• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Trzy lata Kowalczyk

Wtorek, 4 listopada 2014 (17:02)

Justyna Kowalczyk nie myśli o szybkim zakończeniu kariery, ale biegać zamierza jeszcze najwyżej trzy lata. Obecnie przebywa w fińskim Muonio, gdzie szlifuje formę przed inauguracją kolejnego sezonu.

O tym, że piękna przygoda Kowalczyk ze sportem powoli dobiega końca, było wiadomo już w okolicach igrzysk w Soczi. Niektórzy nawet spodziewali się, że w Rosji Polka powie definitywne „pas”, tak się jednak nie stało, choć warunki ku temu miała idealne. Po heroicznej walce zdobyła swój kolejny złoty medal olimpijski, przybijając wspaniałą pieczęć na swojej karierze, a poza tym startowała ze złamaną stopą, informując przy okazji i o innych zdrowotnych perypetiach. Gdyby wtedy się pożegnała, nikt by się nawet nie zdziwił. Pani Justyna podjęła jednak rękawice, przy sporcie czynnie pozostając. W kolejnych miesiącach leczyła się, rehabilitowała i poinformowała publicznie o prywatnej tragedii.

Przygotowania do kolejnego sezonu rozpoczęła w czerwcu, po wyleczeniu złamania. – Zdarzało mi się zaczynać tak późno, ale zawsze z dużo wyższego pułapu niż obecnie – przyznała. Pracowała jednak jak zawsze, czyli na całego, plan układając w dużej mierze własnoręcznie (ma bowiem trenerskie „papiery”), ale nie wspominała o tym, jak długo zamierza startować. Aż do teraz. W rozmowie z Polskim Radiem poinformowała, że nie myśli o szybkim odłożeniu nart na półkę, ale nie daje sobie na to więcej niż trzy lata. – Moja kariera powoli zbliża się do końca. Jak długo będę jeszcze biegała na poziomie sportowca wyczynowego, to się dopiero okaże, decyzji jeszcze nie podjęłam. Nie daję sobie jednak więcej niż trzy lata – podkreśliła. Czy to oznacza, że na pewno nie zobaczymy jej na kolejnych igrzyskach, w Pyeongchang w 2018 roku? Prawdopodobnie tak. Już zresztą w Soczi zdecydowanie zadeklarowała, że wywalczone tam olimpijskie medale były jej ostatnimi w karierze.

Kowalczyk przebywa obecnie w fińskim Muonio, gdzie szlifuje formę przed inauguracją sezonu. Pierwszy bieg Pucharu Świata zostanie rozegrany 29 listopada w Kuusamo, a najważniejszą imprezą sezonu będą mistrzostwa świata w szwedzkim Falun (18 lutego – 1 marca). Polka nie chce składać żadnych deklaracji, tym bardziej medalowych. – Moim celem jest jak najlepsze wykonanie swojej roboty, przygotowanie się do mistrzostw i odpowiednia walka na mistrzostwach – na takim poziomie, do jakiego wszystkich przyzwyczaiłam – powiedziała Polskiemu Radiu. W ostatnim czasie sporo mówiono o kolejnych zdrowotnych problemach zawodniczki, tym razem związanych z kręgosłupem.  – To jest tak, że po tylu latach ciężkiego treningu i sposobu, w którym ja biegam – jest to sposób dość skuteczny, bardzo ekonomiczny i książkowy – aczkolwiek dający wielkie przeciążenia na odcinek lędźwiowy kręgosłupa, po prostu to nie wytrzymuje. Póki potrafię biegać, to biegam – zaznaczyła.

Piotr Skrobisz