• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Rosja prowokuje w powietrzu

Poniedziałek, 3 listopada 2014 (21:30)

W przelotach rosyjskich samolotów wojskowych przez europejską przestrzeń powietrzną w ubiegłym tygodniu brały udział większe ich formacje, używające bardziej „prowokacyjnych” niż zwykle tras – oświadczył amerykański generał Philip Breedlove, naczelny dowódca sił NATO w Europie.

„Istotne jest to, że z perspektywy historycznej większości tych wtargnięć dokonywały bardzo małe zespoły samolotów, lecących czasami pojedynczo lub co najwyżej po dwa. Tym, co widziano w ubiegłym tygodniu, były większe, bardziej złożone formacje samolotów, które poruszały się po sięgających nieco głębiej i - rzekłbym - nieco bardziej prowokacyjnych trasach” – powiedział na briefingu w Pentagonie amerykański generał Philip Breedlove.

– Widać, że Moskwa w dalszym ciągu prowokuje, w dalszym ciągu chce rozkręcać atmosferę dotyczącą konfrontacyjnego działania w stosunku nie tylko do NATO, ale i do całej Europy. Myślę, że chodzi Putinowi i Rosji o odwrócenie uwagi Europy i świata od spraw Ukrainy. Widać, że na Ukrainie Putin ma coraz większe problemy - powiedział dla NaszegoDziennika.pl Michał Jach, poseł PiS, członek sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

W ubiegły wtorek i środę samoloty NATO były kilkakrotnie podrywane z ziemi w związku z prowadzonymi działaniami lotnictwa wojskowego Rosji w europejskiej przestrzeni powietrznej.

– Ponieważ sprawa na Ukrainie nie idzie po myśli Putina, to starymi sowieckimi metodami próbuje on odwrócić uwagę od tego, co jest w tej chwili najważniejsze w Europie. Już widać, że pseudowybory w Donbasie i Ługańsku zostały całkowicie potępione  przez cały zachodni świat, więc polityka Putina i Rosji jednak nie kształtuje się tak jak sobie tego życzyli – zauważa Michał Jach.

Według NATO, co najmniej 19 rosyjskich samolotów wojskowych – bombowców strategicznych Tu-95, latających cystern Ił-78 i myśliwców MiG-31 – odbyło loty w przestrzeni powietrznej nad Morzem Bałtyckim, Północnym i Czarnym oraz nad Oceanem Atlantyckim.

Jak podkreślają obserwatorzy, „prowokacyjność” lotów polega m.in. na tym, że rosyjskie samoloty nie przekazały swoich planów lotu ani nie nawiązały kontaktu radiowego z cywilną kontrolą ruchu powietrznego, co mogło stanowić potencjalne zagrożenie dla cywilnej komunikacji lotniczej.

APW