• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Metody rodem ze stanu wojennego

Czwartek, 6 listopada 2014 (16:46)

Z Jarosławem Zielińskim, posłem PiS i wiceprzewodniczącym Sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych, rozmawia Marta Milczarska

Funkcjonariusze podlaskiej policji składają wizyty w domach osób, które mają zamiar jechać do Warszawy na Marsz Niepodległości 11 listopada. Policjanci dopytują o szczegóły związane z wyjazdem na manifestację. To rutynowe działania policji?

− Ani rutynowe, ani prewencyjne, ani normalne. To po prostu działanie antydemokratyczne. Niestety, nachodzenie przez policję mających zamiar uczestniczyć w zbliżającym się Marszu Niepodległości przywołuje nam czasy PRL-u, czasy stanu wojennego, kiedy to przed narodowymi świętami, rocznicami ważnych wydarzeń, manifestacjami opozycji milicja nachodziła w domach działaczy „Solidarności”, by ich zastraszyć lub po prostu prewencyjnie aresztować na 48 godzin. To bardzo podobne metody. To pokazuje, że obecna koalicja rządząca PO − PSL nie uznaje niczego, co jest obywatelskie. Pamiętamy, że do kosza wyrzucono wszystkie obywatelskie inicjatyw ustawodawcze, a teraz usiłuje się zniechęcić nas do patriotycznego manifestowania. A przecież my, Polacy, mamy prawo do publicznego manifestowania i dopóki ktoś nie złamie prawa, to nie można go „prewencyjnie” zniechęcać, nachodzić, spisywać czy zatrzymywać. Będę się w tej sprawie domagał wyjaśnień od szefa MSW, komendanta głównego policji i komendanta wojewódzkiego w Białymstoku, gdyż są to niedopuszczalne praktyki.

Wydaje się, że Marsz Niepodległości jest pod specjalnym nadzorem policji, która w podobny sposób działała rok temu.

− Już w tamtym roku interweniowaliśmy, że takie działania nie mogą mieć miejsca. Niestety, władza nie wyciągnęła z tego żadnych wniosków. Zauważmy, że Marsz Niepodległości ma nie tylko charakter obywatelskiej inicjatywy, ale przede wszystkim jest świętem narodowym i wydarzeniem patriotycznym, być może charakter tego wydarzenia wywołuje takie działania. 

Słyszał Pan, aby takie działania były podejmowane wobec uczestników innych marszy i manifestacji?

− Nie. W tej kwestii nie ma równości obywateli. Ale chciałbym jasno podkreślić, że takie działania nie powinny być podejmowane wobec nikogo: ani wobec uczestników Marszu Niepodległości, ani wobec uczestników innych marszów, ponieważ mają one charakter antydemokratyczny. Policja może interweniować tylko wtedy, kiedy ma uzasadnione podejrzenie, że ktoś, kto wybiera się na marsz, ma zamiar dopuścić się przestępstwa, czynu zabronionego. Te wydarzenia, które są pod pieczą władzy, nie wywołują takich działań prewencyjnych policji i innych organów państwa. Te wszystkie „wynalazki”, jak marsz „Orzeł może” czy jakieś inne dziwne manifestacje, które się podobają władzy, nie napotykają takich problemów jak listopadowy marsz.

Polską policję stać na to, aby do domów prawdopodobnych uczestników Marszu Niepodległości wysyłać funkcjonariuszy z wydziału kryminalnego?

− Przede wszystkim takie działania raczej nie leżą w zakresie obowiązków policji kryminalnej. Nie tylko nie stać nas na tak szeroko zakrojone działania prewencyjne w tym konkretnym przypadku, ale zauważmy też, że policja nie zajmuje się ściganiem przestępców. Nic dziwnego, że wskaźniki wykrywalności przestępców są bardzo słabe, skoro policja zajmuje się zniechęcaniem do uczestniczenia w Marszu Niepodległości.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska