Oskarżam SKW
Wtorek, 25 września 2012 (06:08)Z posłem Tomaszem Kaczmarkiem (PiS), byłym funkcjonariuszem Centralnego Biura Antykorupcyjnego, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Złożył Pan zawiadomienie do prokuratury na szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Janusza Noska, oskarżając SKW o inwigilację Pana osoby. Na czym ta inwigilacja miała polegać?
- Przede wszystkim działania te polegały na bezprawnym inwigilowaniu posłów opozycji, nie tylko mnie, ale także Marka Opioły. Mam na myśli podsłuchiwanie rozmów telefonicznych, wyciąganie billingów od operatorów sieci komórkowych czy prowadzenie obserwacji. Te zabiegi miały na celu zbieranie informacji, które - jak rozumiem - mogły posłużyć do kompromitowania posłów Prawa i Sprawiedliwości. Inwigilowano mnie i posła Opiołę, który jest wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji do spraw Służb Specjalnych. Działania wobec nas odczytuję jako odwet za nasze zgodne z prawem prace parlamentarne: w interpelacjach poselskich zadawaliśmy pytania związane z patologiami i nieprawidłowościami w SKW.
Mówił Pan też, że dochodziło do fałszowania dokumentów.
- Tak. Z wiedzy, jaką posiadam, kontrolę operacyjną wszczęto na dane personalne N.N. Mam nadzieję, że postępowanie prokuratorskie wyjaśni wszystkie te wątki, a osoby, które dopuściły się złamania przepisów prawa, poniosą konsekwencje.
Oskarżenia wobec SKW to nie jedyny przykład pokazujący stan naszych służb specjalnych. Z czego wynikają te problemy?
- Niestety, obecnie mamy do czynienia ze świadomym rozmontowywaniem przez Donalda Tuska służb specjalnych. Mam nadzieję, że ta sytuacja niebawem ulegnie zmianie. Dzielni żołnierze, dzielni policjanci, którzy są gotowi bronić Ojczyzny, walczyć ze zorganizowaną przestępczością kryminalną, ale także z łapówkarstwem na najwyższych szczeblach władzy, powinni być dzisiaj kierowani przez ludzi kompetentnych, ideowych, prawych, którym leży na sercu bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne naszej Ojczyzny.
Domaga się Pan zwołania posiedzenia Komisji do spraw Służb Specjalnych z udziałem premiera.
- Klub Parlamentarny PiS domagał się również zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w trybie jawnym, na którym premier Tusk i podlegli mu ministrowie wyjaśniliby kwestie związane z łamaniem przez służby fundamentalnych zasad demokracji. Minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki poinformował, że szef SKW będzie składał wyjaśnienia w trybie niejawnym na posiedzeniu speckomisji. Jeżeli ci panowie uważają, że w tej sprawie wszystko jest w porządku i nie doszło do złamania prawa, to kwestie te powinny być wyjaśniane w sposób transparentny. Polacy mają prawo zostać poinformowani, w jaki sposób funkcjonuje państwo polskie pod kierownictwem Donalda Tuska. Podobnie było z aferą Amber Gold, wszystkie informacje z nią związane zostały ukryte przed opinią publiczną. Przypomnę - zadałem pytanie premierowi Tuskowi, kiedy po raz pierwszy został poinformowany przez podległe mu służby o tym, że Amber Gold i OLT Express to spółki przestępcze, i dlaczego nie podzielił się tą wiedzą z Polakami, chroniąc ich przed utratą niejednokrotnie oszczędności całego życia. Potrafił ostrzec jedynie członków swojej rodziny. W mojej ocenie, Tusk posiadał informacje związane z Amber Gold dużo wcześniej przed skierowaniem do niego słynnej notatki ABW.
SKW twierdzi, że śledztwa się nie obawia, a wcześniej zaprzeczyła, aby prowadziła jakiekolwiek działania wobec Pana.
- Rozumiem, że Januszowi Noskowi dopisuje humor. Jestem tylko ciekaw, czy ten humor będzie mu towarzyszył po zakończeniu postępowania prokuratorskiego. W ostatnich dniach złożyłem kolejne zawiadomienie do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Chodzi o wypowiedź cytowaną na łamach "Gazety Wyborczej", z której wynika, że szef SKW Janusz Nosek na drugi dzień po informacji medialnej o wszczęciu śledztwa prowadził negocjacje i rozmowy z szefem Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk. Ireneuszem Szelągiem. Negocjacje miały zmusić prokuratora Szeląga do złagodzenia wypowiedzi dotyczących śledztwa. Odczytuję to jako wpływanie i wywieranie nacisku na niezależnych prokuratorów wojskowych. Dlatego w złożonym zawiadomieniu wnioskuję nie tylko o ściganie sprawców przestępstw, którzy dzięki swoim wysokim stanowiskom państwowym wywierają naciski na niezależną prokuraturę, ale również żądam zmiany prokuratury, która to postępowanie prowadzi. Jest niezwykle istotne, żeby to postępowanie było niezależne od jakichkolwiek nacisków i wpływów politycznych, czy też nacisków samych osób, co do których istnieją podejrzenia popełnienia przestępstwa.
Wątpi Pan w rzetelność i niezawisłość prokuratorów wojskowych?
- W świetle ostatnich wydarzeń w Gdańsku związanych z aferą Amber Gold mam poważne wątpliwości co do niezawisłości, niezależności prokuratury w okresie rządów Tuska. A w sytuacji, o której wspomniałem wcześniej, nie mamy do czynienia z prowokacją dziennikarską, ale to dzieje się naprawdę. Szef SKW manipuluje i wpływa na prokuraturę wojskową. To już nie są żarty, ale jawna kompromitacja.
Śledztw, które obejmują funkcjonariuszy SKW, jest niestety więcej.
- Obecnie toczy się wiele postępowań prokuratorskich związanych z łamaniem przepisów prawa przez kierownictwo SKW. Mam na myśli między innymi sprawę pobicia z użyciem broni tłumacza na misji w Afganistanie przez jednego z wysoko postawionych oficerów SKW. Ponadto stwarzanie przez SKW zagrożenia dla polskich żołnierzy, którzy pełnią misję w Afganistanie, poprzez kierowanie do zadań funkcjonariuszy nieprzygotowanych, którzy nie mają doświadczenia w pracy operacyjnej, a którzy mieliby zabezpieczać w sposób kontrwywiadowczy kontyngent wojskowy. Wśród spraw prowadzonych przeciwko SKW są także trzy postępowania związane z poświadczeniem nieprawdy przez szefa SKW w informacjach przekazywanych ministrowi obrony narodowej.
Rzecznik rządu Paweł Graś powiedział w jednym z wywiadów, że SKW działa w granicach prawa. Powstaje wrażenie, że prokuratura jeszcze nie wszczęła śledztwa, a Paweł Graś już zakłada, jaki będzie jego wynik...
- Przypomnę, że Paweł Graś przekonywał miliony Polaków, iż Donald Tusk nie kłamie. Jak jest, wszyscy możemy zobaczyć. Patrząc jednak na przewidywania rzecznika rządu - zresztą nie tylko w tej konkretnie sprawie - mogę stwierdzić z całą pewnością, że w momencie, kiedy Polacy zadecydują o odejściu PO w polityczny niebyt, pan Graś będzie miał nowe zajęcie poza polityką - zostanie jasnowidzem.