Jak to jest z tymi rekompensatami?
Czwartek, 6 listopada 2014 (22:06)W tym roku nie będzie dodatkowych pieniędzy na pomoc dla producentów owoców i warzyw dotkniętych skutkami rosyjskiego embarga.
Taką deklarację usłyszeli posłowie z sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi od wiceministra rolnictwa Kazimierza Plockego (PO). Przypomniał on, że w pierwszej transzy unijnej dla polskich rolników zarezerwowano 26 mln euro, a w drugiej transzy mamy limit 18 tys. 750 ton jabłek i gruszek oraz 3 tys. ton warzyw (nie jest jeszcze znana kwota rekompensat). Do tego dochodzi 140 mln zł krajowej pomocy w ramach procedury „de minimis”. – Innej oferty na dzisiaj nie będzie – powiedział wiceminister Plocke.
Posłów interesował los rezerwy kryzysowej w wysokości 422 mln euro, której nie wykorzystano na pomoc dla rolników. Aleksandra Szelągowska, dyrektor departamentu finansów ministerstwa rolnictwa, wyjaśniła, że ma to związek z tym, że tyko w około 75 proc. wykorzystano limit przewidziany w 2014 roku na wsparcie rynku owoców i warzyw (było to prawie 1 mld 150 mln euro). I dlatego nie naruszono rezerwy kryzysowej. Szelągowska dodała, że 422 mln euro z tej rezerwy wróci do rolników w formie dopłat bezpośrednich. Pieniądze będą oddane rolnikom, którym obniżono w 2014 płatności (dotyczyło to tych, którzy dostawali powyżej 2 tys. euro). W 2015 roku rezerwa kryzysowa ma wartość 433 mln euro i w projekcie budżetu ją rozdysponowano m.in. na rekompensaty dla producentów owoców i warzyw. 153,5 mln euro dostać mają rolnicy zrzeszeni w organizacjach, a 173 mln euro rolnicy, którzy nie należą do organizacji producenckich.
Posłowie byli zdezorientowani informacjami przekazanymi przez pracowników resortu rolnictwa. Jan K. Ardanowski (PiS) przypomniał, że minister Marek Sawicki mówił rolnikom, że próbuje uruchomić środki z rezerwy kryzysowej, a z kolei mediom przekazywał, że nie można tego zrobić, gdy nie są wykorzystane rezerwy sektorowe.
– Czy można było wystąpić o rezerwę, czy też nie, i pan minister obiecywał gruszki na wierzbie? – pytał Ardanowski.
Dyrektor Szelągowska tłumaczyła, że Marek Sawicki zabiegał o wydanie odpowiednich przepisów przez KE, ale to się długo ciągnęło i sprawa przepadła, nie była to wina ministra Sawickiego.
– Jest rozczarowanie rolników, obiecywano im środki wsparcia. Rolnicy są zdezorientowani, czy będą pieniądze, w jakiej wysokości. Rolnicy nie mają zaufania do ministerstwa, nie wierzą w możliwości wsparcia zewnętrznego – dodał Ardanowski.
I ubolewał, że bałagan z wnioskami spowodował, że w UE się komentuje, że Polacy chcieli wyłudzić unijne pieniądze. Ardanowski pytał też, czy prawdą jest, że 17 listopada przyjedzie do Polski kontrola z Brukseli, aby sprawdzić wnioski o rekompensaty składane przez rolników. Wiceminister Plocke odpowiedział, że kontrole unijne trwają cały czas i dotyczą różnych unijnych programów. Ta kontrola nie jest więc niczym nadzwyczajnym, choć nie jest pewne, czy zacznie się ona akurat 17 listopada.
Krzysztof Losz