Mistrzostwa w cieniu
Piątek, 7 listopada 2014 (17:16)W cieniu dopingowych podejrzeń wyjechała do Ałmatów reprezentacja Polski w podnoszeniu ciężarów, by walczyć o medale mistrzostw świata. Naszą największą nadzieją na podium będzie Adrian Zieliński.
W polskich ciężarach źle się dzieje – i brzmi to dość dziwnie, zważywszy na fakt, że mamy medalistów największych imprez, w tym olimpijskie złoto. Tymczasem w ostatnich dniach mniej niż o perspektywach sukcesów mówiono i pisano o dopingowych wpadkach reprezentantów i cieniu, jaki otoczył całą reprezentację.
Szokiem była przede wszystkim informacja o pozytywnym wyniku testu u Marcina Dołęgi. To jeden z naszych najbardziej utytułowanych sztangistów, trzykrotny mistrz świata. We wrześniu wystąpił w zawodach o Puchar Prezydenta Rosji i wtedy wykryto u niego podwyższony poziom nonandrosteronu. Został zawieszony przez PZPC, nie wystąpił na mistrzostwach Polski, do Ałmatów oczywiście też nie pojechał. Grozi mu dożowotnia dyskwalifikacja, bo miał już kiedyś dopingową przygodę. W 2004 roku badania wykazały w jego organizmie podwyższony poziom testosteronu. Mimo przygody sprzed lat obecne perypetie Dołęgi były dla wielu szokiem i smutnym zaskoczeniem, bo to zawodnik powszechnie lubiany i szanowany. Także za swą niezłomną walkę z kontuzjami.
Niestety, za przyjmowanie zakazanych specyfików zostali zawieszni także inni: brat prezesa PZPC Szymona Kołeckiego – Sylwester, oraz syn trenera męskiej reprezentacji Jacka Chruściewicza – Piotr. Jakby tego było mało, latem zabroniony hormon wzrostu wykryto u Krzysztofa Zwarycza. W kadrze nie ma też srebrnej medalistki tegorocznych mistrzostw Europy Marzeny Karpińskiej. Polska federeacja skróciła jej karę za doping, ale z takim krokiem nie zgodził się Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) w Lozannie. Nic zatem dziwnego, że na polskich ciężarach położył się cień, którego wolelibyśmy nie widzieć. Na domiar złego sporo ostatnio mówi się i o innych zawodnikach, nawet tych ze świecznika, których zachowanie budziło spore kontrowersje i wątpliwości. Chodzi konkretnie o unikanie kontroli i wybieranie tak egzotycznych miejsc treningowych, by ewentualni kontrolerzy mieli wielkie problemy z dotarciem do nich. To na razie spekulacje, bez dowodów nie sposób wydawać wyroków. Jednak jest źle.
Wolelibyśmy bowiem więcej pisać o Adrianie Zielińskim, który będzie w Kazachstanie walczył o podium. Ma już te najważniejsze i najcenniejsze medale, ale prawie wszystkie zdobywał w kategorii 85 kg. Teraz przeszedł do wyższej, 94 kg, i w niej został mistrzem Europy. Czy teraz wygra mistrzostwo świata? Takie są marzenia i cele, ale przed zawodnikiem Tarpana Mroczy arcytrudne zadanie. Jest naszą największą nadzieją na sukces, a drugą jest jego... brat, Tomasz, rywalizujący w tej samej wadze. On na ME był sensacyjnie drugi.
W Ałmatach wystąpią przedstawiciele aż 75 krajów, łącznie prawie 700 zawodników i zawodniczek. Polaków będzie 13. Mistrzostwa jednocześnie rozpoczną walkę o paszporty na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro.
Piotr Skrobisz