• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Zakręty przed Kajetanowiczem

Środa, 5 listopada 2014 (18:41)

Kajetan Kajetanowicz wciąż może zakończyć na podium swój debiutancki sezon w rajdowych mistrzostwach Europy. Musi tylko błysnąć w ostatniej eliminacji cyklu, na Korsyce.

Katejanowicz, który na finałową rundę pojedzie tradycyjnie z pilotem Jarosławem Baranem i w fordzie fieście r5, na Korsyce jeszcze nigdy nie startował. A to jedna z najbardziej znanych imprez na świecie, rozgrywana od 1956 roku, zwana też rajdem 10 tysięcy zakrętów. Bywa też nazywana Tour de Corse, a to z tej racji, iż w początkowym okresie trasa przebiegała dookoła całej wyspy. Teraz pełne zakrętów odcinki specjalne zostały wytyczone wokół Ajaccio – stolicy wyspy, a także w południowo-wschodniej części Korsyki, w okolicach miasta Porto-Vecchio. W edycji 2014 załogi, a na starcie pojawi się ich 55, będą miały do pokonania 757 kilometrów, z czego 251 przypada na 11 oesów. Rajd wyróżnia się ich długością. Najkrótszy, rozpoczynający w piątek rywalizację odcinek  liczy 14,9 km, a oprócz tego w harmonogramie widnieje, aż siedem oesów o długości ponad 26 km. Najdłuższy z nich – Acqua Doria – Bellevalle, liczy aż 28,26 kilometrów.

Kajetanowicz zajmuje obecnie czwarte miejsce w klasyfikacji mistrzostw Europy. Przed poprzednią eliminacją, Rajdem du Valais, był trzeci, podróżował na nim świetnie, niestety musiał wycofać się z powodu problemów technicznych w jego fordzie. Po jednym z udanych odcinków specjalnych doszło do wycieku oleju i pożaru w komorze silnika fiesty. Podium wciąż jest jednak realne i stanowi cel, z jakim nasza załoga pojawi się na starcie. – Rajd Korsyki to wymarzone ukoronowanie naszego pierwszego sezonu w mistrzostwach Europy. To legendarny klasyk, w którym ścigali się rajdowi arcymistrzowie, a teraz ja mam szansę stanąć na jego starcie i cieszyć się jazdą po tych mocno skomplikowanych odcinkach. Przypuszczam, że nasze notatki będą niemal równie obszerne, jak te z Rajdu du Valais – powiedział „Kajto”, zwracając uwagę na doświadczenie, które w tej imprezie odgrywa ogromną rolę. – To rajd 10 tysięcy zakrętów, które tylko pozornie wyglądają podobnie. Szybka jazda po tych mało czytelnych odcinkach nigdy nie jest łatwa dla debiutantów. Nowicjusze praktycznie zawsze muszą tu zaakceptować wyższość doświadczonych rywali, którzy bardzo dobrze znają specyfikę tego rajdu. To mnie jednak nie zraża, bo możemy się także dzięki temu bardzo wiele nauczyć. Mimo usterki na poprzednim rajdzie nadal jesteśmy w grze o podium. Zatem jeśli jest szansa, to zawsze staram się ją wykorzystać. Jednak niezależnie od tego, na którym miejscu skończymy sezon, to już możemy nazwać ten rok bardzo udanym – podkreślił.

Piotr Skrobisz

Piotr Skrobisz