• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Polska śmietnikiem Europy?

Piątek, 7 listopada 2014 (14:19)

Dokumentacja techniczna niezbędna do rejestracji środków ochrony roślin nie będzie musiała być tłumaczona na język polski. Producenci będą też mogli przedłużać ważność przeterminowanych pestycydów – Senat bez poprawek przyjął uchwaloną przez Sejm ustawę o środkach ochrony roślin.

 

Właśnie te dwie kwestie: tłumaczenie dokumentów i przedłużanie ważności pestycydów wzbudziły największe kontrowersje podczas prac nad ustawą zarówno w Sejmie, jak i Senacie. Koalicja PO − PSL przeforsowała liberalizację przepisów ustawy wprowadzonej ponad rok temu. Opozycja próbowała podczas posiedzeń parlamentarnych komisji i debat na posiedzeniu obu izb uratować stare przepisy, ale bezskutecznie.

Wiceminister rolnictwa Zofia Szalczyk wskazywała, że wszystkie państwa unijne posługują się dokumentacją naukowo-techniczną i ostrzegała, że obowiązkowe tłumaczenie na język polski kilkudziesięciu tysięcy stron dokumentacji wydłuży czas postępowania administracyjnego, które teraz trwa od 12 do 18 miesięcy.

– Nie wpłynie to na transparentność procesu rejestracji i bezpieczeństwa stosowania środków – podkreśliła Szalczyk.

Zapewniała, że w przypadku postępowania dotyczącego np. zatrucia pszczół nie potrzebna jest ta obszerna dokumentacja, wystarczą wyniki polskich badań laboratoryjnych.

Małgorzata Suwarska, dyrektor departamentu hodowli i ochrony roślin w ministerstwie rolnictwa, poinformowała, że po wejściu w życie obecnej ustawy złożono 149 wniosków o wydanie zezwolenia dla nowego środka ochrony roślin, ale tylko 18 spełniło wymogi formalne, czyli miało dokumentację w języku polskim. Natomiast jeszcze przed wejściem w życie nowej ustawy było aż 580 wniosków i są one rozpatrywane w starej procedurze. Suwarska uznała też żądania utrzymania wymogu tłumaczenia dokumentacji za wyraz „braku zaufania do urzędu rejestracyjnego”. Tymczasem od czasu wejścia do UE nie było w Polsce ani jednego przypadku zakwestionowania rejestracji jakiegoś środka ochrony roślin.

Jednak część organizacji rolniczych obawia się, że w jeśli w przyszłości pojawią się problemy z pestycydami, to brak dokumentacji po polsku spowoduje w praktyce zablokowanie możliwości występowania przeciwko producentom na drogę sądową, bo rolnik musiałby zapłacić za tłumaczenie. Senator Grzegorz Wojciechowski (PiS) podzielił argumentację przeciwników nowelizacji.

– Mam przed sobą petycję, która wpłynęła do komisji rolnictwa z ogólnopolskiego porozumienia organizacji pszczelarskich. W tej petycji zarzuca się ustawie, po pierwsze, niezgodność z Ustawą Zasadniczą, a więc Konstytucją, która określa jako język urzędowy język polski – mówił Wojciechowski.

– Te dokumenty będą w języku angielskim, a są to dokumenty bardzo specjalistyczne, to słownictwo jest skomplikowane. Jeśli na przykład będzie taka sytuacja, że sąd cywilny zobowiąże stronę do złożenia odpowiednich dokumentów, to będzie konieczne ich przetłumaczenie na język polski. To tłumaczenie będzie na pewno drogie, gdyż na rynku bardzo mało jest tłumaczy, którzy potrafią posługiwać się tak fachowym, skomplikowanym językiem – dodał senator.

Poważne wątpliwości wobec ustawy mieli też senaccy prawnicy. Michał Gil z Biura Legislacyjnego Kancelarii Senatu wskazał, że ustawa może naruszać Konstytucję. Nasze prawo wymaga bowiem, aby organy administracyjne prowadziły postępowanie w języku polskim, więc nawet jak otrzymają dokument w języku angielskim, to będą musiały zrobić tłumaczenie. I nie wiadomo, kto za to zapłaci: wnioskodawca czy organ rejestrujący.

Gil powołał się na sądu administracyjnego w Warszawie z listopada 2012, gdzie stwierdzono, iż ustawa o języku polskim stanowi, iż można posłużyć się w postępowaniu administracyjnym dokumentem w języku obcym, ale musi być on przetłumaczony.

– Jak organ administracyjny miałby powołać się w uzasadnieniu na dokument w obcym języku? – pytał Michał Gil. Wiceminister Szalczyk odpowiedziała, że do tej pory dla potrzeb postępowań administracyjnych – tak jak wcześniej – wystarczała dokumentacja angielska.

Rolnicy są podzieleni w tej materii. Jedne organizacje domagają się uproszczenia przepisów rejestracyjnych, aby szybciej w Polsce można było stosować nowoczesne preparaty chroniące rośliny przed szkodnikami i chorobami, inne wskazują, że rolnikom będzie trudno dochodzić swoich praw w razie sporów z producentami.

Odrębnym problemem jest wprowadzenie procedury wydłużania ważności pestycydów, których termin użycia minął. Teraz wystarczy przeprowadzenie badań laboratoryjnych i jeśli wyjdzie z nich, że preparat jest bezpieczny, nie trzeba go będzie wycofywać ze sklepów.

– Będziemy śmietnikiem Europy – ostrzegał senatorów Piotr Krawczyk z Polskiego Związku Pszczelarskiego. I argumentował, że w ostatnich latach z rynku powinno być wycofanych 3,5 tys. przeterminowanych środków ochrony roślin, a nadal można je kupić. Nowa ustawa tylko ułatwi ten proceder. I pytał, czy w razie czego to Skarb Państwa wypłaci rolnikowi odszkodowanie, czy producent. Ustawa została przesłana do podpisu prezydenta. Jej przeciwnicy będą apelować do Bronisława Komorowskiego o je zawetowanie. Prezydent ma 30 dni na podjęcie decyzji.

Krzysztof Losz