• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Będą rozmawiać

Środa, 5 listopada 2014 (21:31)

Przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów odbył się protest pracowników polskiego potentata naftowego. - Prezes powinien być na wyciągnięcie ręki, powinien rozmawiać i wsłuchiwać się w głos  pracowników, tymczasem od trzech lat ukrył się i jest niedostępny ani dla załogi, ani dla związków zawodowych – tak podejście kierownictwa PKN Orlen do spraw pracowniczych komentuje Bogusław Pietrzak, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego w Grupie Kapitałowej PKN Orlen. 

Ponad 500 związkowców PKN Orlen oraz spółek Grupy Kapitałowej Orlenu – Włocławskiego Anwilu oraz Inowrocławskich Kopalni Soli „Solino” SA – przybyło dziś do Warszawy, aby zamanifestować swoje niezadowolenie w związku z działaniami zarządu PKN Orlen wobec pracowników. – Przybyliśmy w tak licznym gronie, aby zaprotestować i zaapelować do premier Ewy Kopacz, żeby zainteresowała się tym, co się dzieje w Orlenie. A dzieje się bardzo źle – podkreśla w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl przewodniczący Bogusław Pietrzak.

Związkowcy w obecności Zdzisława Gawlika, sekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, przekazali na ręce szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jacka Cichockiego petycję do premier Kopacz. Wskazano w niej katastrofalną sytuację w Orlenie i spółkach zależnych oraz kierunki naprawy. – Poprzez działania zarządu, zmianę systemu czasu pracy z pięciobrygadowego na czterobrygadowy, pracę w Płocku i Włocławku może stracić ok. 600 osób. Na to zgody być nie może, nie ma i nie będzie, tym bardziej że będzie to miało wpływ na zagrożenie pracy instalacji poszczególnych spółek, a zatem gra idzie także o bezpieczeństwo – mówi Bogusław Pietrzak. Podkreśla, że oszczędności w kwocie ok. 20 milionów złotych, o których mówi zarząd, argumentując potrzebę restrukturyzacji, mają się nijak do katastrofy 600 osób i ich rodzin. – Przy przychodach w wysokości 120 miliardów złotych rocznie, jakie osiąga PKN Orlen, oszczędności rzędu 20 milionów złotych jakie mają przynieść zwolnienia brzmi co najmniej śmiesznie – uważa przewodniczący Bogusław Pietrzak. W przypadku zwolnień np. w Anwilu we Włocławku, gdzie rynek pracy jest praktycznie żaden, jedna osoba wyrzucona na bruk pociągnie za sobą kolejne. W ocenie załogi, jeżeli mowa o oszczędnościach, to powinno się ich szukać nie wśród pracowników produkcji, którzy mają, co robić, a w mocno przerośniętym marketingu.  

Wierzą w kompromis

Wśród bolączek, jakie dają się we znaki pracownikom jest także brak dialogu, bo z załogą nikt nie chce rozmawiać. – Łatwiej było na spotkać się z ministrem skarbu i dostać się do kancelarii premiera niż spotkać się ze prezesem zarządu PKN Orlen. Był taki czas, kiedy po drugiej stronie nie było nawet komu przyjąć petycji od nas. To pokazuje najlepiej brak szacunku dla pracowników oraz to, że o dialogu z zarządem nie było nawet mowy. Teraz jest nadzieja na kompromis – uważa przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego w Grupie Kapitałowej PKN Orlen.  

Protestującym nie podoba się także sytuacja spółek Grupy Kapitałowej zarówno w Płocku, jak i  w Inowrocławskich Kopalniach Soli „Solino”, gdzie już 16 dni trwa głodówka, czy w Anwilu. – Mamy do czynienia z drenażem tych spółek, który odbywa się kosztem pracowników – dodaje przewodniczący Pietrzak. W podobnym tonie wypowiadają się także przedstawiciele innych central związkowych działających w Grupie Kapitałowej PKN Orlen. – Problemy we wszystkich naszych spółkach są podobne, dlatego mówimy jednym głosem o tym, co nas boli. Dłużej nie możemy stać z założonymi rękami i zresztą nie mamy zamiaru patrzeć, jak pracodawca nas wykorzystuje – powiedział w rozmowie z NaszymDzienniekiem.pl Robert Wichrowski, przewodniczący komisji zakładowej „Solidarności” w Anwilu Włocławek.

Efekt dzisiejszego protestu w Warszawie jest taki, że 19 na listopada wyznaczono spotkanie z udziałem prezesa PKN Orlen, przewodniczącej Rady Nadzorczej, przedstawiciela ministra skarbu oraz wszystkich central związkowych działających w Grupie Kapitałowej PKN Orlen. – Jest nadzieja na pozytywne załatwienie naszych spraw, wierzymy w to, ale gdyby komuś przyszło do głowy kolejny raz nas zwodzić, to przestrzegamy, że jesteśmy gotowi do podjęcia kolejnych kroków i nie będą to już tylko rozmowy przy stole – zapowiada przewodniczący Bogusław Pietrzak.

Mariusz Kamieniecki