Bezprawna aborcja
Wtorek, 25 września 2012 (06:09)Uchwalanie przepisów dopuszczających aborcję w wielu krajach odbywało się poprzez naginanie przepisów istniejącego prawa. Ignorowano fakt, że aborcja godzi w podstawowe prawa człowieka zapisane w konstytucjach. Tak samo dzieje się też w przypadku procedury in vitro.
Takie wnioski płyną z konferencji "Doktrynalne podstawy prawne i uwarunkowania ochrony życia ludzkiego w fazie prenatalnej - perspektywa międzynarodowa", która odbywa się na Uniwersytecie Warszawskim. Prelegenci z różnych państw Europy, a także Stanów Zjednoczonych, starają się odpowiedzieć na pytanie: co legło u podstaw obecnej interpretacji przepisów prawnych dotyczących ochrony życia dzieci poczętych w ich krajach.
W USA, gdzie zapisy te są wyjątkowo liberalne, aborcja jest dostępna na życzenie, mimo że w amerykańskim ustawodawstwie nie ma zapisów mówiących o tym, iż taki proceder jest dozwolony. Taka sytuacja jest bowiem wynikiem decyzji Sądu Najwyższego w słynnej sprawie Roe v. Wade.
- Orzekając w tym wypadku, Sąd Najwyższy po prostu zlekceważył wszystkie znane biologiczne fakty - stwierdził William Saunders, wiceprezydent ds. prawnych organizacji Americans United For Life.
- Zignorowanie tych faktów miało służyć wyłącznie osiągnięciu pewnych politycznych korzyści. Interpretowano zapisy konstytucji w sposób "przeciw życiu". Niestety, do dziś sądy stosują tę samą interpretację i trzymają się tej zasady - dodał. Jak podkreślił, aby skutecznie chronić dziecko w prenatalnej fazie życia, podstawowe dokumenty prawne powinny zawierać jasne sformułowania, mówiące wprost o tej kwestii. - Niestety, amerykańska konstytucja ich nie ma - podsumował Saunders.
Podobnie sytuacja wygląda za naszą zachodnią granicą. Najwyraźniej te problemy ukazują się w przypadkach dyskusji nad kwestią zapłodnienia in vitro i prowadzenia badań i zabiegów na dzieciach poczętych tą metodą.
- To, co kiedyś przynosił los, stało się przedmiotem autonomicznej decyzji człowieka. Możliwe jest sztuczne zapłodnienie w próbówce, a dzieci bada się na obecność wad genetycznych w drodze diagnostyki prenatalnej i przedimplantacyjnej lub analizy próbek krwi. Istnieje niebezpieczeństwo, że człowiek urośnie do rangi pana życia i śmierci, dokonując dzieła stworzenia, manipulując, selekcjonując, eksperymentując i optymalizując wedle własnego uznania - powiedział prof. dr Christian Hillgruber z Uniwersytetu w Bonn.
- Zachodzące zmiany wyraźnie nasuwają zasadnicze pytanie o konstytucyjny status ludzkiego ludzkiego embrionu - podkreślił Hillgruber. Profesor zauważył, że społeczeństwo pod wpływem propagandy nie chce jednak się nad tym zastanawiać, o tym debatować. Jak podkreślił, nie wolno zgodzić się na interpretacje, które stawiają embrion ludzki w charakterze przedmiotu, którym wolno rozporządzać wedle uznania. Zdaniem prof. Hillgrubera, mamy bowiem do czynienia z człowiekiem, którego godność jest nienaruszalna i któremu przysługuje z tego tytułu ochrona w zakresie praw podstawowych.
Także po dogłębnej analizie polskiego prawa karnego możemy się przekonać, że zarówno aborcja, jak i procedura sztucznego zapłodnienia godzą w podstawowe prawa człowieka.
- Każde zapłodnienie in vitro jest zamachem na ludzką godność w jej najbardziej fundamentalnym aspekcie - stwierdziła dr Małgorzata Gałązka z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.
- Poczęcie człowieka w warunkach z istoty swej dotkniętych niebezpieczeństwem dla jego dalszego życia, niebezpieczeństwem, które nie towarzyszy prokreacji naturalnej, jest równoznaczne z potraktowaniem tego człowieka instrumentalnie. Jednocześnie prawodawca, który pozwala na taki sposób poczęcia, sam uniemożliwia sobie zapewnienie embrionowi in vitro ochrony adekwatnej do ludzkiej godności i aprobuje doprowadzenie do sytuacji, których sam nie jest w stanie potem sensownie rozstrzygnąć. W tej sytuacji system prawa aspirujący do ochrony ludzkiej godności nie może akceptować zapłodnienia in vitro - podsumowała dr Gałązka.
Łukasz Sianożęcki