Lewandowski kontra Bayern
Piątek, 31 października 2014 (18:23)Robert Lewandowski w meczu Bundesligi stanie jutro naprzeciw swoich byłych kolegów z Borussii Dortmund. Jego obecny klub, Bayern Monachium, będzie zdecydowanym faworytem, jednak Polak rywala nie lekceważy.
Bayern, zgodnie z wszelkimi przewidywaniami, prowadzi w tabeli Bundesligi i realizuje swój cel, jakim jest kolejne mistrzostwo Niemiec. Lewandowski spisuje się coraz lepiej, w każdym kolejnym spotkaniu dając nowej drużynie coś więcej, choć wszyscy komentatorzy są zgodni co do tego, że jeszcze nie pokazał maksimum tego, co potrafi.
Borussia natomiast znalazła się na równi pochyłej i z pewnością jest to największe zaskoczenie obecnego sezonu. Przystępowała do niego z wiarą w sukces, choć świadoma upływu krwi, jakim było odejście Lewandowskiego. Kto wie, czy jeszcze większym osłabieniem nie okazały się problemy innego naszego reprezentanta, Jakuba Błaszczykowskiego. Z powodu kontuzji w obecnych rozgrywkach jeszcze nie zagrał, a to dla BVB ktoś więcej, niż tylko piłkarz. To ikona klubu. Do tego dołożyły się problemy zdrowotne kolejnych zawodników, zastanawiająca obniżka formy pozostałych i w efekcie po dziewięciu kolejkach Borussia znalazła się na 15. miejscu w tabeli, z gigantyczną jak na ten etap rozgrywek i jej aspiracje stratą do Bayernu, wynoszącą 14 punktów. Na krajowym podwórku nie wygrała od 13 września i jutro o przełamanie będzie jej niezwykle ciężko.
– Pierwszy raz jesteśmy w takiej sytuacji i nasza pewność siebie ucierpiała. Ale sukces w meczu z takim rywalem jak Bayern pomógłby nam powstać – przyznał kapitan BVB Mats Hummels.
To monachijczycy będą jednak zdecydowanymi faworytami. – Ale nie spodziewam się, abyśmy do przerwy prowadzili 5:0 – zażartował Thomas Mueller, jeden z asów w talii Josepa Guardioli.
Lewandowski, już na poważniej, przestrzegał nowych kolegów przed byłymi.
– Borussia sezon zaczęła źle, ale wciąż ma w składzie doskonałych piłkarzy. Gdybyśmy ich zlekceważyli, mogłoby to się zakończyć katastrofalnie – podkreślił.
Polak wciąż dobrze wspomina Dortmund, pozostawił tam wielu dobrych znajomych, jednak na boisku o sentymentach zapomni.
- Gram dla Bayernu i robię wszystko, by zwyciężał – przypomniał.
„Lewy” już raz miał okazję zmierzyć się z byłymi kolegami i akurat do tego spotkania wracać nie lubi. Tuż przed rozpoczęciem sezonu Bayern zmierzył się z Borussią o Superpuchar Niemiec i wtedy podopieczni Juergena Kloppa kompletnie nie dali rozwinąć skrzydeł monachijczykom (w tym naszemu napastnikowi), pokonując ich 2:0.
Jakim wynikiem zakończy się potyczka jutrzejsza, mimo wszystko trudno przewidzieć. Pewne jest tylko, że na boisku nogi nie odstawi nikt. Stosunki między obu klubami od dawna są napięte. Sięgnęły wrzenia, gdy do Monachium uciekł Mario Goetze, nie poprawiły się, gdy na transfer (ale w dużo bardziej cywilizowanych okolicznościach) zdecydował się Lewandowski. Teraz spekuluje się, że śladem tej dwójki podąży Marco Reus, co dodatkowo atmosferę podgrzewa.
Lewandowski czy Łukasz Piszczek? Przekonamy się jutro.
Piotr Skrobisz