• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Tunezja świeckim państwem?

Poniedziałek, 3 listopada 2014 (17:29)

W drugich wolnych wyborach parlamentarnych od czasu obalenia reżimu Zina el-Abidina Alego w 2011 roku Tunezyjczycy wybrali jako swoich reprezentantów partię Nidaa Tounes, która pokonała islamistów z Ennahdy i zdobyła 85 miejsc (na 217) w parlamencie.

Ich główny konkurent zdobył 69 miejsc. Nidaa Tounes nie ma jednak szans na samodzielne rządzenie krajem, będzie zatem poszukiwać koalicjanta.

Cztery lata po przepędzeniu dyktatora, który uciekł do Arabii Saudyjskiej, nastąpiło rozmnożenie się wielu partii na scenie politycznej, co będzie zapewne komplikować budowę nowego i sprawnego rządu, ale sytuacja nie jest beznadziejna.

Zwycięzcy z lewicowego Wezwania Tunezji (Nidaa Tounes) będą zmuszeni do budowy rządu z którąś (lub ze wszystkimi) mniejszymi partiami, na przykład z  „patriotami” z UPL, Frontem Popularnym czy Afek Tounes, które odrzucają radykalny islam i preferują budowę nowoczesnego i kapitalistycznego państwa.

Przypomnę, że kraj Afryki Północnej był pierwszą kostką domina, która rozpoczęła proces tak zwanej arabskiej wiosny i właściwie jest obecnie jedynym, w którym rzeczywiście doszło do zmian demokratycznych. Inna rzecz, że Tunezja miała potencjał. Wprawdzie była państwem reżimowym, niemniej prawa chrześcijan były respektowane, jeżeli oczywiście porównamy ich sytuację z wyznawcami Chrystusa w innych krajach islamu.

Nie oznacza to także, że chrześcijanie w Tunezji mieli raj na ziemi, szczególnie gdy poprzednie wybory wygrali islamiści z Ennahdy, którzy zapowiedzieli wprowadzenie do konstytucji prawo szariatu. Jak informowało w ubiegłym roku międzynarodowe Dzieło chrześcijańskie Open Doors, które Tunezję umieściło na liście hańby, czyli na Światowym Indeksie Prześladowań 2014 (miejsce numer 30), główną siłą napędową prześladowań w Tunezji był i jest islamski ekstremizm.

Sytuacja po obaleniu reżimu Alego, która rozpoczęła falę przewrotów w innych krajach islamu, zawiodła zarówno liberałów, demokratów, jak i chrześcijan w Tunezji. Sytuacja w kraju szybko uległa pogorszeniu i chrześcijanie zaczęli doświadczać prześladowań na dwóch frontach, ze strony islamskiego rządu i bardzo widocznej agresywnej grupy salafitów, która bezkarnie działa w kraju.

Umiarkowaną wolnością religijną cieszyli się głównie chrześcijanie pochodzący z innych krajów, przynajmniej w kościelnych murach, natomiast konwertyci z islamu muszą się liczyć z uciskiem. Jest to szczególnie widoczne, jeśli chodzi o życie prywatne i rodzinne tunezyjskich chrześcijan. Warto jednak odnotować różnicę pomiędzy regionami wiejskimi a stolicą kraju, Tunisem, gdzie sytuacja jest nieco lepsza.

Dziś można popatrzeć z pewną dozą umiarkowanej nadziei na rozwój wydarzeń w tym kraju. Po raz pierwszy w nowej historii Tunezji rząd będzie świecki. 5 mln uprawnionych do głosowania wyraziło swoje oczekiwania. Za chwilę, to znaczy w styczniu 2015 roku, wybory prezydenckie, które możliwe, że wygra lider zwycięskiej partii.

Pomimo licznych turbulencji ekonomicznych i politycznych w kraju nie zapanował chaos, jak w Syrii czy w Libii.

Na szczęście po roku ciemności powszechnego deptania praw człowieka przez reżim islamskiego Bractwa Muzułmańskiego w Egipcie sytuacja Koptów i innych chrześcijan zaczyna się powoli normalizować i kraj pod wodzą prezydenta Abd al-Fattaha as-Sisiego także budzi nadzieje na respektowanie praw człowieka.

Co do pozostałych państw... szaleje tam śmierć zadawana z rąk fanatycznych morderców islamu.

Dr Tomasz M. Korczyński