• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Legia wygrywa i awansuje

Czwartek, 6 listopada 2014 (23:24)

Piłkarze Legii Warszawa pokonali na własnym stadionie Metelist Charków 2:1 i awansowali do 1/16 finału Ligi Europejskiej. Mistrzowie Polski stracili pierwszą bramkę w fazie grupowej tych rozgrywek, ale odnieśli czwarte zwycięstwo w czwartym kolejnym spotkaniu i to się liczyło!

Dwa tygodnie temu w Kijowie Legia pokonała Metalist 1:0. Było to jej trzecie zwyciestwo w grupie L i jednocześnie trzecia porażka Ukraińców. Sam ten fakt powodował, że mistrzowie Polski uchodzili za murowanego faworyta dzisiejszego meczu. Stąd musiały mocno zaskoczyć słowa ich trenera, Henninga Berga, który przed spotkaniem powiedział coś zupełnie odwrotnego.

- To Metalist będzie faworytem. Ma większe od nas doświadczenie pucharowe, większy budżet, stać go na płacenie piłkarzom większych pieniędzy – podkreślił.

Czy na serio, czy była to z jego strony tylko gra, wie on sam, faktem jednak jest, iż Ukraińcy na Łazienkowskiej zagrali naprawdę nieźle, ale i Legia pokazała, że jej tegoroczne sukcesy w pucharach nie wzięły się z przypadku.

Pierwsza połowa była wyrównana. Metalist starał się atakować, warszawianie reagowali szybkimi kontrami, wykorzystując szybkość i błyskotliwość Michała Kucharczyka, czy Ondreja Dudy.

W 22. minucie to jednak goście cieszyli się z prowadzenia. Dusan Kuciak, bramkarz Legii, pozostawał niepokonany na międzynarodowej arenie od przeszło 640 minut. Tym razem jednak nie miał szans, ale... na takiego gola warto było czekać. Ukraińcy wykonali rzut rożny, wydawało się, że pokpili sprawę, jednak nagle Marco Torsiglieri zaskakująco piętą podbił piłkę, a Wasyl Kobin fenomenalną przewrotką umieścił ją w „okienku”. To była bramka-marzenie, jedna z najpiękniejszych, jakie w tym roku padły na europejskich boiskach.

Legia na szczęście nie postanowiła tej sytuacji rozpamiętywać i podziwiać kunsztu rywali, tylko błyskawicznie wzięła się do pracy. I efekty przyszły natychmiast. W 29 minucie Marek Saganowski strzałem głową doprowadził do remisu. Chwilę potem powinno być 2:1, jednak Kucharczyk stracił głowę w sytuacji sam na sam i zmarnował świetną okazję. Tuż przed przerwą spróbował szczęścia Duda, ale uderzył bardzo niecelnie.

Po wznowieniu gry w drugiej połowie ponownie przed szansą stanął Kucharczyk, lecz znów zabrakło mu precyzji. Niedługo później blisko był Ivica Vrdoljak, ale pomylił się nieznacznie. Ukraińcy nie zamierzali biernie przyglądać się temu, co robią gospodarze, tylko starali się coś skonstruować i coś jeszcze ugrać. Podopieczni Berga na szczęście bronili się dobrze i zażegnywali niebezpieczeństwo wtedy, gdy było trzeba.

W 82. minucie goście wyprowadzili jednak defensorów Legii w pole, Edmar znalazł się w świetnej sytuacji, uderzył nawet dobrze, ale znakomitą interwencją popisał się Kuciak, ratując swój zespół. Kilkadziesiąt sekund potem strzelał mocno Kobin, lecz znów nie zaskoczył Słowaka.

Niewykorzystne okazje się mszczą i tak stało się dziś. W 84. minucie Orlando Sa świetnie wypatrzył Dudę, a ten precyzyjnym strzałem ustalił wynik na 2:1.

Legia odniosła zatem czwarte kolejne zwycięstwo w grupie i nie była to jedyna dobra wiadomość wieczoru. W toczonym równolegle spotkaniu Lokeren zremisowało 1:1 z Trabzonsporem, a to oznacza, że mistrzowie Polski zapewnili sobie awans do 1/8 finału Ligi Europejskiej. Uczynili to w imponującym stylu.

Piotr Skrobisz