Walczą o wyższe pensje
Czwartek, 6 listopada 2014 (21:22)Pracownicy fabryki Fiata w Tychach domagają się podwyżki płac. W ich ocenie, kondycja finansowa firmy pozwala na ten ruch. Władze fabryki podwyżki uzależniają od zgody pracowników na wydłużenie okresu rozliczeniowego.
Związkowcy tyskiego Fiata alarmują, że wymusza się na nich zwiększoną liczbę godzin pracy. Często pracują w nadgodzinach, a także w soboty. Ich praca też nie jest należycie opłacana.
– Pracownicy są bardzo obciążeni pracą, a pracodawca zamiast zdecydować się na podwyżki dla pracowników i utworzenie nowych etatów, zdecydował się na zwiększenie wynagrodzenia poprzez większą ilość pracy. Jak nas zapewniono, pieniądze na podwyżki są, ale wymaga się od nas zgody na wydłużenie czasu rozliczeniowego – powiedziała w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Wanda Stróżyk, przewodnicząca „Solidarności” Fiat Auto Poland.
Według Wandy Stróżyk, w latach 2011-2013 Fiat w Tychach zarobił blisko pół miliarda złotych. Po tym czasie fabryka przeszła jeszcze znaczącą redukcję etatów, co zagwarantowało dodatkowe oszczędności rzędu 20 mln złotych. Obecną propozycję zarządu odnośnie do wydłużenia okresu rozliczeniowego związkowcy traktują jako kolejny sposób na zwiększenie zysków.
– Propozycje zarządu to jest zwykły szantaż. W naszej ocenie, to są dwie różne sprawy. My wnioskujemy do pracodawcy, żeby pisemnie uzasadnił potrzebę wprowadzenia wydłużonego okresu rozliczeniowego. Taka propozycja miałaby uzasadnienie wtedy, gdyby groziły nam zwolnienia i trzeba by było zastosować wszystkie formy ochrony miejsc pracy. Teraz jedyną potrzebą jest maksymalizacja zysku – powiedziała Stróżyk.
Związkowcy obawiają się, że zgoda na wydłużenie okresu rozliczeniowego może skutkować tym, że w zamian za wytężoną pracę oferowano by pracownikom dni wolne do odebrania w kolejnych miesiącach. Na to nie mogą się zgodzić.
W roku 2013 tyska fabryka Fiata wyprodukowała ok. 300 tys. samochodów. Rekordowy był jednak rok 2009, kiedy z Tych wyjechało ponad 600 tys. aut.
Rafał Stefaniuk