Nigeria oblężona przez siły zła
Niedziela, 2 listopada 2014 (21:10)Lider islamskich terrorystów z Boko Haram przeciął wczoraj spekulacje i oświadczył, że 219 nastoletnich chrześcijanek uprowadzonych w kwietniu br. w mieście Chibok w stanie Borno zostało „zaślubionych” jego bojownikom i nie zostaną w żadnym wypadku uwolnione. Ponadto nie ma żadnego zawieszenia broni ani rozejmu, wojna trwa. To nie są czcze słowa wkrótce prawdopodobnie kalifa Abubakara Shekau, ponieważ w ostatnich dniach terroryści zdobyli drugie co do wielkości miasto stanu Adamawa, Mubi. 100 tys. cywilów ratowało się ucieczką. Wiele osób zostało zamordowanych z zimną krwią, to w końcu głównie miasto „niewiernych”, 50 proc. populacji to chrześcijanie, a 40 proc. to muzułmanie.
Od 2009 roku katolicka diecezja Maiduguri, która swoim zasięgiem obejmuje trzy północno-wschodnie stany w Nigerii (Borno, Yobe i Adamawa), znajduje się w centrum działań organizacji islamistycznej. Od tego czasu wiele struktur kościelnych, takich jak domy parafialne, szkoły i szpitale, a także świeckie sklepy i mieszkania zostały zniszczone. Wojsko nigeryjskie nie było w stanie chronić ludności cywilnej. Boko Haram jest lepiej uzbrojone, lepiej zmotywowane, lepiej opłacane, doświadczone w bitwach i w stosowaniu przemocy i dlatego żołnierze przed nimi uciekają. I do tego samego zachęcają cywilów, oznajamiając im szczerze, że nie mogą liczyć na żadną pomoc. Rząd jest niezdolny do ochrony życia obywateli. Zdobywanie przez Boko Haram miasta po mieście, wioski po wiosce, prawie bez żadnego oporu sprawiło, że tysiące przepędzonych żyje w górskich jaskiniach bądź w lasach. Niektórzy z nich znaleźli schronienie u przyjaciół i krewnych w Maiduguri, Mubi i Yola. Żyją tam w bardzo trudnych warunkach, bez żywności, mieszkań oraz lekarstw. Potrzebują natychmiast wody zdatnej do picia, jedzenia, ubrań, zakwaterowania oraz opieki medycznej.
W rozmowie z międzynarodowym dziełem katolickim Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie pasterz Maiduguri ks. bp Oliver Doeme ubolewał nad faktem, że nigeryjski rząd nie dostarcza wypędzonym wszystkiego, czego potrzebują, aby mogli przeżyć.
– Sytuacja polityczna w państwie sprawia, że środki przeznaczone dla ofiar terroryzmu bardzo rzadko docierają do osób, które rzeczywiście ich potrzebują. Kościół stara się udzielić wszelkiej możliwej pomocy. Diecezja Maiduguri dostarczyła pomocy 1,5 tys. przepędzonym i współpracuje z diecezją Yola, aby wspomóc tych, którzy właśnie tam się schronili. W duchu ekumenizmu w Maiduguri pomogliśmy również uchodźcom, którzy należą do innych wyznań chrześcijańskich.
Jednakże prawdą jest, że kryzys ten poważnie dotknął Kościół również finansowo.
– Potrzebujemy pilnie pomocy z zewnątrz, aby załagodzić trudną sytuację wypędzonych, w szczególności dzieci, które aktualnie bez szkoły są bardziej podatne na choroby i muszą się zmierzyć z nieznaną przyszłością.
Według ks. bp. Doeme, „każdego dnia umierają ludzie, w większości przypadków, z braku przyzwoitego pochówku, ich ciała pozostawione są pod gołym niebem. Ich domy i własność zostały zrabowane, a oni stali się niewolnikami i więźniami w swojej ojczyźnie. Aktualny rząd nie może chronić życia obywateli, i właśnie dlatego, życie jest teraz takie tanie, że może zostać zniszczone w każdym momencie. Mamy zwyczaj uważać, że sól to najtańszy produkt na rynku, cóż, teraz życie jest tańsze, szczególnie na północnym wschodzie Nigerii”.
Biskup Doeme przyznał, że zarówno muzułmanie, jak i chrześcijanie czują się zagrożeni terrorem, jaki sieje Boko Haram, ale dodał również: „W tej katastrofie cały czas podstawą jest ton religijny. Możemy uciec od tej rzeczywistości, możemy zachować milczenie i nie informować o planie islamizacji północnej Nigerii, a w końcu, całej Nigerii. Jednak to, czego jesteśmy świadkami na północy Adamawy jest jasnym potwierdzeniem takiej sytuacji. Boko Haram siłą rekrutowało wielu młodych ludzi, którzy szkoleni są w bazie w Limankarze, która została zdobyta przez islamistów. Kobiety, którym nie udało się uciec, są zmuszone, aby nawrócić się na islam oraz wyjść za mąż za terrorystów, a starcy, którzy nie mogli uciec, zostali zamordowani bądź pozostawieni, aby umrzeć z głodu. Taki właśnie jest los wiosek i miast, które znajdują się w ich rękach. Morderstwa, zniszczenie, rabunki, zmuszanie do małżeństwa, siłowe wcielanie do armii, zobowiązanie do nawrócenia na islam oraz narzucenie prawa islamskiego lub kalifatu – tak można podsumować działania tej organizacji terrorystycznej”.
Ksiądz biskup Doeme nie patrzy optymistycznie w przyszłość. Według niego, „jednym z głównych zmartwień jest brak wiedzy, kiedy członkowie Boko Haram zostaną wydaleni z tych obszarów, aby ludzie mogli tutaj wrócić. Módlmy się, aby było to możliwe już wkrótce, ale – w rzeczywistości – nikt nie wie, kiedy to nastąpi”.
Zdobycie Mubi jest kolejnym krokiem ku przepaści, nad którą stanęła Nigeria. Wydarzenia, jakie rozgrywają się przede wszystkim w trzech północnych stanach Nigerii: Borno, Adamawa i Yobe, sprawiają, że można przypuszczać, że jeżeli wojska rządowe nie opanują sytuacji, a niestety nie opanują, to Boko Haram, śladem ISIS, stworzy kalifat na zajętych przez siebie terenach, a kto wie, czy nie zaanektuje muzułmańskich obszarów Kamerunu. Abubakar Shekau zostanie kalifem i będzie zarabiać ze swoim gangiem miliony dolarów na nielegalnym handlu ropą naftową. Czy również wtedy bombowce amerykańskie będą niosły na swoich skrzydłach wolność i demokrację Nigerii?
Dr Tomasz M. Korczyński