Obraz męczeństwa Ulmów dotarł za ocean
Poniedziałek, 3 listopada 2014 (10:45)Z dr. Mateuszem Szpytmą – historykiem krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, krewnym Wiktorii Ulmy, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Niedawno prezentował Pan w siedzibie Kongresu Polonii Amerykańskiej w Chicago wystawę „Samarytanie z Markowej. Ulmowie – Polacy zamordowani przez Niemców za pomoc Żydom”. Jak doszło do przeniesienia tematu męczeństwa rodziny Ulmów na grunt amerykański?
- Wystawa, której gościny w siedzibie Kongresu Polonii Amerykańskiej w Chicago udzielił prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej w Chicago Franciszek Spula, została zorganizowana dla uczestników III Polsko-Amerykańskich Warsztatów Biznesowych, współorganizowanych przez Polsko-Amerykańską Izbę Gospodarczą. Dlatego w otwarciu uczestniczyło zamknięte grono biznesmenów z Polski i Stanów Zjednoczonych. Warto podkreślić, że nie jest to ten sam egzemplarz wystawy „Samarytanie z Markowej. Ulmowie – Polacy zamordowani przez Niemców za pomoc Żydom”, który powstał i jest prezentowany w Polsce.
Jest to natomiast jej wierna kopia, która ze względów logistycznych oraz z uwagi na podobne koszty, dzięki wsparciu obecnego Zarządu Województwa Podkarpackiego w Rzeszowie została wyprodukowana w Stanach Zjednoczonych. Dzięki temu teraz będzie wędrowała za oceanem, a temat ofiarności Polaków, którzy z poświęceniem ratowali Żydów przed zagładą, których symbolem jest rodzina Ulmów, będzie dostępny także dla społeczności amerykańskiej i to nie tylko dla mieszkających tam Polaków.
Rozmawiał Pan z przedstawicielami Polonii, jakie odczucia towarzyszyły im podczas oglądania ekspozycji?
- Zainteresowanie było bardzo duże. Osoby, z którymi rozmawiałem, mówiły, że to dobrze, że temat męczeństwa polskiej rodziny mocno nagłaśniany w naszym kraju, a także w Europie teraz trafił na grunt Stanów Zjednoczonych. Duża część osób, z którymi rozmawiałem, słyszała już wcześniej o Ulmach, natomiast ich wiedza na temat szczegółów była znikoma.
Podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych spotykał się Pan z uczniami i nauczycielami w polskich szkołach. Jak odbierali historię męczeństwa Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów oraz ich dzieci?
- Zgodnie z planem miałem otworzyć wystawę i wykładem wprowadzić zaproszonych gości w tematykę, jaką ta ekspozycja prezentuje. Jednak podczas spotkania podszedł do mnie Michał Niemkiewicz, który był kiedyś stażystą w IPN, który całym sercem kocha Polskę i stara się robić, co może, żeby wiedzę o swojej Ojczyźnie propagować w Stanach Zjednoczonych, i zaproponował, aby temat martyrologii Polaków ratujących Żydów przedstawić również w innych środowiskach polonijnych.
W ciągu zaledwie jednego dnia zorganizował trzy spotkania z dyrekcją, gronem pedagogicznym i uczniami w polskich szkołach, a także w kościele pw. Świętej Trójcy, gdzie podczas Mszy św. niedzielnej mogłem podzielić się swoją wiedzą o rodzinie Ulmów. W trakcie spotkania z ludźmi dopytywano mnie o samą wystawę, a także o literaturę poświęconą rodzinie Józefa i Wiktorii Ulmów. Co ciekawe, na Mszy św. była jedna osoba, która jak się później okazało, miesiąc wcześniej była w Polsce i odwiedziła również wieś Markowa. Była też m.in. przed znajdującym się tam pomnikiem poświęconym męczennikom.
Jeżeli zaś chodzi o uczniów, to temat wcześniej był im obcy, jednak z dużym zainteresowaniem przysłuchiwali się tej historii. Nowością była też dla nich informacja, że wiele osób narodowości żydowskiej, które uratowały się dzięki takim ludziom jak Ulmowie, przeżyło okupację niemiecką, wyjechało do Stanów Zjednoczonych i być może dzisiaj oni sami czy ich potomkowie mieszkają w Chicago czy w Nowym Jorku tuż obok nich.
Wart podkreślenia jest fakt, że ostatnio, już po Pana powrocie ze Stanów Zjednoczonych, wystawę w Chicago odwiedził gubernator stanu Illinois Pat Quinn…
- To bardzo znaczący fakt, że wystawę odwiedził człowiek, który reprezentuje jeden z najwyższych urzędów w Stanach Zjednoczonych. Stan Illinois położony w środkowej części tego kraju zajmuje obszar połowy Polski, a więc jest to bardzo rozległy obszar. W jego skład wchodzi właśnie skupiające bardzo dużo Polaków 10-milionowe Chicago, które jest trzecim co do wielkości i zaludnienia po Nowym Jorku i Los Angeles. Podczas zwiedzania wystawy gubernator Pat Quinn widać szczególnie przyglądał się zdjęciu, na którym pokazani są Żydzi ukrywani przez rodzinę Ulmów, które zrobił Józef Ulma, zdjęciu, na którym widać krople krwi…
Jaka jest historia tego zdjęcia…?
- Żydowskie rodziny Szallów i Goldmanów były ukrywane na strychu domu Ulmów. Kiedy 24 marca 1944 r. przyjechali Niemcy, najpierw rozstrzelali Żydów na strychu, a dopiero później rozstrzeliwali – na oczach dzieci – najpierw Józefa i Wiktorię, która była w stanie błogosławionym, a na końcu ich dzieci. Dowódca ekspedycji karnej por. Eilert Dieken wprawdzie zastanawiał się, co zrobić z dziećmi, ale ostatecznie zdecydował, żeby je również rozstrzelać.
Zdjęcie to zostało znalezione w dzień zbrodni, na podłodze domu Ulmów. Z sufitu spadały na nie kropelki krwi Żydów, które zostawiły trwały ślad na fotografii, stanowiąc w pewnym sensie relikwię i świadectwo zbrodni, jakiej dokonano na rodzinie Ulmów i ukrywanych przez nich Żydach.
Co dziś dzieje się z oryginałem tego zdjęcia?
- Obecnie jest ono w moim posiadaniu, ale z chwilą uruchomienia Muzeum Polaków Ratujących Żydów na Podkarpaciu im. Rodziny Ulmów w Markowej znajdzie się tam jako ważny eksponat.
Przy okazji chciałbym się też podzielić z czytelnikami portalu NaszDziennik.pl informacją, że na razie jest to nazwijmy nazwa robocza tego muzeum. Na wniosek Zarządu Województwa Podkarpackiego być może zmieni ono nazwę – taki wniosek ostatnio został skierowany do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – na Narodowe Muzeum Polaków Ratujących Żydów, będzie to zatem ogólnopolskie muzeum.
Skoro już dotykamy tego tematu, to proszę powiedzieć, na jakim etapie jest budowa muzeum w Markowej?
- Muzeum budowane jest przez Samorząd Województwa Podkarpackiego. Byłem w Markowej kilka dni temu, odwiedziłem też budowę. Cały budynek już stoi, obecnie dobiega końca krycie dachu blachą. Wewnątrz też trwają prace, nawet zamontowano część drzwi. Z kolei na zewnątrz wylano podstawę powierzchni, która będzie wypełniać przestrzeń prowadzącą do gmachu muzeum. Wygląda na to, że obiekt zostanie oddany zgodnie z terminem do końca marca 2015 r. Myślę, że później jeszcze ok. pół roku potrwają prace nad scenografią. Otwarcie muzeum w Markowej nastąpi jeżeli nie na koniec przyszłego roku, to z pewnością w 2016 r.
Co będzie można w nim zobaczyć?
- Muzeum będzie pokazywać, jak wspólnie obok siebie żyli przed II wojną światową Żydzi i Polacy i jak te relacje wyglądały w okresie wojny. Każdy, kto odwiedzi to muzeum, otrzyma garść informacji na temat Polaków, którzy nie zważając na konsekwencje, poświęcali się dla Żydów. Sztandarem jest tu oczywiście rodzina Ulmów, ale oprócz nich chcemy też przypomnieć nazwiska i sylwetki tych, którzy nie są tak znani, których nazwiska nie funkcjonują w przestrzeni publicznej, ale którzy byli cichymi bohaterami ratującymi Żydów przed zagładą, za co często zapłacili najwyższą cenę. Pokażemy też, jak wyglądało ukrywanie ludności żydowskiej. Będą zdjęcia, eksponaty, ale nie tylko.
Powróćmy może jeszcze na chwilę do wystawy i Stanów Zjednoczonych. Jak temat posądzeń Polaków o antysemityzm wygląda za oceanem?
- Wiele osób, które do mnie podchodziły, mówiło, że ciągle spotykają się ze stygmatyzowaniem Polaków i określaniem nas jako antysemitów. Jeżeli tylko ktoś mówi, że jest Polakiem, to pierwsze skojarzenie jest takie, że to antysemita. Dla wielu naszych rodaków jest to bardzo przykre. Ludzie, z którymi rozmawiałem, podkreślali, że jest to niesprawiedliwe, tym bardziej że potem jakby na jednym oddechu mówi się o polskich obozach zagłady, bo skoro jest domniemanie, że Polak to antysemita, to w tym rozumowaniu już tylko krok do stwierdzenia, że to Polacy organizowali zagładę. To jest niczym nieuprawnione myślenie, ale niestety jest ono obecne także w Stanach Zjednoczonych.
Chicago nie jest pierwszym miastem poza granicami Polski, gdzie gościła wystawa o Ulmach, i zapewne nie ostatnim...
- Wystawa jest w dyspozycji Kongresu Polonii Amerykańskiej w Chicago i to Kongres będzie decydował, gdzie będzie eksponowana. Wszystkie instytucje, które chciałyby propagować rodzinę Sług Bożych Ulmów i temat poświęcenia Polaków dla Żydów w czasie okupacji niemieckiej, mogą się zwracać do Kongresu Polonii Amerykańskiej o jej wypożyczenie.
Dlatego za pośrednictwem portalu NaszDziennik.pl, który odwiedzają także Polacy mieszkający na całym świecie, w tym również w Stanach Zjednoczonych, zachęcam, aby zwracać się do prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej pana Franciszka Spuli o jej wypożyczenie i związane z tym szczegóły.
Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby po Chicago później wystawa była prezentowana również w innych miastach Stanów Zjednoczonych. Chcę też przypomnieć, że w ubiegłym roku polsko-angielsko-niemiecka wersja wystawy „Samarytanie z Markowej. Ulmowie – Polacy zamordowani przez Niemców za pomoc Żydom”, a więc ta, która powstała w 2010 r., była pokazywana w wielu miastach nie tylko w Polsce, ale także w 2011 r. w Monachium. Natomiast pierwsza kopia, która powstała w ubiegłym roku, była prezentowana na Uniwersytecie Ottawskim, gdzie była częścią obchodzonego w Ottawie Miesiąca Edukacji o Holokauście. Druga zaś wyprodukowana teraz jest prezentowana w Chicago i mam nadzieję, przemierzy Stany Zjednoczone. Ciekawostką jest także to, że dzięki inicjatywie prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej w Chicago Franciszka Spuli przy wystawie będą organizowane lekcje historii dla młodzieży szkolnej.