• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Messi jak Raul

Czwartek, 6 listopada 2014 (18:13)

Lionel Messi dogonił Raula Gonzaleza, najlepszego strzelca w historii piłkarskiej Ligi Mistrzów. Argentyńczyk wkrótce go prześcignie, ale na czele tej chlubnej klasyfikacji nie musi pozostać długo.

Już przed rozpoczęciem tego sezonu Champions League było wiadomo, że rekord Raula nie przetrwa. Hiszpan, były as Realu Madryt i Schalke 04 Gelsenkirchen, w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach świata zdobył 71 goli, zdecydowaną większość oczywiście dla „Królewskich”, których był i jest prawdziwą ikoną. Tuż za Raulem plasowali się jednak dwaj najlepsi obecnie piłkarze globu, czyli Messi i Cristiano Ronaldo. Obaj mieli chrapkę pobić wyczyn Hiszpana, a wewnętrzna rywalizacja dodatkowo ich mobilizowała. Ostatnio wydawało się, że bliżej celu jest Portugalczyk. Znajdował się bowiem w dużo wyższej formie. Strzelał mnóstwo bramek, w Primera Division, bijąc rekordy, a do tego jego Real grał lepiej, i to nieporównywalnie, od Barcelony. „Duma Katalonii” po imponującym początku sezonu wpadła bowiem w dołek, a kiedy w prestiżowym spotkaniu uległa „Królewskim”, wydawało się, że dopadł ją potężny kryzys. Za tamto niepowodzenie hiszpańskie media najbardziej surowo oceniły zresztą Messiego, podkreślając jego niespotykanie słabą i apatyczną postawę. Sfrustrowany Argentyńczyk postanowił coś ze sobą zrobić i zatrudnił prywatnego fizjoterapeutę, by ten na bieżąco dbał o jego formę i zdrowie. Marcelo D’Andrea, bo o nim mowa, który na co dzień współpracuje z reprezentacją „Albicelestes”, na dwa tygodnie... zamieszkał nawet w domu piłkarza.

I choć to Ronaldo błyszczał i pewnie zmierzał po Złotą Piłkę FIFA, Raula jako pierwszy dogonił Messi. W czwartej kolejce Ligi Mistrzów Portugalczyk nie powiększył swojego dorobku, czyli zatrzymał się na 70 trafieniach. Z kolei Argentyńczyk zdobył dwa gole w wygranym 2:0 pojedynku z Ajaksem Amsterdam, dzięki czemu jego licznik wzrósł do 71. Po wszystkim nikt już nie pamiętał o jego ostatnich problemach. – To najlepszy piłkarz, jakiego widziałem w życiu na oczy – piał z zachwytu Luis Enrique, trener „Barcy”. Sam zawodnik nie chciał specjalnie rozwodzić się nad swoim wyczynem. – Szczerze mówiąc, nie pamiętam nawet wszystkich swoich bramek. Oczywiście poza tymi zdobywanymi w finałach, bo te zawsze są najważniejsze – przyznał.

Na razie zatem Messi jest jak Raul i krok przed Ronaldo. Hiszpan już swego dorobku nie poprawi, a wyścig dwóch gigantów współczesnego futbolu będzie trwał. Czy w najbliższej kolejce Cristiano znajdzie się przed Lionelem, czy też może ten odskoczy swemu konkurentowi, przekonamy się wkrótce.

Piotr Skrobisz