• Wtorek, 5 maja 2026

    imieniny: Ireny, Waldemara, Irydy

Leśnicy pamiętają o dokarmianiu

Środa, 5 listopada 2014 (18:36)

Bieszczadzkie żubry schodzą z wyższych partii gór. To znak, że zima już blisko, a przed leśnikami zadanie dożywiania zwierzyny, której zwłaszcza podczas ostrej zimy niejednokrotnie trudno byłoby przetrwać bez pomocy człowieka.

Migracje bieszczadzkich żubrów do zimowych ostoi w dolinach są naturalnym zjawiskiem. Choć żubry nie korzystają jeszcze z paśników, to bieszczadzcy leśnicy przygotowali się już do zimowego dokarmiania, zresztą nie tylko tych zwierząt. Edward Marszałek, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreśla, że dzisiaj przygotowania do zimowego dokarmiania zwierząt nie są zakrojone na taką skalę jak niegdyś, kiedy karmę zwożono pociągami, wagonami i przechowywano ją w piwnicach przez całą zimę. Teraz, kiedy zimy są dosyć kapryśne, przygotowania są bardziej bieżące.

– Celem dokarmiania jest po pierwsze utrzymanie zwierzyny w dobrej kondycji, a po drugie jest to systemowe działanie, które ma na celu ograniczenie szkód wyrządzanych w uprawach leśnych zwłaszcza przez jeleniowate – przypomina rzecznik RDLP w Krośnie.

Ważnym elementem zabezpieczenia pożywienia dla zwierzyny przed zimą jest także wykaszanie łąk jesienią, kiedy wychodząca z ziemi młoda zielona trawa stanowi pełnowartościową karmę soczystą. W ocenie Edwarda Marszałka, bez wyraźnej potrzeby, np. zanim spadnie śnieg czy chwyci mróz, wyręczanie zwierzyny, która sama powinna sobie zdobyć pożywienie, nie ma większego sensu.

– Dokarmianie ma sens wtedy, kiedy jest niezbędne. Np. żubry muszą dostać karmę, kiedy nie są w stanie przebić się przez warstwę śniegu, żeby dokopać się do jeżyny. Jest to ważne szczególnie dla młodych żubrów, które muszą otrzymywać pełnowartościową karmę. Podobnie jest ze zwierzyną płową, jeżeli pojawia się problem ze zdobyciem pożywienia czy z dostępem do wodopoju, to musimy reagować. Jest to zadanie leśników w terenie, którzy cały czas monitorują sytuację, zresztą wspólnie z myśliwymi – mówi Edward Marszałek.

Wspólnie z myśliwymi  

Dla żubrów, których w Bieszczadach żyje ok. 280 sztuk, przygotowano pasze, które będą uzupełnieniem pożywienia, które żubry - podobnie jak inne zwierzęta leśne - wolą zdobywać w naturalny sposób. Kiedy jednak gruba warstwa śniegu pokrywa las, wielu gatunkom zwierząt, w tym również żubrom, trudno byłoby bez pomocy ludzi przetrwać zimowe chłody i dotrwać do wiosny, dlatego chętnie korzystają z leśnych „stołówek”.

Nadleśnictwa nadzorowane przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Krośnie przygotowały już m.in. karmę soczystą, jak buraki, ziemniaki, marchew, kiszonki i sianokiszonki, ponadto karmę treściwą, jak kukurydza i ziarna zbóż, a także siano. Z myślą o zwierzętach zgromadzono też spore ilości soli lizawkowej, która jest nie tylko przysmakiem dla zwierzyny, szczególnie dla saren oraz jeleni, ale przede wszystkim jest niezbędna w uzupełnianiu niedoboru minerałów w okresie mrozów i pozwala na utrzymanie zwierząt w dobrej kondycji. Tzw. lizawki, które są elementem zagospodarowania łowieckiego, zostaną umieszczone w pobliżu paśników, m.in. we wgłębieniach pni ściętych drzew. Również obwody łowieckie wchodzące w skład ośrodków hodowli zwierzyny zgromadziły karmę, którą w miarę potrzeby myśliwi systematycznie będą dostarczać zwierzętom. W ocenie Edwarda Marszałka, rola łowiectwa jest tu bardzo ważna.

– Dzisiejsze stany zwierzyny, jakie mamy na Podkarpaciu, to jest także efekt mądrej gospodarki łowieckiej i wielu działań prowadzonych przez myśliwych. – Nie byłoby np. 10 tysięcy sztuk jeleni, 35 tysięcy sztuk saren, gdyby nie zagospodarowanie łowieckie, gdyby nie poletka zgryzowe, poletka żerowe, gdyby nie dokarmianie zwierząt – zauważa rzecznik RDLP w Krośnie.

Mariusz Kamieniecki