• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Złudna wolność

Poniedziałek, 3 listopada 2014 (18:32)

Wczorajsze wybory w Donieckiej Republice Ludowej i Ługańskiej Republice Ludowej, które zostały powołane przez rosyjskich separatystów, miały na celu zademonstrować opinii publicznej oddolny proces państwowotwórczy. Taka pokazówka miała stworzyć pozory demokracji i była odpowiedzią na ukraińską elekcję.

Separatyści chcieli jak najszybciej przeprowadzić wybory, aby pokazać, że skoro Ukraina miała prawo przeprowadzić własne głosowanie, to oni również mogą je zorganizować w DRL i ŁRL. Dzięki temu nikt nie będzie mógł im zarzucić, że wprowadzają swoją władzę na zasadzie tyranii czy odgórnego nakazu.

To jest też swego rodzaju działanie psychologiczne, które miało udowodnić, że separatyści nie stanowią grupy ludzi z łapanki, tylko są osobami, które chcą wolności i demokracji dla „zarządzanych” przez siebie terenów, by w ten sposób wpisać się w standardy społeczeństwa europejskiego.

Działania wojenne prowadzone na wschodzie Ukrainy sprawiły, że tamtejsi mieszkańcy są już zmęczeni niestabilną sytuacją. Nic więc dziwnego w tym, że czepiają się każdej nadziei na zmiany, aby w końcu móc żyć w spokoju. Poza tym, moim zdaniem, na tamtym terenie zostali już w przeważającej większości obywatele rosyjscy, gdyż Ukraińcy emigrowali do bezpieczniejszych dla nich regionów.

Poza Rosją i może jeszcze Koreą Północną nikt nie uzna wyników wczorajszych wyborów. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Abchazji i Osetii Południowej, kiedy nawet Białoruś nie zaakceptowała niepodległości tych parapaństewek. Jednak dla separatystów nie będzie stanowić to najmniejszej przeszkody do sprawowania władzy na zajętych przez nich terenach. Co zresztą będą czynić za pośrednictwem pozornie demokratycznie wybranych struktur.

Andrzej Maciejewski