punkt ciężkości - czy bronić wzrostu gospodarczego, czy też przede wszystkim koncentrować się na walce z długiem i deficytem. Skrytykował Prawo i Sprawiedliwość za wprowadzone przez tę partię zmiany w podatkach. Ocenił, że w ich wyniku mamy "bezprecedensowo nisko obciążone wysokie dochody". Doktor Jerzy Kropiwnicki apelował, by wprowadzając jakiekolwiek zmiany w podatkach, brać jednocześnie pod uwagę partycypację samorządów w dochodach podatkowych, bo te na prowadzonych zmianach mogą stracić.
Kropiwnicki odniósł się również m.in. do systemu bankowego w Polsce. Sformułował mianowicie pomysł, że można rozważyć odkupienie części banków znajdujących się dziś w rękach kapitału zagranicznego. Jak zaznaczył, kryzys gospodarczy pokazał wielki patriotyzm central banków, które wolą lokować w kryzysowym czasie środki na swoich rodzimych rynkach, na czym cierpi nasza gospodarka. Doktor Cezary Mech, finansista, zwracał uwagę, że olbrzymim problemem, przed którym stoimy, jest demografia. W jego ocenie, jest tylko złudzeniem, że starzejące się społeczeństwo będzie w stanie wypracować nam zadowalający wzrost gospodarczy.
Nieefektywny system podatkowy, który dyskryminuje Polaków, krytykował również Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. Ekonomista zaznaczył, że inne państwa Unii Europejskiej dają już możliwość naszym obywatelom płacenia podatków u siebie, i to na korzystniejszych zasadach - z czego korzystają przede wszystkim najbogatsi. Mówca ocenił jednak, że w największym stopniu system podatkowy dyskryminuje rodzinę - przede wszystkim ze względu na skalę podatku VAT.
Artur Kowalski